wtorek, 28 czerwca 2016

Gitarowe eksperymenty

Często spotykam się z pytaniem, a nawet sama je sobie zadaję, co bardziej lubię: brzmienie gitary klasycznej czy elektrycznej? Odpowiedź jest jednak z góry spisana na porażkę, bo to tak, jakby ktoś pytał: kogo bardziej kochasz mamę czy tatę?

Od zupełnego niemowlaka słuchałam chcąc nie chcąc muzyki gitarowej i to najwyższej próby, Do dziś jestem pod wrażeniem nagrań Albera i Strobla - polskich gitarzystów, którzy na gitarach klasycznych odtwarzali takk pięknie melodie, że do dziś nie znajduję im równych. Posłuchajcie sami - ta płyta była nagrana na setkę, bez dogrywek i podobno za pierwszym podejściem. Jak dla mnie to są absolutni Mistrzowie!!! Do dziś, choć znam te utwory na pamięć, łapię się na tym, że ciągle liczę, czy na pewno tam grają tylko dwie gitary :)




Tak zaczęła się moja wtedy jeszcze nie ujawniona miłość do pięciu strun. Później zaczęłam słuchać własnej muzyki i pochłonął mnie rock z metalem. Tu rzecz jasna imponowali mi gitarzyści najszybsi, potem ci najlepsi technicznie. Po latach odkryłam, że nie tempo tu chodzi, ani o techniczne wygibasy, ale o ekspresję. 

Wtedy też na długie lata pogrążyłam się w studiowaniu wykonań Ritchie Blackmore'a. Co to był za czas! Zbierałam wszystkie dostępne jego nagrania. Pod koniec miałam na półce płyty z koncertami, które odbywały się dzień po dniu, a Człowiek w Czerni grał je za każdym razem inaczej.

Z czasem pochłonęła mnie nawet nie tyle sama muzyka, co konstrukcja instrumentów. Oczytana w fachowej literaturze zapragnęłam zobaczyć na własne oczy fabrykę gitar, i jak część z Was pewnie pamięta, udało mi się ją zobaczyć!

Później, przy okazji zgłębiania tematu radziecki gitar, byłam o krok od kupna Admirała...

Od czasu do czasu spotykam się z gitarowymi nowinkami i o ile część jest naprawdę ciekawych, to jednak mogą być chyba rozpatrywane jako marginesowe eksperymenty, które nie wpłyną na kształt i konstrukcję podstawowych instrumentów.

Pierwsza z idei, to bezprzewodowa nakładka-interface na pudło gitary akustycznej, która zmienia jej brzmienie dodając cyfrowe efekty. Szkoda, że póki co jest tak mało nagrań z użyciem ACPAD, bo poniższe zapowiada się interesująco.



Druga z odmian instrumentów strunowych to harpejji (który nie posiada chyba do dziś spolszczonej nazwy) - wynaleziona w 2007 roku. Jak dział - najlepiej popatrzcie sami. Jego wynalazca - Tim Meeks - oparł swój instrument na hybrydzie fortepianu i gitary. Na dzień dzisiejszy są dostępne jego dwie wersje: 16-strunowa (obejmująca cztery oktawy) i 24-strunowa (obejmująca pięć oktaw)

Posłuchajcie jak brzmi klasyczny utwór "Hotel California" zagrany na harpejji.



Jeśli ktoś czuje niedosyt informacji dotyczących harpejji, to zapraszam na stronę producenta po więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz