sobota, 30 stycznia 2016

Margarita Anatoljewna - niewyczerpana energia twórcza

Czasami, gdy patrzę na ludzi nieprzeciętne utalentowanych i twórczych, autentycznie im zazdroszczę. Zwłaszcza, gdy ich aktywność od kilku dekad nie przemija. Zawsze mnie wtedy zastanawia, czy sama za te dziesięć-dwadzieścia lat będę miała jeszcze ochotę pisać? Uwzględniając nawet to, że co sobie skrobię tu, czy w licznych notatnikach, nie sięga jakiegoś bardzo wysokiego poziomu.

Niestety wątpię, bo życie okazuje się dawać coraz trudniejsze zagadki do rozwiązania i poszukiwanie na nie odpowiedzi zajmuje masę czasu i pożera ogromną dawkę energii (jak chińskie zabawki, które żrą po pięć baterii na raz i działają ze trzy kwadranse).


Osobą, której wciąż się chce jest między innymi Margarita Puszkina. Niedawno tekściarka obchodziła swoje kolejne urodziny, a tempa nie zwolniła.

Obecnie pochłania ją realizacja kolejnej płyty, która ukaże się pod szyldem Margenta. Nowy album ma już tytuł - "Окситания" i formę - będzie to rock-opera. Oksytania to nazwa regionu, który obejmuje Francję, Włochy i Hiszpanię. Region ma własny język, który jest mieszanką języków narodowych państw wchodzących w jego skład (najbliżej mu jednak do katalońskiego), a także własną drużynę futbolową! Ta historyczna kraina posłużyła jako tło do opowieści fantasy, którą Margarita Puszkina wymyśliła i ułożyła w teksty kolejnych utworów.

Pełny skład wykonawców jeszcze nie jest znany, jednak swój udział w projekcie już zapowiedział m.in.Witalij Dubin (basista zespołu Ария) i Dmitrij Borisienkow (wokalista i gitarzysta zespołu Чёрный Обелиск). Brzmi więc obiecująco i choćby dla tych dwóch muzyków warto jej będzie posłuchać. 

To, kiedy płyta ujrzy światło dzienne zależy w dużej mierze od fanów, którzy finansowo wspierają projekt.  

Na dniach mieliśmy także okazję zobaczyć teledysk zespołu Кипелов do utworu "Непокорённый", do którego słowa również napisała niestrudzona Margarita Puszkina. Piosenka o Leningradzie, mieście-bohaterze, który przeżył blokadę jednak trochę podzielił odbiorców. Jedni - chwalą, inni - ganią za podlizywanie się władzy, bo wspominanie wojennych zasług Rosji jest bardzo na topie.

Sama mam mieszane uczucia, jednak pamiętam wywiady sprzed kilku ładnych lat, w których Walerij Kipiełow bardzo podkreślał jak bardzo bliskie są mu tematy wojenne, jak duży szacunek ma do tych, którzy walczyli za Rosję podczas II wojny światowej. Dlatego myślę, że posądzanie go o populizm jest zbyt przesadzone.

A zresztą posłuchajcie i popatrzcie sami:


Jakby nie było - dla mnie Margarita Anatoljewna jest inspiracją i przykładem na to, iż można, że choć życie nas nie rozpieszcza, to przy dużym samozacięciu wszystko się da. I tego się trzymajmy! :)

piątek, 15 stycznia 2016

Dwaj debiutanci: Ivory i DeCord

Zespoły, o których dziś napiszę różni zarówno stylistyka, jak i kraj pochodzenia. Łączy zaś to, że w 2015 roku zadebiutowały swoimi pełnowymiarowymi albumami. Oba, choć reprezentują odmienne odcienie metalu, przypadły mi do gustu. 

Zacznę od Ivory - zespołu, który pochodzi z Mińska. Tak, wiem, Mińsk leży na Białorusi, ale mam nadzieję, że muzycy mi wybaczą, iż umieszczam ich na blogu, który sugeruje, że pochodzą z Rosji. (Gods Tower jakoś nie mieli obiekcji, żeby poprosić mnie o publikację, więc mam nadzieję, że i Ivory się nie obrażą ;) ).


Ivory to białoruski sekstet, który prezentuje symfoniczny heavy metal. Co ciekawe, ich debiutancki album "Южный Крест" wyszedł na dwóch płytach. Pierwsza zawiera materiał rosyjskojęzyczny, druga - ten sam materiał w angielskiej wersji (bez ostatniego utworu - "Баллада о любви и смерти", który znalazł się wyłącznie na pierwszym krążku). 

Kilka lat pracy nad albumem przyniosło w rezultacie płytę, która opowiada o wyprawie kapitana Roberta Scotta, który dotarł na Antarktydę po Amundsenie, jednak w drodze powrotnej zmarł z wycieńczenia i głodu. Tytułowy Krzyż Południa, to oczywiście znany gwiazdozbiór, który w dawnych czasach pomagał podróżującym w nawigacji. 

zdjęcie pochodzi z materiałów zespołu Ivory

Prócz muzyki, zwraca uwagę staranne wydanie płyt, które dla mnie zawsze jest dobrym znakiem. Wiem, że można dobry materiał wydać równie dobrze w kiepskiej oprawie, bo najważniejsza jest zawartość. Jednak, gdy ktoś zwraca uwagę na wydanie płyty, to w moim mniemaniu, poważnie traktuje swoje nagrania i jest to dobry prognostyk na przyszłość.

Zespół może pochwalić się sporym doświadczeniem koncertowym. Występował na jednej scenie z Dream Theater, Leprous oraz znanymi nam z Rosji zespołami: Эпидемия, Маврин czy Чёрный Обелиск.


Dla tych, dla których symfoniczny heavy metal nie jest tym co tygrysy lubią najbardziej, proponuję spotkanie z zespołem DeCord. Grupa powstała w 2013 roku w Moskwie, a jej muzyce najbliżej da alternatywnego metalu, choć nie brak w niej rockowych nut.

Ich płyty "Чужое небо"można w całości posłuchać na SoundCloud, co Wam szczerze polecam. Rzadko się bowiem zdarza, że z taką przyjemnością słucha się debiutu. 

A nawiązując do wspomnianej wyżej poligrafii - i tym razem okładka prezentuje się niebanalnie.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Idziemy po nowe - Stonehand

Kiedy usłyszałam po raz pierwszy Stonehand wróciła we mnie nadzieja, że są takie zespoły, które grają solidny, prawdziwy metal. Bez ukłonów w stronę popu, bez zwracania uwagi na to, że ktoś może im zarzucić, iż grają niewspółczesną odmianę tego gatunku, bez podlizywania się młodszej publiczności.

Zespół powstał w 2006 roku w Woroneżu i póki co ma na swoim koncie cztery pełnowymiarowe albumy: "Long Road" (2008 r.), "New World Order" (2010 r.), "Black Baylon" (2001 r.) i "Evil Machine"(2013 r.).
W 2015 roku ukazała się płyta w hołdzie Rainbow - "Tribute To Rainbow". I tak jak nie lubię, gdy ktoś miesza przy klasyce, tak tym razem no nie mam się do czego przyczepić.


Co ciekawe, wszystkie płyty zawierały angielskojęzyczny materiał, od którego wraz z przejęciem roli wokalisty przez gitarzystę, zespół się odżegnał. Muzycy oświadczyli, że jest to dla nich zamknięty rozdział, nie będą wykonywać starych utworów i przerzucają się na rodzimy język.
Trzeba przyznać, że był to bardzo śmiały krok. Zwłaszcza, że musieli od nowa budować repertuar, a co gorsza, jednocześnie przekreślali swoje ogromne osiągnięcie jakim niewątpliwie był utwór nagrany w 2015 roku z pomocą Włada Pożarskiego, chłopaka obdarzonego nieprzeciętnym głosem (gorzej, że nie zawsze wykorzystuje go w tak szlachetnych utworach).

Muzykom udało się mianowicie nagrać - jak na mój gust - bardzo sympatyczny utwór z Vinnie Appice'm - tak tym, który kiedyś grał z Black Sabbath i zespołem Dio !!! Vinnie nagrał perkusję w swoim studio, zespół resztę dograł w Woroneżu.
Proszę nie wsłuchujcie się i wczytujcie w tekst, ważne, że muzyka jest BARDZO dobra.

Na pierwszą połowę 2016 roku zespół zapowiedział swój piąty album, który będzie miał tytuł "Без Права На Ошибку"/"Bez Prawa Do Błędu"/. 

Kawałki brzmią na tyle ciekawie, że nie przepuszczę premiery płyty, bo okazuje się, że nowy wokalista, choć śpiewa w zupełnie innej manierze - to ma czym ryknąć, a muzyka, choć ciężka, pozostała melodyjna. 

Jeśli chcecie śledzić razem ze mną poczynania zespołu - to zapraszam na profil Fb zespołu: https://www.facebook.com/Stonehand.Band