niedziela, 4 grudnia 2016

Pomysły na gwiazdkowe prezenty, czyli muzyczne gadżety (13)

Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami, i jak w sensie religijnym obchodzi je tylko część z Polaków, tak w kwestii podarków jesteśmy praktycznie jednomyślni - prezenty pod choinką muszą być. 

Jeśli macie w kręgu bliskich - melomanów, to spieszę z podpowiedzią, z czego prawdopodobnie mogliby się ucieszyć. A natchnęła mnie do tego postu strona Joe Bonamassy. Jego merch jest mocno rozbudowany, ale zadumałam się nad jego jakością (merchu - nie Bonamassy ;) tu nie ma co się zastanawiać słuchać TRZEBA!). Bo jakoś nadal nie układa mi się w głowie, kto może być zainteresowany kupnem maskotki w kształcie w/w gitarzysty. Ok, jest wspaniały, ale maskotka?!  Co innego kieliszki do shotów ;)

Propozycje, które dziś Wam przedstawiam są jednak mi bliższe. Także w sensie geograficznym, bo bez trudu kupicie je w Polsce. A gdzie dokładnie - znajdziecie w linkach.


źródło: alenuty.pl

Na polską pogodę prezent jak znalazł. W księgarni muzycznej alenuty.pl znajdziecie piękne parasole z zapisem nutowym utworu Bacha. Parasol ma stosunkowo dużą czaszę (100 cm średnicy) i wygląda niezwykle elegancko i niebanalnie. Do tego można wybrać, który z kolorów ,biały czy czarny, ma przeważać. Jak dla mnie to piękne połączenie muzyki, elegancji i muzycznej manii :)

W tym samym sklepie znajdziecie także bardzo ładne podkładki pod mysz komputerową. Tutaj zdobi je autograf Fryderyka Chopina. Jak zapewnia nas sprzedawca na swojej stronie - bardzo dobrze działają na niej zarówno myszki optyczne i kulkowe. Nie wiem jak Wam, ale mi się taki sposób promocji naszego muzycznego geniusza bardzo przypadł do gustu.

źródło: alenuty.pl

Nie wiem czy byłam grzeczna i Mikołaj mi coś z tych rzeczy przyniesie, ale na którąś z teczek na pewno się po Świętach skuszę. Tylko nie wiem na którą....ok, obie są cudne!


źródło: alenuty.pl

Jeśli znamy melomana bliżej i wiemy, że nie obrazi się, iż próbujemy mu meblować mieszkanie, to możemy zaryzykować kupno jeden z modeli wiszących lamp, które proponuje sklep muzyczny Duet


W tym samym sklepie znajdziecie też szelki z muzycznymi motywami! Wyglądają solidnie i mogą przypaść do gustu zarówno symfonikom, jak i punkowcom :D


źródło: www.sklepmuzycznyduet.pl


Na koniec mam dla Was propozycję stricte gwiazdkową. Na stronie sklepu Muzyczny.pl znajdziecie produkty Zebra Music. Bombki choinkowe wyprodukowane w Polsce (!) mają tak niespotykane muzyczne kształty, że niezwykle cieszą oko. Ten gramofon jest po prostu bajeczny, a akordeon (bajan? ;) ) wybitnie kojarzy mi się z rosyjską muzyką ludową. Prócz nich sklep oferuje jeszcze bombkę w kształcie gitary, fortepianu, mikrofonu, perkusji oraz pianina w dwóch odcieniach. 
a prócz bombek - srebrne wisiorki w kształcie gitar, no w ogóle warto tam poszperać :)


źródło: muzyczny.pl


Mam nadzieję, że choć trochę ułatwiłam Wam poszukiwania i/lub podsunęłam pomysł Waszym Mikołajom? 

niedziela, 6 listopada 2016

TĘPI , choć niegłupi

Dzięki temu, że jeden z moich Czytelników zechciał do mnie napisać i przy okazji podesłać trochę muzyki, poznałam ostatnio zespół ТУПЫЕ. I jak ich entourage do mnie zupełnie nie przemawia, to klimat ich garażowej twórczości i owszem.

Jednak zacznijmy od początku. Zespół powstał w Moskwie w 1984 roku na zgliszczach innej grupy, która przetrwała w sumie cztery lata. 
ТУПЫЕ byli połączeniem muzyki rockowo-punkowej i teatru absurdu. I dla tych, którzy nie lubią takich eksperymentów, polecam wyłącznie odsłuchiwanie ich utworów. Sama też nie jestem przekonana do ich strony wizualnej, ale słuchanie ich, zwłaszcza po zmroku, sprawia mi dużą przyjemność.

W 1987 roku pokazali się na przeglądzie w Moskiewskim Laboratorium Rocka, dzięki czemu przez rok byli nowinką muzyczną, którą  zachwycało się środowisko skupione wokół klubu.

Zespół zostawił po sobie bardzo niewiele nagrań swojego całkiem sporego dorobku muzycznego. Znalazłam świetny komentarz tego stanu rzeczy:

Z powodu skrajnego lenistwa, braku praktycznego realizmu i poczucia realności w ogóle (pogłębione poprzez skrajnie negatywny stosunek do show-biznesu) zespołu, do tej pory praktycznie niczego nie wydano, pomimo, iż nagromadzone zostało ogromne archiwum utworów. * 

Jak już zastrzegłam: nie wszystko, co nagrali ТУПЫЕ przypada mi do gustu, ale takie utwory jak Шеколадные кафе czy Голос из канализации mają fantastyczny klimat, który świetnie wpisuje się w jesienną słotę. Zwłaszcza, gdy do końca nie wsłuchujemy się w tekst :)


PS. Dzięki Siwy! :)

*Энциклопедия Русский Рок, А.Т.Р. 2003.

środa, 20 lipca 2016

Szczęśliwe dzieciństwo

Wakacje to taki czas, kiedy częściej niż zwykle wspominamy swoje dzieciństwo: co robiliśmy w wolnym czasie, ile swobody dawali nam nasi rodzice, w co bawiliśmy się. 
Swoje dzieciństwo wspomniał też w bardzo wesołym, rock'n'rollowym kawałku Anton Lirnik - ukraiński prezenter, komik, który posiada także rosyjskie obywatelstwo, więc chyba się nie obrazi, że znajdzie się na tym blogu.
To, ile zrozumiecie z tekstu bez moich przypisów, niech będzie miernikiem Waszego wieku ;) Oczywiście, nie jest obiektywny probierz, bo nawet Ci z Was, którzy mają czwarty krzyżyk na karku mogli się zwyczajnie nie spotkać z niektórymi rzeczami, rozminąć nie czasowo, a nazwijmy to geograficznie. Dla mnie tekst zawiera bardzo dużo odwołań do mojego dzieciństwa, co akurat świadczy o moim niemłodym już wieku. Ale za to, za to miałam dzieciństwo! :)







Детство


У меня было самое лучшее детство
Я таскал абрикосы во дворе по соседству.
Дергал за косы отличницу Зойку,
И завтракал под "Пионерскую зорьку".

А по воскресеньям под "В гостях у сказки"
Я шил ватно-марлевые повязки.
Я палил дымовухи и бросал их с балкона,
У меня на стене был плакат Сталлоне.

Меня не возили в Европу на лето,
Мне не покупали Playstation третий.
Зато, зато

У меня было детство,
У меня было детство,
У меня было детство,
У меня было самое лучшее детство.

У меня было сорок вкладышей Turbo,
Мне рвали ниткой молочные зубы.
Когда я болел, мне ставили банки,
Подорожники мне заживляли ранки.

Я гордо ходил с дипломатом в школу,
Я хранил бутылку от пепси-колы.
Мой учитель труда был с другой планеты,
А мой двухкассетник жевал кассеты.

Я не играл в Counter-Strike по сетке,
На Казантипе не ел таблетки,
Зато, зато

У меня было детство,
У меня было детство,
У меня было детство,
У меня было самое лучшее детство.

У нас было детство то, что надо,
Пусть мы не носили Gucci и Prada,
Что такое iPhone мы вообще не знали,
Мы в волка и яйца годами играли.

Родители нам не дарили мобилы,
Мы с рюкзаками в походы ходили.
Мы спали в палатках, а не в бунгало,
И ели не мюсли, а картошку с салом.

Мы носили варежки на резинке,
Мы видели Барби один раз на картинке.
Мы сбивали нунчаками люстры в зале,
Когда умер Вердер, мы все рыдали).

"Рабыня Изаура"11), "Комиссар Каттани",
Спокойной ночи" с тетей Таней.
Слон, попугай, удав, мартышка,
Кефир в бутылках с зеленой крышкой.

"Утренней почтой", "АБВГДейки"
Один доллар - 63 копейки.
Пекарь, квадрат, резинки, салочки,
Котлеты в тесте, кукурузные палочки.

Вода с сиропом, шоколад "Аленка",
Шампунь "Кря-кря", пирамиды, варенки.
Кар-Мэн, Технология, Дюна, На-На,
Фотоаппарат "Зенит", велосипед "Десна".

У нас не было дачи на Кипре где-то,
Не было памперсов и интернета,
Зато, зато

У меня было детство,
У меня было детство,
У меня было детство,
У меня было самое лучшее детство.

Верни нам детство!
Детство!
Детство!
Детство!





Dzieciństwo


Miałem najlepsze dzieciństwo,
Kradłem morele na sąsiednim podwórku,
Ciągnąłem za warkocze wzorową Zojkę,
I jadłem śniadanie w takt "Pionierskiej Zorzy"1).

A w niedziele pod "W gościach u bajki"2)
Szyłem watowe chirurgiczne maski.
Robiłem samopały i rzucałem je z balkonu,
A na ścianie miałem plakat Stallone'a.

Nie wozili mnie do Europy na lato,
Nie kupowali Playstation 3.
za to, za to
Miałem dzieciństwo,
Miałem dzieciństwo,
Miałem dzieciństwo,
Miałem najlepsze dzieciństwo.

Miałem czterdzieści obrazków z Turbo 3),
Wyrywali mi nitką zęby mleczne.
Kiedy chorowałem stawiali mi bańki 4),
Listek babki leczył ranki 5).

Dumnie chodziłem z teczką do szkoły,
Przechowywałem butelki od pepsi-coli.
Mój nauczyciel techniki był z innej planety,
A mój dwukasetowiec wciągał kasety.

Nie grałem w Counter-Strike w necie,
Na Kazantypie nie jadłem tabletek 6),
za to, za to
Miałem dzieciństwo,
Miałem dzieciństwo,
Miałem dzieciństwo,
Miałem najlepsze dzieciństwo.

Mieliśmy dzieciństwo takie jak trzeba,
Choć nie nosiliśmy rzeczy od Gucci i Prada,
Co to iPhone myśmy nie znali,
W wilka i jajka graliśmy 7),

Rodzice nie dawali nam komórek,
Z plecakami na wycieczki chodziliśmy,
Spaliśmy w namiotach, a nie w domkach.
A jedliśmy nie musli, a ziemniaki ze smalcem.

Nosiliśmy rękawiczki na sznurku,
A Barbie widzieliśmy raz na rysunku,
Zbijaliśmy w sali abażury nunczako,
Kiedy umarł Werder, wszyscy ryczeliśmy 8).

"Niewolnica Isaura" 9), "Komisarz Cattani" 10)
"Spokojnej Nocy" z ciocią Tanią 11).
Słoń, papuga, boa, małpka, 12)
Kefir w butelkach z zielonym wieczkiem.13)

"Poranną Pocztą"14), "ABCDejki"15),
Jeden dolar - 63 kopiejki,
Piekarz, kwadrat, gumy, ganianego, 16)
Kotlety w cieście, pałeczki kukurydziane.

Woda z syropem, czekolada "Alionka" 17),
Szampon "Kria-Kria"18), marchewy, samoróbki 19),
Car-Man, Technologia, Diuna, Na-Na, 20)
Aparat "Zenit", rower "Diesna" 21).

Nie mieliśmy daczy gdzieś na Cyprze,
Nie było pampersów i internetu,
za to, za to
Miałem dzieciństwo,
Miałem dzieciństwo,
Miałem dzieciństwo,
Miałem najlepsze dzieciństwo.

Zwróć nam dzieciństwo,
Dzieciństwo!
Dzieciństwo!
Dzieciństwo!
[tłum.K.Przybyś]






1) "Pionierska Zorza" - to był codzienny program radiowy dla dzieci, tzw. radiogazeta, w którym pojawiały się informacje z kraju i ze świata podane w sposób zrozumiały dla młodych słuchaczy. Audycja była oczywiście politycznie poprawna zgodnie z ówczesnym duchem komunizmu. Ostatnia "Pionierska Zorza"ukazała się na początku lat 90. XX wieku. 

2)  "W gościach u bajki" - program telewizyjny dla dzieci, który razem z tytułową bajką trwał prawie dwie godziny i był nadawany raz w tygodniu z początkową przerwą na wakacje. 

3) guma Turbo - tego i naszym dojrzałym Czytelnikom nie trzeba objaśniać, ale trochę młodszym może już tak. Smaku gumy Turbo chyba nikt konkretnie nie pamięta, bo i nie on był najważniejszy. Wszyscy kupowali gumę dla znajdujących się w środku zdjęć samochodów, którymi potem można się było wymieniać z kolegami i koleżankami, bo dziewczyny ten szał kolekcjonerski też z początku nie minął, zwłaszcza, że dopiero potem pojawiły się produkty skierowane dla płci pięknej (np. gumy Chabel - przyznam się, że sama zbierałam jednak najchętniej naklejki z gumy Alf).



4) Bańki lekarskie - zmora mojego dzieciństwa, bałam się ich jak ognia, którego używa się do ich stawiania i pobudzenia tym samym ciał odpornościowych. Nawiasem mówiąc to jedno z najwcześniejszych moich wspomnień - ja leżę, Ciocia stawia mi bańki, a Siostra Cioteczna ustawia na oparciu kanapy malutkie laleczki, żeby odwrócić moją uwagę od ognia.
Wiem, że teraz w sprzedaży są bańki bezogniowe na próżnię, ale jakoś trauma nie pozwala mi wypróbować ich skuteczności....

5) Listek babki - a to jest metoda, którą chętnie stosuję do dziś :) Działa to tak, że zrywa się listek babki zwykłej, myje i przykleja za pomocą plastra do rany, która jest zakażona. Liść świetnie wysysa zakażenie i oczyszcza ranę. A najskuteczniejsze są ponoć młode listki.


6)  Kazantyp - od nazwy przylądka na Krymie powstała nazwa odbywającego się tam niegdyś festiwalu muzyki elektronicznej Respublika Kaznatyp, gdzie młodzież nie tylko słuchała muzyki, ale i zapoznawała się bliżej ze środkami odurzającymi.

7) Gra w wilka i jajka - była to fantastyczna gierka, w którą grało się do póki nas melodyjka nie zirytowała (nie było opcji jej wyłączenia). Miała dwa warianty - wolny i szybki. Polegała na tym, że z czterech grzęd staczały się jajka, które wilk miał łapać do koszyczka. W razie pomyłki w lewym rogu pojawiał się zając i pokazywał się dzwoneczek. Na każdą grę były trzy szanse. 
To nie była skomplikowane Playstation, ale wciągało porównywalnie mocno.



8)  Warder - i tu mamy zagwozdkę. Jedni twierdzą, że autor tekstu pisze o niemieckim klubie footballowym, inni, że chodzi o bohatera filmu "Gość z przyszłości - Wertera. 

9) "Niewolnica Isaura" - brazylijska telenowela, która zrobiła ogromną furorę zarówno w Polsce, jak i w Rosji. Coś jak późniejsza "Dynastia", czy rodzimy "Klan" - niby nikt nie oglądał, a wszyscy orientowali się kto jest kto :)

10) "Komisarz Cattani" - bohater kryminałów z włoskiego serialu "Ośmiornica", w Polsce większą popularnością cieszył się Kojak z Telly Savalasem (ojcem chrzestnym znanej aktorki Jennifer Aniston).

11) "Spokojnej nocy" -  a dokładnie "Спокойной ночи, малыши!", czyli program telewizyjny dla najmłodszych z udziałem legendarnych już dziś postaci, jak: prosiaczek Chriusza, zajączek Straszaczek, niedźwiadek Miśmieszek, ptak Karkusza, czy piesek Filja. Każdy odcinek zawierał umoralniającą bajeczkę, wśród kreskówek pojawiały się także polskie produkcje (Reksio, Bolek i Lolek, Miś Uszatek).

12) Słoń, papuga, boa, małpka - bohaterowie radzieckiego filmu animowanego "38 Papug".

13)  Kefir w butelkach z zielonym wieczkiem - zielonego wieczka na kefirze nie pamiętam, ale wieczko z sreberka w zieloną kratkę i owszem :) I o takich właśnie, niezbyt szczelnych zamknięciach śpiewa Anton Lirnik.


*żródło: www.inprl.pl

14)  "Poranna Poczta" - muzyczny program telewizyjny, który pojawiał się na Pierwszym Kanale. Prezentowana w nim muzyka - obca i krajowa - była bliska melodiom z polskiego "Koncertu Życzeń".

15) "АБВГДейки" - cykl telewizyjnych programów edukacyjnych dla dzieci. Ich hasłem jest: "Nauka i zabawa!", a swoją formą przypominają nieco Ulicę Sezamkową.

16)  Piekarz, kwadrat, gumy, ganianego - nazwy popularnych zabaw na świeżym powietrzu

17) Czekolada "Alionka" - czekolada "Alionka" słynie ze swej długowieczności na rynku oraz od lat nie zmienianego wizerunku dziewczynki na opakowaniu. Czekolada owszem dobra, ale jakie pyszne są cukierki tej firmy.



18) Szampon Kria -Kria -  popularny szampon dla dzieci, w Polsce był "Familijny", "Bambi", albo "Jacek i Agatka" do wyboru.


 19)  Marchewy, samoróbki - nazwy kroju jeansów (mocno zwężane w pasie i w nogawkach) oraz sposobu pozyskiwania ich marmurkowego koloru. 

20) Car-Man, Technologia, Diuna, Na-Na - nazwy popularnych rosyjskich zespołów....nie polecam szukać ich muzyki....

21)   Rower "Diesna" - to radziecki składak, w Polsce były Wigry 3.

Ciekawe, kto z Was doczytał do końca? :D

wtorek, 28 czerwca 2016

Gitarowe eksperymenty

Często spotykam się z pytaniem, a nawet sama je sobie zadaję, co bardziej lubię: brzmienie gitary klasycznej czy elektrycznej? Odpowiedź jest jednak z góry spisana na porażkę, bo to tak, jakby ktoś pytał: kogo bardziej kochasz mamę czy tatę?

Od zupełnego niemowlaka słuchałam chcąc nie chcąc muzyki gitarowej i to najwyższej próby, Do dziś jestem pod wrażeniem nagrań Albera i Strobla - polskich gitarzystów, którzy na gitarach klasycznych odtwarzali takk pięknie melodie, że do dziś nie znajduję im równych. Posłuchajcie sami - ta płyta była nagrana na setkę, bez dogrywek i podobno za pierwszym podejściem. Jak dla mnie to są absolutni Mistrzowie!!! Do dziś, choć znam te utwory na pamięć, łapię się na tym, że ciągle liczę, czy na pewno tam grają tylko dwie gitary :)




Tak zaczęła się moja wtedy jeszcze nie ujawniona miłość do pięciu strun. Później zaczęłam słuchać własnej muzyki i pochłonął mnie rock z metalem. Tu rzecz jasna imponowali mi gitarzyści najszybsi, potem ci najlepsi technicznie. Po latach odkryłam, że nie tempo tu chodzi, ani o techniczne wygibasy, ale o ekspresję. 

Wtedy też na długie lata pogrążyłam się w studiowaniu wykonań Ritchie Blackmore'a. Co to był za czas! Zbierałam wszystkie dostępne jego nagrania. Pod koniec miałam na półce płyty z koncertami, które odbywały się dzień po dniu, a Człowiek w Czerni grał je za każdym razem inaczej.

Z czasem pochłonęła mnie nawet nie tyle sama muzyka, co konstrukcja instrumentów. Oczytana w fachowej literaturze zapragnęłam zobaczyć na własne oczy fabrykę gitar, i jak część z Was pewnie pamięta, udało mi się ją zobaczyć!

Później, przy okazji zgłębiania tematu radziecki gitar, byłam o krok od kupna Admirała...

Od czasu do czasu spotykam się z gitarowymi nowinkami i o ile część jest naprawdę ciekawych, to jednak mogą być chyba rozpatrywane jako marginesowe eksperymenty, które nie wpłyną na kształt i konstrukcję podstawowych instrumentów.

Pierwsza z idei, to bezprzewodowa nakładka-interface na pudło gitary akustycznej, która zmienia jej brzmienie dodając cyfrowe efekty. Szkoda, że póki co jest tak mało nagrań z użyciem ACPAD, bo poniższe zapowiada się interesująco.



Druga z odmian instrumentów strunowych to harpejji (który nie posiada chyba do dziś spolszczonej nazwy) - wynaleziona w 2007 roku. Jak dział - najlepiej popatrzcie sami. Jego wynalazca - Tim Meeks - oparł swój instrument na hybrydzie fortepianu i gitary. Na dzień dzisiejszy są dostępne jego dwie wersje: 16-strunowa (obejmująca cztery oktawy) i 24-strunowa (obejmująca pięć oktaw)

Posłuchajcie jak brzmi klasyczny utwór "Hotel California" zagrany na harpejji.



Jeśli ktoś czuje niedosyt informacji dotyczących harpejji, to zapraszam na stronę producenta po więcej.

poniedziałek, 30 maja 2016

Wspaniała idea wprost z Władywostoku !!!

Przyznam się, że bardzo, ale to BARDZO lubię czytać oraz oglądać materiały dotyczące muzyki metalowej i rockowej, które zbierają w całość doświadczenie danego rejonu. Takim filmem w Rosji może się na przykład poszczycić Kaszyra/Ożerlje, których historię ciężkich brzmień zebrali ówcześni członkowie zespołu Третий Рим w filmie "Право на вечность". Ciekawym dokumentem jest też "Андеграунд: как не стать звездой", czy inne filmy, o których mogliście poczytać choćby w cyklu Historia rosyjskiego rocka na ekranie.

Dlatego niebywale ucieszyła mnie wiadomość, że grupa entuzjastów postanowiła udokumentować rodzimą scenę metalową. Co ciekawe Video Garage Films ma za sobą sporo doświadczenia - studio ma na koncie teledyski (w tym dla zespołów metalowych), a co roku wybierają jeden temat dotyczący Władywostoku i w ten sposób promują swoje miasto oraz region Kraju Nadmorskiego, które w zeszłym roku sfilmowali z lotu ptaka.


Film, który będzie nosił tytuł "ПроМетал. Тёмная сторона", z założenia twórców ma opowiadać o historii ciężkiego brzmienia rodem z Kraju Nadmorskiego oraz o ówczesnych zespołach i tendencjach w muzyce. Wezmą w nim udział muzycy komentujący poszczególne tematy, będzie też można zobaczyć jak wygląda dzień z życia przeciętnego muzyka, a także archiwalne fragmenty koncertów.

Tak ciekawy projekt zbiera fundusze na realizację na platformie Planeta.ru, gdzie w zamian za wsparcie finansowe możemy otrzymać różne podarki. Akcja jest rozpisana do 24 sierpnia, ale warto pewnie wcześniej o niej pomyśleć, zwłaszcza przy tak korzystnym dla nas kursie rubla.
Uważam, że warto wspomóc filmowców, bo z czasem odnoszę wrażenie, iż ciągle ubywa osób, którym wciąż się chce zajmować muzyką nie przynoszącą dochodów, a jedynie ogromną satysfakcję. A dokumentacja nieznanej powszechnie muzyki może ocalić ją od zapomnienia.

wtorek, 24 maja 2016

Wiosenna Epidemia



Zespołu Epidemia chyba nie trzeba Wam przedstawiać, jednak w razie gdyby komuś umknęła ta nazwa to zachęcam do przeczytania całego tekstu - Czytelnikom z mocniejszą pamięcią proponuję przejść do tekstu zaczynającego się od gwiazdki (*).

Początki historii grupy Эпидемия sięgają roku 1993, kiedy to gitarzysta Jurij Mielisow wpadł na pomysł założenia nowego projektu. Przechodząc kolejne metamorfozy power-metalowy zespół na progu nowego tysiąclecia znalazł wokalistę, który w końcu zapewnił mu sukces. Maksim Samoswat, bo o nim właśnie mowa, wniósł nie tylko swój głos - jego muzyczne upodobania z czasem urozmaiciły melodie.

Maksim Samoswat parę lat temu wyglądał tak

Pierwszy album nagrany z Maksimem odbił się nawet lekkim echem poza granicami Rosji - nagrany do ballady "Я молился на тебя" teledysk znalazł się w piątce nominowanych do nagrody MTV Europe Music Awards 2002.

Cóż, dziś teledysk delikatnie mówiąc - trąci myszką. Sama ballada zaś...potem zespołowi trafiały się lepsze, ale nie sądźmy zespołu zbyt surowo, Rzym też nie od razu wybudowano.



Szczytem osiągnięć Epidemii okazał się album oparty na motywach książek z serii Dragonlance. Metal-opera okazała się strzałem w dziesiątkę, a zaproszeni do udziału goście dodali jej prestiżu oraz odmiennego charakteru poszczególnym utworom. Zamach był ogromny, ale rezultat chyba przerósł najśmielsze oczekiwania muzyków. Zespół w ekspresowym tempie nabierał popularności i było tylko kwestią czasu, aby pojawiła się muzyczna kontynuacja płyty, która zarówno stylem, jak i tematyką bezpośrednio nawiązywała do poprzedniczki.

Piętnastolecie zespołu przyniosło, prócz jubileuszowych występów, wiadomość, że Maksim Samoswat po 10 latach współpracy odchodzi z zespołu. Wraz z nimi szeregi Epidemii opuścił basista - Iwan Izotow. 
źródło: materiały zespołu

Zespół szybko znalazł zamienników, ale w moim osobistym odczuciu - nie udźwignęli oni powierzonych im zadań i okazali się takimi właśnie zamiennikami, które czasami skuszeni promocyjną ceną kupujemy do drukarek, a potem żałujemy... Oczywiście mogę się mylić, ale zespół muzycznie stanął i choć od zmiany wokalistów minęło sześć lat - odnoszę wrażenie, że Jewgienij Jegorow nie wykazuje jakiś szczególnych umiejętności ani nie błyszczy pomysłowością. 

Fakt, został endorserem mikrofonów Sennheisera, ale to chyba jego jedyny spektakularny sukces. 

(*)Co zespół robi dziś? Otóż 21 maja Epidemia przedstawiła swoim słuchaczom nowy singiel po tytułem "Придумай светлый мир" /"Wymyśl jasny świat"/. Jest to zapowiedź nowej metal-opery i zawiera dwa premierowe utwory. Jak zapowiada zespół - do sprzedaży płyta trafi w dwóch wersjach, a ich wspólny nakład wyniesie 500 kopii....Każdy egzemplarz będzie ręcznie numerowany, a jedyna różnica między wydaniami będzie wynikać z odcienia okładki (szaleństwo...normalnie szaleństwo...).

Powiem szczerze, że okładka mi się wyjątkowo podoba. Może dlatego, że niechcący trochę nawiązuje do szkiców Dahlberga, ale z tymi odcieniami to chyba lekka przesada, zwłaszcza przy tak małym nakładzie...

A co robi Maksim?
Chłopak nie próżnuje, choć więcej udziela się jako producent niż jako wokalista. Choć w tej ostatniej roli można go usłyszeć na ostatnich dwóch singlach zespołu Sunburst, z którym od roku współpracuje.

poniedziałek, 16 maja 2016

Z niebytu

Witam po przerwie!

Pochłonięta poznawaniem kinematografii radzieckiej, odłożyłam bloga na jakiś czas do szuflady i  do folderu "na potem".
Co jakiś czas, zwłaszcza gdy docierały do mnie bardziej sensacyjne wiadomości, obiecywałam sobie, że wrócę do swojego muzycznego kronikarstwa. Jednak dopiero bardzo miły list Czytelniczki Magdy stał się dla mnie najmocniejszym bodźcem, do tego, aby wrócić. I oto jestem :)


Fakt, że ciągle czekam na znak od sprzedawcy, że będzie miał dla mnie zamówioną płytę Третий Рим i w takim zawieszeniu czekam kolejny miesiąc. Nie chcę fatygować samych muzyków, ale obawiam się, że mnie jednak przypili i napiszę do nich. Taka wysyłka, prócz zawracania głowy, niesie jednak za sobą ryzyko, że album nie dojdzie, bo jak niejednokrotnie pisałam - przesyłki z Rosji stoją pod wielkim znakiem zapytania i wolę kupować nagrania z innych źródeł. 

Ponad rok temu(sic!) obiecałam sobie też kupno wydania de luxe Чёрный Обелиск "Революция", no i utknęłam... Może i dobrze, że tak drastycznie tylko sobie nie dotrzymuję obietnic, ale jednak chciałoby się po kilkunastu miesiącach powiedzieć: Ta-dam! Mam!

Chyba jednak muszę nauczyć się szydełkować, to sobie chociaż wydziergam...



Z obiecanych sobie, lecz powoli realizowanych rzeczy, zostało jeszcze uaktualnienie starych wpisów. Mam świadomość, że część linków już nie działa, tak jak część wstawionych filmików potraciła prawa i nie można ich odtworzyć. W miarę wolnego czasu staram się doprowadzić wpisy do porządku, ale Syzyf coś wspominał, że mu zajęłam miejsce pracy...

Najważniejszym wydarzeniem, które wstrząsnęło muzycznym świtem w Rosji od początku roku, było przewiezienie 29 kwietnia Konstantina Kinczewa (lidera zespołu Алиса)z jego wiejskiego domku na oddział reanimacyjny. Po czterech dniach fani mogli trochę odetchnąć - Kostię zabrano z oddziału reanimacyjnego na salę ogólną. Informacje, na które czekało tylu melomanów, sączyły się bardzo skąpo. Do dziś wiadomo tylko, że najbliższe koncerty zespołu zostały odwołane, a o przyczynie  złego stanu zdrowia wokalisty i prognozach na najbliższy czas - trudno cokolwiek przeczytać. 
I to mnie nie dziwi - Kinczew ma oczywiście prawo do prywatności, dziwi mnie natomiast reakcja tych, którzy za nim nie przepadają. Jakoś zupełnie nie mieści mi się w moich normach życzenie komukolwiek bliskiego końca. A innym - i to osobom publicznym - takie zachowanie nie jest obce.

Jakby nie było - osobiście życzę Kosti zdrowia i powrotu na scenę.

Внимание! Poniższy utwór może się "wkręcić" na dłuższy czas :)

sobota, 30 stycznia 2016

Margarita Anatoljewna - niewyczerpana energia twórcza

Czasami, gdy patrzę na ludzi nieprzeciętne utalentowanych i twórczych, autentycznie im zazdroszczę. Zwłaszcza, gdy ich aktywność od kilku dekad nie przemija. Zawsze mnie wtedy zastanawia, czy sama za te dziesięć-dwadzieścia lat będę miała jeszcze ochotę pisać? Uwzględniając nawet to, że co sobie skrobię tu, czy w licznych notatnikach, nie sięga jakiegoś bardzo wysokiego poziomu.

Niestety wątpię, bo życie okazuje się dawać coraz trudniejsze zagadki do rozwiązania i poszukiwanie na nie odpowiedzi zajmuje masę czasu i pożera ogromną dawkę energii (jak chińskie zabawki, które żrą po pięć baterii na raz i działają ze trzy kwadranse).


Osobą, której wciąż się chce jest między innymi Margarita Puszkina. Niedawno tekściarka obchodziła swoje kolejne urodziny, a tempa nie zwolniła.

Obecnie pochłania ją realizacja kolejnej płyty, która ukaże się pod szyldem Margenta. Nowy album ma już tytuł - "Окситания" i formę - będzie to rock-opera. Oksytania to nazwa regionu, który obejmuje Francję, Włochy i Hiszpanię. Region ma własny język, który jest mieszanką języków narodowych państw wchodzących w jego skład (najbliżej mu jednak do katalońskiego), a także własną drużynę futbolową! Ta historyczna kraina posłużyła jako tło do opowieści fantasy, którą Margarita Puszkina wymyśliła i ułożyła w teksty kolejnych utworów.

Pełny skład wykonawców jeszcze nie jest znany, jednak swój udział w projekcie już zapowiedział m.in.Witalij Dubin (basista zespołu Ария) i Dmitrij Borisienkow (wokalista i gitarzysta zespołu Чёрный Обелиск). Brzmi więc obiecująco i choćby dla tych dwóch muzyków warto jej będzie posłuchać. 

To, kiedy płyta ujrzy światło dzienne zależy w dużej mierze od fanów, którzy finansowo wspierają projekt.  

Na dniach mieliśmy także okazję zobaczyć teledysk zespołu Кипелов do utworu "Непокорённый", do którego słowa również napisała niestrudzona Margarita Puszkina. Piosenka o Leningradzie, mieście-bohaterze, który przeżył blokadę jednak trochę podzielił odbiorców. Jedni - chwalą, inni - ganią za podlizywanie się władzy, bo wspominanie wojennych zasług Rosji jest bardzo na topie.

Sama mam mieszane uczucia, jednak pamiętam wywiady sprzed kilku ładnych lat, w których Walerij Kipiełow bardzo podkreślał jak bardzo bliskie są mu tematy wojenne, jak duży szacunek ma do tych, którzy walczyli za Rosję podczas II wojny światowej. Dlatego myślę, że posądzanie go o populizm jest zbyt przesadzone.

A zresztą posłuchajcie i popatrzcie sami:


Jakby nie było - dla mnie Margarita Anatoljewna jest inspiracją i przykładem na to, iż można, że choć życie nas nie rozpieszcza, to przy dużym samozacięciu wszystko się da. I tego się trzymajmy! :)

piątek, 15 stycznia 2016

Dwaj debiutanci: Ivory i DeCord

Zespoły, o których dziś napiszę różni zarówno stylistyka, jak i kraj pochodzenia. Łączy zaś to, że w 2015 roku zadebiutowały swoimi pełnowymiarowymi albumami. Oba, choć reprezentują odmienne odcienie metalu, przypadły mi do gustu. 

Zacznę od Ivory - zespołu, który pochodzi z Mińska. Tak, wiem, Mińsk leży na Białorusi, ale mam nadzieję, że muzycy mi wybaczą, iż umieszczam ich na blogu, który sugeruje, że pochodzą z Rosji. (Gods Tower jakoś nie mieli obiekcji, żeby poprosić mnie o publikację, więc mam nadzieję, że i Ivory się nie obrażą ;) ).


Ivory to białoruski sekstet, który prezentuje symfoniczny heavy metal. Co ciekawe, ich debiutancki album "Южный Крест" wyszedł na dwóch płytach. Pierwsza zawiera materiał rosyjskojęzyczny, druga - ten sam materiał w angielskiej wersji (bez ostatniego utworu - "Баллада о любви и смерти", który znalazł się wyłącznie na pierwszym krążku). 

Kilka lat pracy nad albumem przyniosło w rezultacie płytę, która opowiada o wyprawie kapitana Roberta Scotta, który dotarł na Antarktydę po Amundsenie, jednak w drodze powrotnej zmarł z wycieńczenia i głodu. Tytułowy Krzyż Południa, to oczywiście znany gwiazdozbiór, który w dawnych czasach pomagał podróżującym w nawigacji. 

zdjęcie pochodzi z materiałów zespołu Ivory

Prócz muzyki, zwraca uwagę staranne wydanie płyt, które dla mnie zawsze jest dobrym znakiem. Wiem, że można dobry materiał wydać równie dobrze w kiepskiej oprawie, bo najważniejsza jest zawartość. Jednak, gdy ktoś zwraca uwagę na wydanie płyty, to w moim mniemaniu, poważnie traktuje swoje nagrania i jest to dobry prognostyk na przyszłość.

Zespół może pochwalić się sporym doświadczeniem koncertowym. Występował na jednej scenie z Dream Theater, Leprous oraz znanymi nam z Rosji zespołami: Эпидемия, Маврин czy Чёрный Обелиск.


Dla tych, dla których symfoniczny heavy metal nie jest tym co tygrysy lubią najbardziej, proponuję spotkanie z zespołem DeCord. Grupa powstała w 2013 roku w Moskwie, a jej muzyce najbliżej da alternatywnego metalu, choć nie brak w niej rockowych nut.

Ich płyty "Чужое небо"można w całości posłuchać na SoundCloud, co Wam szczerze polecam. Rzadko się bowiem zdarza, że z taką przyjemnością słucha się debiutu. 

A nawiązując do wspomnianej wyżej poligrafii - i tym razem okładka prezentuje się niebanalnie.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Idziemy po nowe - Stonehand

Kiedy usłyszałam po raz pierwszy Stonehand wróciła we mnie nadzieja, że są takie zespoły, które grają solidny, prawdziwy metal. Bez ukłonów w stronę popu, bez zwracania uwagi na to, że ktoś może im zarzucić, iż grają niewspółczesną odmianę tego gatunku, bez podlizywania się młodszej publiczności.

Zespół powstał w 2006 roku w Woroneżu i póki co ma na swoim koncie cztery pełnowymiarowe albumy: "Long Road" (2008 r.), "New World Order" (2010 r.), "Black Baylon" (2001 r.) i "Evil Machine"(2013 r.).
W 2015 roku ukazała się płyta w hołdzie Rainbow - "Tribute To Rainbow". I tak jak nie lubię, gdy ktoś miesza przy klasyce, tak tym razem no nie mam się do czego przyczepić.


Co ciekawe, wszystkie płyty zawierały angielskojęzyczny materiał, od którego wraz z przejęciem roli wokalisty przez gitarzystę, zespół się odżegnał. Muzycy oświadczyli, że jest to dla nich zamknięty rozdział, nie będą wykonywać starych utworów i przerzucają się na rodzimy język.
Trzeba przyznać, że był to bardzo śmiały krok. Zwłaszcza, że musieli od nowa budować repertuar, a co gorsza, jednocześnie przekreślali swoje ogromne osiągnięcie jakim niewątpliwie był utwór nagrany w 2015 roku z pomocą Włada Pożarskiego, chłopaka obdarzonego nieprzeciętnym głosem (gorzej, że nie zawsze wykorzystuje go w tak szlachetnych utworach).

Muzykom udało się mianowicie nagrać - jak na mój gust - bardzo sympatyczny utwór z Vinnie Appice'm - tak tym, który kiedyś grał z Black Sabbath i zespołem Dio !!! Vinnie nagrał perkusję w swoim studio, zespół resztę dograł w Woroneżu.
Proszę nie wsłuchujcie się i wczytujcie w tekst, ważne, że muzyka jest BARDZO dobra.

Na pierwszą połowę 2016 roku zespół zapowiedział swój piąty album, który będzie miał tytuł "Без Права На Ошибку"/"Bez Prawa Do Błędu"/. 

Kawałki brzmią na tyle ciekawie, że nie przepuszczę premiery płyty, bo okazuje się, że nowy wokalista, choć śpiewa w zupełnie innej manierze - to ma czym ryknąć, a muzyka, choć ciężka, pozostała melodyjna. 

Jeśli chcecie śledzić razem ze mną poczynania zespołu - to zapraszam na profil Fb zespołu: https://www.facebook.com/Stonehand.Band