poniedziałek, 26 października 2015

Pragnienie, aby wyskoczyć poza czas - rozmowa z Siergiejem Smoljaninowem

od lewej: Jurij Łankin, Michaił Znamienski, Dmitrij Pirożenko i Siergiej Smoljaninow (źródło: archiwum Zespołu)

Третий Рим to zespół, który w sposób niekonwencjonalny wyłamuje się z muzycznych ram. Rzecz w tym, że ich niestandardowość nie polega na jakimś programowym buncie, czy ideowym przeciwstawieniu się zastanym formom. Zespół po prostu ucieka od tego, co miałkie, zarówno w warstwie melodycznej, jak i - a może zwłaszcza! - tekstowej, a swoje utwory nasyca atmosferą własnego miasta.

Jakie jest Ożerelje? 
Jest cichym spokojnym miastem leżącym 118 km na południe od Moskwy. Dla Polaków taka odległość może wydawać się ogromna, dla Rosjan to naprawdę niewiele. Ludzie mieszkając w takim oddaleniu od stolicy przeważnie mówią, że mieszkają w Moskwie, bo w porównaniu z np.Irukckiem, Omskiem czy Magadanem, to faktycznie znajdują się w stołecznym mieście.

Dworzec kolejowy w Ożerelje (źródło: Wikipedia)

Jednak nie wszyscy mieszkańcy mają "parcia na Moskwę", część z nich wręcz odwrotnie - chce podkreślić swoje pochodzenie z mniejszego miasta. Lokalny patriotyzm jest jak najbardziej po linii naszych dzisiejszych bohaterów. Muzycy tworzący Третий Рим są bardzo skromni, choć jednocześnie znają swoją wartość i są pozbawieni kompleksów. 

Większość twórców jakich znam, twierdzi, iż spokojnie może grać nawet do pustej sali. Jednak, kiedy nie czują poparcia tysięcy fanów nie są w stanie tworzyć dalej. Третий Рим  istnieje od ponad 10 lat i bez ciśnienia tworzy, nagrywa, koncertuje. Są konsekwentni i nie zrażają się niczym. 

Trzy lata temu miałam przyjemność rozmawiać z Siergiejem Smoljaninowem - niezmiennym liderem, wokalistą, kompozytorem, mózgiem i sercem zespołu oraz z Pawłem Frołowem - ówczesnym basistą.


Dziś przedstawiam Wam rozmowę z Siergiejem, który opowiedział mi o tych trzech latach. Trudno je zamknąć w półgodzinnej rozmowie, ale mama nadzieję, że następny wywiad będziemy tworzyć z mniejszą przerwą .

- Skład waszego zespołu zmienił się - kiedy ostatnio rozmawialiśmy skład był w połowie inny. Czy możesz nam przedstawić Michaiła i Dmitrija oraz powiedzieć czym kierowałeś się przy ich wyborze? Domyślam się, że szukałeś nie tylko dobrych instrumentalistów. Jakich ludzi szukałeś?

Siergiej Smoljaninow: Dobrych muzyków nie jest tak wielu, a ludzi tym bardziej, dlatego zapraszasz po prostu tych, którzy chcą grać. Dmitrij Pirożenko to nasz stary dobry znajomy, który nagrywał partie klawiszów na poprzednich albumach. Michaił Znamienski nieźle władał instrumentem i bardzo szybko wpisał się w zespół.

- Третий Рим ma już na swoim koncie 4 albumy i chociaż ostatni nie zdążył się jeszcze "zestarzeć", a już pojawił się u was mnóstwo nowych utworów. Wydaje mi się, czy w ostatnich latach przyspieszyliście i nowy materiał pojawia się szybciej niż kiedyś?

Siergiej Smoljaninow: Trudno zajmować się analizą własnej drogi twórczej, jednak ostatnie dwa albumy pojawiły się w krótszym odstępie czasu. Niczego nie przyspieszaliśmy, żadnymi ramami nie ograniczaliśmy się, po prostu tak wyszło.

- Wasze nowe utwory słyszałam w programie "Живые". Powiedz proszę jak trafiliście na do radiostacji Своё Радио.

Siergiej Smoljaninow: Na falach radia pojawiła się grupa Чёрный Обелиск. Dmitrij Borisienkow (wokalista zespołu Чёрный Обелиск - przyp.K.P.) gorąco polecał nas posłuchać. Tak też trafiliśmy.

Siergiej Smoljaninow (źródło: archiwum Zespołu)

- W tym programie powiedziałeś, że prócz tekstów piosenek piszesz też wiersze. Czy możemy mieć nadzieję, że choćby w bardzo limitowanym nakładzie ujrzą kiedyś światło dzienne?

Siergiej Smoljaninow: Może kiedyś się tym zajmę.

- Kiedy mówiliśmy już o słowach - oddajmy głos muzyce. Jest oczywiste, że gdy pojawiają się nowe  teksty łatwo można je utrwalić na jakiejkolwiek kartce, a jak zatrzymujesz melodię, gdy przyjdzie znienacka? 

Siergiej Smoljaninow: To całkiem proste, kiedy melodia jest dobra, to trudno ją zapomnieć. 

- Nie mogę nie zapytać o utwór "Гость", którą wykonał razem z wami Dmitrij Borisienkow (istnieje też wersja, gdzie partię wokalu wykonuje Siergiej). Bardzo mnie ciekawi - na ile wokalista zespołu Чёрный Обелиск ingerował w piosenkę? Zaśpiewał kropka w kropkę, tak jak go poprosiliście, czy sam coś od siebie dołożył?

Siergiej Smoljaninow: Zaśpiewał na swój sposób, jak było mu wygodnie. To był normalny proces twórczy. 



- Zagraliście kiedyś koncert z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej. A całkiem niedawno zaprezentowaliście swój utwór "Эпилог" z orkiestrą symfoniczną. To jest jedyna piosenka nagrana w nowej aranżacji, czy jest to część jakiegoś większego projektu?

Siergiej Smoljaninow: To jedyny taki utwór. Ale pomysł, żeby to kontynuować istnieje.

- Opowiedziałeś nam o muszyce, słowach, muzykach. Pozwól, że teraz zadam Ci prywatne pytanie. Jeśli się nie mylę, to twoje podejście do muzyki różni się od większości wykonawców. Dla Ciebie faktycznie jest aż tak ważne ilu ludzi będzie Cię słuchało, nie uganiasz się za sławą, a takie podejście było bardziej właściwe ludziom, którzy są o pokolenie od Ciebie starsi. Oczywiście, nie wszyscy tacy byli, ale spotykało się takich ludzi częściej niż teraz. Wydaje mi się czy jesteś człowiekiem nienowoczesnym, idziesz w sprzeczności z czasem, znasz jego zalety, ale odpychają Cię jego wady? (co nie jest w żadnym stopniu negatywne)

Siergiej Smoljaninow: Nowocześni to ci, którzy przyzwyczaili się żyć z prądem płynącego czasu, wtedy nie muszą nic robić. Wszystko co współczesne - jest jednodniowe. Na przykład - podążanie za modą, to bycie jednodniowym. Właściwością silnej osobowości jest pragnienie, aby wyskoczyć poza czas. Wszystko co jest prawdziwie twórcze w człowieku jest niedostępne dla jemu współczesnych.

- Dziękuję za rozmowę i życzę wam powodzenia!

piątek, 9 października 2015

6 Stron Wcześniej i Benzyna, czyli młodzi atakują

Dzisiaj trochę o młodych zespołach, bo spośród nich wyjdą kiedyś muzyczne legendy. Warto więc przyglądać się temu co reprezentuje sobą młoda scena. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że młoda grupa choć ma w sobie masę energii, może nie przetrwać zmian personalnych czy bardziej przyziemnych - ekonomicznych. Jednak z ogromnej masy ostają się jednostki i już dziś warto ich szukać.

6 Stron Wcześniej
No to się nazywa pomysł na nazwę zespołu! 6 Страниц Назад, czyli 6 Stron Wcześniej to młody, dobrze zapowiadający się zespół.  Grupa powstała w 2008 roku, a w tym roku ukazał się jej debiutancki album "Мой Рок", który można przetłumaczyć jednocześnie jako mój rock lub moje przeznaczenie. 

Jeśli chciałabym pójść na skróty, żeby opisać ich muzykę, to napisałabym, że 6 Страниц Назад przypomina mi trochę СЛОТ, ale na szczęście ma swój własny styl i nie jest kopią Kesza i Spółki.
Jednak, jak się okazało, moje pierwsze skojarzenie nie było tak dalekie od prawdy. Lider zespołu SLOT pojawił się gościnnie na albumie oraz koncertach i odnoszę wrażenie, że jego maniera wokalna dość mocno wpłynęła na solistę 6 Страниц Назад.

Jakby nie było - zespół cieszy się coraz większą popularnością i jeśli nie wystrzelał się ze wszystkich pomysłów na pierwszej płycie, to jest nadzieja, że zaproponują coś dobrego.
A propos jeszcze grupy SLOT. Rok temu, jak 
pewnie część z Was pamięta, Daria Stawrowicz - wokalistka zespołu СЛОТ została w Petersburgu napadnięta przez jakiegoś niepoczytalnego człowieka, który zaatakował ją nożem. Historia skoczyła się dobrze, bo po operacji oraz rehabilitacji szyi i krtani (na pokrycie ich kosztów zrzucili się fani zespołu), Daria wróciła do formy wokalnej i nadal śpiewa. Jej głos na szczęście nic stracił ze swojej zadziorności, a struny głosowe są nadal mocne i nie zawodzą nawet na długich koncertach.

Daria, prócz oczywiście udziału w zespole SLOT, nagrała w tym roku swój drugi solowy album. Jej styl, zarówno muzyczny, jak i sceniczny entourage ciągle ewoluują oraz zaskakują. 

Benzyna

Kolejnym młodym zespołem, który znalazłam w odmętach internetu jest Нефть, czyli Benzyna. Grupa pochodzi z Jekaterynburga. To jedna z tych formacji, w które włożono naprawdę solidne pieniądze licząc na jej zagraniczny sukces. Póki co wielkiego oddźwięku za granicą nie ma, a szkoda. Bo jest to dobrej jakości alternatywny rock, który mógłby znaleźć wielu odbiorców. 

Póki co mamy kilka teledysków na niezłym poziomie i muzykę, która się broni. Debiutancki album "Мелодрама" zebrał średnie recenzje, tym jednak bym się nie sugerowała. Koledzy/koleżanki po piórze na całym świecie wolą krytykować młode zespoły niż chwalić. Młodej grupie trudno się przebić i najczęściej przepada - i takim sposobem możemy podbudować swoje ego, mówiąc, iż "myśmy to wcześniej wiedzieli, że nic z tego nie będzie".

A ja, może naiwnie, ale wierzę, że im się uda, bo odnoszę wrażenie,iż dla tego typu rocka wciąż jest miejsce. Melodyjny, przyjemny, trochę naiwny, ale dobry rock też jest wart posłuchania. Natomiast, co do zarzutów dotyczących braku duszy, a nadmiaru zimnej kalkulacji w piosenkach Нефть - cóż, też wolę, jak twórczość płynie nie tylko kalkulatora. Zespół jest jednak młody i zdał się na doświadczenie starszych, co dało niezły rezultat. Ważne, żeby potem umieli i chcieli stanąć na własnych nogach, a wówczas możemy porozmawiać o tym na ile ich twórczość jest szczera. 

piątek, 2 października 2015

Kaseta - historia odkurzona

Parę dni temu dostałam bardzo miły prezent od zespołu Республика Марс - w paczuszce trafiła do mnie opisywana wcześniej płyta "Музыка Подвалов" i składanka niezależnych wykonawców Охота. O pierwszym wydawnictwie już pisałam, więc wspomnę tu w kilku słowach o drugim, gdzie wśród osiemnastu wykonawców pojawiła się Республика Марс z utworem "Твой папа-рок музыкант". Składanka zawiera bardzo ciekawy przekrój muzyczny - będzie czego słuchać i poszukiwać, zwłaszcza, że dla ułatwienia poszukiwań każdy z zespołów zostawił swoje namiary. 


Oba wspomniane albumy zostały wydane na płytach kompaktowych, natomiast trzeci prezent - debiutanckie nagrania Республика Марс przyszły do mnie nagrane na kasecie. Przekładam ją z ręki do ręki i ciągle się zastanawiam, jaka była moja pierwsza oryginalna kaseta? Nie pamiętam, ale przypomniałam sobie ostatni zakup - były to dwie kasety, na których zapisano album "Reunion" Black Sabbath z genialnym utworem "Psycho Man", na stronie D.

I tak jakoś nostalgicznie natchnęło mnie na wspomnienia.

Pierwszy odtwarzacz kasetowy pojawił się w moim domu, gdy miałam 5 czy 6 lat. Był to walkman Kajtek koloru krwistoczerwonego ze słuchawkami, które miały pomarańczowe gąbeczki. Długo nam służył, ale miał tą wadę, że można było słuchać nagrań wyłącznie samemu.

Drugi sprzęt, to była czarna Emilia RM 407 firmy Unitra Eltra z jedną kieszenią, możliwością nagrywania i radiem! Skok technologiczny był zauważalny.

Kolejny magnetofon pojawił się jako prezent na moją I komunię świętą. Moja Mama Chrzestna z Rodziną podarowali mi dwukasetowego jamnika firmy SONY. To był szał w trampkach!
Nie dość, że miał radio, to te dwie kieszenie na kasety, dawały możliwość przegrywania z taśmy na taśmę. Zawsze towarzyszył temu strach, czy dobrze umieściło się taśmy, bo jak pomyliłeś kieszonki, to nie dość, że nie nagrało się, to jeszcze mogłeś skasować oryginał. 

Po jakimś czasie doszło do nas, że magiczne otwory na dole kasety pozwalały na utrwalenie zapisu, a jak się je zakleiło taśmą, to znów można było nagrywać. Eureka!

Niestety z czasem magnetofon odmówił posłuszeństwa - zaczął wciągać taśmy, przestał nagrywać, zbyt wolno ciągnął kasety i wszystko brzmiało jak jakieś opowieści z krypty ;)

Ostatni dotychczasowy magnetofon kupiłam już za własne zarobione w sezonie letnim pieniądze (szłam do pierwszej klasy liceum). Mini wieża Philips miała znów jedną kieszeń magnetofonu, a najszybciej zepsuł się przycisk record. Wina leżała po mojej stronie, bo niezliczoną ilość razy wpadałam wręcz na ten guzik, kiedy usłyszałam w radiu coś, co koniecznie musiałam zapisać. I zawsze towarzyszyła temu spóźniona myśl: zaraz, zaraz, ale co ja tam kasuję? na co ja to nagrywam?

Wieża, przy przeprowadzce na swoje, została w domu rodzinnym. Po pierwsze dostałam w prezencie nową, lepszą wieżę, a po drugie większość kaset była albo rozmagnesowana, albo tyle razy użyta, że na nagrania składały się pocięte kawałki i takiego miksu już nie dało się słuchać.

Szczerze mówiąc, byłam przekonana, że moja przygoda z kasetami magnetofonowymi się skończyła. A choć w moim muzycznym życiu kasety zajęły sporo miejsca, jakoś nie wspominam ich z taką nostalgią, jak taśmy i magnetofony szpulowe. Jednak kaseta zespołu Республика Марс dała mi do myślenia i chyba wrócę do magnetofonu.