wtorek, 18 sierpnia 2015

Muzyczne gadżety, albo Najwyższy spraw, żebym kupiła tylko to, co zamierzałam (12)

To miał być post o tym jak wszędobylska polityka wtrąca mi się w życie, a dokładniej w pracę, jak to przed czym uciekam przez całe dorosłe życie - dogania mnie i każe odpowiadać na pytania, które zupełnie nie leżą kręgu moich zainteresowań. 

Ale nie będzie o tym - narzekania mamy dość wokół, czasem trzeba rozrywki, takiej zwykłej, z nie najwyższej półki, popcornu dla oczu. I właśnie taką prażoną kukurydzą zamierzam Was dziś uraczyć.

W moich nieustannych poszukiwaniach muzycznych w tak zwanym międzyposzukiwaniu trafiam ostatnio na kolejne muzyczne gadżety. Niby człowiek szuka konkretnej rzeczy, a potem jakimś dziwnym zrządzeniem losu, połączeń linkowych lub innym systemem sznurków trafia na rzecz i zastanawia się po szekspirowsku "kupić - nie kupić".


Termos rosyjski gitarzysta - znajdziecie tu

Bardzo podoba mi się napis na opakowaniu informujący, że termos utrzymuje ciepłe napoje i wyśmienite poczucie humoru. 

Co ciekawe, wśród gadżetów muzycznych królują niezmiennie te, które odwołują się do legend muzyki jak The Beatles, The Rolling Stones, Elvisa, Queen, 

Zadziwiające jest dla mnie natomiast to, że do łask wracają figurki-postacie muzyków. Byłam przekonana, iż ich czas przeminął i to se ne vrati, jak mówią bracia Czesi. A jednak - figurki Bona Scotta i Angusa Younga z AC(piorun)DC można znaleźć na niejednej aukcji.


Na nietypowy recykling muzyczny wpadł też ktoś, kto wystawił przerobioną na kielich butelkę po piwie sygnowanym przez Motorhead. Gdyby ktoś chciał policytować przedmiot, to znajdzie go tutaj.



Jimi Hendrix za to doczekał się własnego misia....a nawet kolekcji pluszaków ubranych a'la mistrz gitary... I tu nie rozumiem do kogo skierowany jest gadżet. Przyjmijmy, że jest grupa fanów, która kupi wszystko z napisem Hendrix, ale nawet ja przy swojej niepohamowanej manii zakupowej, nie kupiłabym misia stylizowanego na kogokolwiek z muzyków. Ale może to ja jestem dziwna, a inni widzą o lepiej.


Kiedy jesteśmy już przy misiach, to przy okazji wspomnę, że patrzące spoza okularów na nas wszechobecne Minionki trafiły też do branży muzycznej. Bardzo dużą popularnością cieszą się bowiem kostki do gitary z ich wizerunkami:



Swoją drogą, zabawnie komponowałby się w rękach gitarzysty na jakimś death-metalowym koncercie :) Niestety, takie zespoły nieraz nie miewają do siebie dystansu, a co dopiero ich fani. Gdyby jednak kogoś naszło na kupno kostki, znajdzie ją choćby pod tym linkiem.

Lato było tak intensywne, że nie miałam czasu pisać - jak się ochłodzi na pewno nadrobię :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz