czwartek, 27 sierpnia 2015

Dissector - niespodzianka od zespołu :)

W tym tygodniu dostałam bardzo miłą przesyłkę od Jana Fiediajewa - lidera, gitarzysty i wokalisty zespołu Dissector. W paczuszce dostałam trzy płyty grupy - dwa ostatnie albumy i najnowszą EPkę, która zawiera w sumie 10 ścieżek! Co dla mnie bardzo cenne - albumy podpisali wszyscy muzycy, którzy brali udział w ich nagraniu.

Od razu zaświtała mi myśl, żeby zrobić sobie zdjęcie z płytami i tym samym pokazać muzykowi, że jego prezent doszedł w całości. Niestety coś mnie podkusiło, żeby odłożyć fotografowanie na wieczór. A po południu, w skrócie mówiąc, przechodząc przez ulicę wykonałam salto mortale - nie mam pojęcia jak - najważniejsze, że wylądowałam na dłoniach i kolanie - głowa cała.

Gorzej, że dłonie nie dość, że poharatane, to bolały mnie tak, że miałam problem otworzyć kluczem drzwi. O zdjęciu tego dnia nie było mowy. 


I tak przeturlałam się kilka dni - teraz bez bólu mogę chociaż pisać. Cały ten czas jako środek znieczulający towarzyszyła mi muzyka Dissector :) I wciąż nie mogę powiedzieć, że poznałam do końca ich styl. Na pewno jest muzyka, gdzie bez względu na ciężkość utworu, zawsze melodia jest niezwykle istotna. I tu się z zespołem w pełni zgadzam :) Muzycy wprowadzają z jednej strony dużo elektroniki, a z drugiej nie obawiają się wkomponować dłuższej lirycznej melodii. Panowie robią naprawdę wiele, żeby nie dać się zaszufladkować.

Jednocześnie bardzo miło zobaczyć, że producentem wszystkich nagrań był Aleks Bołotow - na co dzień basista dobrze znanego nam zespołu GRENOUER. Zresztą to nie jedyny akcent petersburskiego zespołu - do jednego z utworów słowa napisał Andriej 'Ind' (wokalista GRENOUER).

Co do graficznej strony wydań - widać, że i nad nią się głębiej zastanawiano. Na początku najbardziej przypadła mi do gustu okładka "Grey Anguish" (może dlatego, że ją najdłużej znam), teraz natomiast coraz bardziej przemawia do mnie oprawa graficzna "Pride & Hate".


Obraz wisi prosto, to fotograf leży na boku ;) 
A na łokciu jeszcze pozostałości salta.

Na zdjęciu może nie do końca widać, ale za okładkę jednej z płyt wsunięta jest biała kostka do gitary z logo Dissector - mała rzecz a cieszy :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz