sobota, 25 kwietnia 2015

Kiedy muzyka jest tak potrzebna jak powietrze (Andriej 'Ind' Mierzliakow, Grenouer)

autor fot.: Dmitriy Vedenin

Na wywiad z Andriejem byłam umówiona już dawno, ale dopiero na dniach zebrałam się, żeby do niego napisać (kapryśna codzienność była łaskawa zostawić mnie trochę w spokoju i mogłam wreszcie zająć się czymś innym niż problemami, które sypią się jak piasek z rozdartego worka). 

Jak zwykle czarujący 'Ind' z ochotą odpowiadał na pytania i choć dał mi tyle czasu, ile chciałam, to nadal pozostało wiele pytań dotyczących muzyki (nie tylko Grenouer), na które chciałabym usłyszeć jego odpowiedź. Wokalista i lider Grenouer bardzo chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, a dar do snucia opowieści ma wręcz wyjątkowy!

 - Cześć, Andriej! 
Dwa lata temu opowiadałeś mi o waszym siódmym z kolei albumie "Blood on the Face". W ciągu tego czasu pojawiły się cztery teledyski do utworów z tego albumu, który zebrał wiele świetnych recenzji nie tylko w mediach europejskich. Nie upłynęło wiele wody w rzece i Grenouer wypuścił następny album. Ten czas był przesycony wydarzeniami, którymi, mam nadzieję, zechcesz się z nami podzielić.

Andriej 'Ind': Cześć, Kseniu! Dla mnie każdy kontakt z Tobą (i Twoimi Czytelnikami) jest zawsze bardzo przyjemny i ciekawy. Bardzo dziękuję, że nie zapominasz o naszym zespole! Z mojego punktu widzenia, upłynęło trochę więcej wody, niż bym chciał, czas nieustannie ucieka do przodu, nie można się nadziwić, że w kalendarzu mamy już 2015 rok! To wygląda jak cyfra z powieści fantastycznych! 
Spieszę jednak sprostować - do albumu "Blood on the Face" zostało nagranych aż 7 klipów - to jest więcej niż na połowę utworów z płyty. Jednak najważniejszą, rzecz jasna, nowością dnia dzisiejszego jest pojawienie się ósmego pełnowymiarowego albumu, który opatrzyliśmy tytułem "Unwanted Today".



- Tak, więc zacznijmy od nowego albumu. Opowiedz, proszę, jak "Unwanted Today" powstawał.

Andriej 'Ind': Rok temu z Grenouer występowaliśmy na festiwalu PPM (Prog&Metal Fest) w Belgii, gdzie miało miejsce spotkanie z szefem wytwórni Mausoleum Records Alfie Falckenbachem, który niedwuznacznie podkreślił, że oczekuje od nas albumu - kontynuacji ("Blood on the Face" też wypuszczony przez wytwórnię Mausoleum Records). Przy ówczesnym stanie rzeczy w branży muzycznej warto,  aby każdy zespół przysłuchiwał się podszeptom swojego wydawcy, dlatego też po powrocie do domu zmobilizowaliśmy środki  i energię i latem weszliśmy do studia, gdzie przystąpiliśmy do nagrań. 


To znaczy, można powiedzieć, że praca w studiu zaczęła się bez pre-produkcji, a niektóre kompozycje były nie w pełni gotowe, lecz ten spontaniczny sposób miał w sobie masę pozytywów. Precyzyjne szlifowanie zostało zamienione przez świeży powiew wiatru w skrzydła. Jestem pewien, że przy większym zapasie czasu, wiele aranżacji wyszłoby zupełnie inaczej, nie lepiej i nie gorzej, a po prostu inaczej.

- A czy wprowadzaliście jakieś zmiany w porównaniu z "Blood on the Face" w procesie nagrania albumu, czy wszystko szło po utartej ścieżce?

Andriej 'Ind': W sensie technicznym szliśmy po drodze, którą przetarł album "Blood on the Face", a dokładnie, nagranie materiału wyjściowego w dobrze nam znanym studiu w Petersburgu, a miksowanie we Włoszech pod kierownictwem producenta Dualized (dysFUNCTION Productions). Z Dualized zawiązał nam się bardzo ciepły i owocny kontakt, wydaje mi się, że jemu udaje się bardzo dobrze wyczuć, czym dziś jest Grenouer, no i w ogóle trzeba oddać sprawiedliwość temu, że jest profesjonalistą o szerokich muzycznych horyzontach. 

- Materiał  - co wydaje się już być regułą - mocno różni się od poprzedniego albumu. Według mnie "Unwanted Today" jest jeszcze bardziej alternatywny niż "Blood on the Face", nawet znalazło się tu miejsce dla wokalizy operowej - kto wymyślił, aby dołączyć taki fragment i kto go wykonuje (mogę się mylić, ale to chyba nie Twój głos ;) )?

Andriej 'Ind': Odnoszę wrażenie, że ósmy album od siódmego różni się o wiele mniej, niż siódmy od szóstego. Nie wiem jak ma się rzecz z jego alternatywnym charakterem, nie myśleliśmy o tym, zwyczajnie tworzyliśmy i podążaliśmy za logiką utworów. Jedni recenzenci mówią o wpływie amerykańskiego mainstreamu, inni dopatrują się podobieństwa z Katatonią. A co do mnie, to ja nie widzę bezpośrednich wpływów, a tym bardziej zapożyczeń na "Unwanted Today" nie ma. 
Natomiast co do gości, to z przyjemnością ich zaprosiliśmy! Część klawiszowych partii wykonał Dualized, w jednym utworze na gitarze solowej zagrał Demian Von Dunkelwald z Overunit Machine i Enricho 'Erk' Scutti z Figure Of Six. W końcu, w ostatnim utworze jest niewielka wstawka operowa wykonana przez Dmitrija Jankowskiego. Oczywiście, udział zaproszonych muzyków nie czyni wiosny, a raczej dodaje trochę różnorodności, ale to jest bardzo pozytywne i ciekawe doświadczenie, każde eksperymenty są fajne!

źródło: http://www.metalunderground.at/grenouer/

- Mam nadzieję, że z taką muzyką, która wychodzi poza ramy jakichkolwiek gatunków, znajdziecie jeszcze więcej fanów na całym świecie (wiem, że macie ich w wielu zakątkach świata). A teraz porozmawiajmy o ludziach. Skład Grenouer niejednokrotnie zmieniał się, dlaczego tak się działo?

Andriej 'Ind': Każdy zespół składa się z ludzi i jego stabilność zależy od całego zbioru współczynników. Jedynie na samym początku starcza entuzjazmu, ale ten okres szybko mija i dla szczęśliwej kontynuacji konieczne jest, aby zorientować się w motywacji, w personalnych zaletach każdego z uczestników. Jest to trudne zwłaszcza, gdy grupa nie jest konkretnie zorientowana na sukces komercyjny; jednak, jak dobitnie pokazuje historia rocka, również i tego czynnika nie wystarcza. Wydaje mi się, że Dave Mustaine czy David Coverdale za każdym razem mają nadzieję, że po kolejnej przerwie ich "ukochane dzieci" wreszcie znajdą finalny skład, ale życie rządzi się swoimi prawami. 

- Wiem, że jeśli z kimś długo grasz, to jest on dla ciebie nie tylko muzykiem, kompozytorem - ale najważniejsze  - człowiekiem, przyjacielem i dla tych właśnie walorów trudno znaleźć zamiennika.

Andriej 'Ind': Oczywiście, dokładnie to i sprawia największą przykrość. Zespół muzyczny jest jak rodzina, i tu po raz kolejny można zacytować Lwa Tołstoja: "Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób". Jednak wolę nie poddawać się rozpaczy, najważniejsze to ciągle posuwać się do przodu, wciąż angażować wszystkie siły, jeśli muzyka jak dawniej jest tak potrzebna jak powietrze. Po przykrych i bolesnych upadkach szramy, być może, i nigdy nie znikną, ale rany na pewno się zabliźnią! Uzbrójmy się w cierpliwość i optymizm!

- Andriej, bardzo dziękuję i do zobaczenia w Płocku!

Tak! Parę dni temu potwierdziła się informacja, że gośćmi Rock Tower VI Festiwal w Płocku będzie zespół Grenouer!!!! 
Takiej okazji nie można przepuścić - 10 maja zespół wystąpi na Placu Dąbrowskiego (szczegóły na plakacie poniżej). 
Nie wiem jak Wy - ale ja jestem już spakowana i z niecierpliwości przebieram nogami :)