czwartek, 22 stycznia 2015

Margarita Puszkina - w kilku obrazkach

Dziś swoje urodziny obchodzi kobieta, bez której historia rosyjskiego metalu ostatnich prawie trzydziestu lat, byłaby uboższa. Margarita Anatoljewna Puszkina, bo o niej mowa, zaczęła swoją przygodę z muzyką już od dziecka. Jak wspomina w swojej książce Władimir Maroczkin: 

Poetka Margarita Puszkina, której ojciec, generał lotnictwa, którego szlak bojowy skończył się w Berlinie, opowiadała, że takich [zdobycznych] płyt płyt było bardzo wiele. Jej wujek , który służył w Berlinie, przywiózł patefon i ogromna ilość zdobycznych płyt gramofonowych, przede wszystkim amerykańskich.*

źródło: kino-teatr.ru

Tak w życie tekściarki wsączyła się muzyka,w wyborze gatunku dość przypadkowa, jednak kto z nas miał wpływ na to czego słuchali jego rodzice? Dopiero potem możemy powiedzieć, że nam się to podobało czy też, że zupełnie nie rozumieliśmy ich fascynacji danym nurtem. Jednak co najważniejsze, to to, czy ta muzyka nas w dzieciństwie otaczała czy nie, do własnych poszukiwań i tak z czasem dorastamy sami.
Takim momentem przełomowym dla Margarity Puszkiny był koncert, który usłyszała w 1964 roku, kiedy mieszkała na Węgrzech:

Pewnego razu w węgierskiej telewizji pokazali występ The Beatles w jednym z angielskich klubów i stałam się ich fanką. Razem z dziewczynami biegałyśmy do sklepów po papierosy, a tam sprzedawano różne naszywki na rękawy, zakładki zrobione z klisz fotograficznych i inne gadżety z rollingstonesami i beatlami. Prawdę mówiąc, rollingstonesi z początku bardziej mi się podobali: Jagger miał zwierzęcy wygląd, co, moim zdaniem, lepiej odpowiadało wzorcom rockera. I ludzie dzielili się odpowiednio na tych, co są za The Beatles i na tych, co są za Rolling Stones. Tak więc u mnie wszystko zaczęło się od zakładek....*


Tak zaczynało wielu swoją przygodę ,tylko , że dla większości tuż za rogiem pojawiał się jej koniec. Codzienność spychała na plan drugi i dalsze niejedno hobby, na szczęście dla nas Margarita Puszkina ocaliła swoją fascynację od zapomnienia.

źródło: http://winds-rock666.ucoz.com

Pierwszy chwile chwały przyniosła jej współpraca z zespołem Вискосное Лето. Jak wspominała w książce Maroczkina:

Pierwszą piosenką, którą napisałam specjalnie dla zespołu Вискосное Лето, była zapewne "Ослепший художник". Mieliśmy wiele piosenek o tematyce amerykańskiej, ponieważ duży wpływ mieli na nas wówczas Kerouac, Ginsberg i Ferlinghetti. Oprócz tego, bardzo mną wstrząsnęły wydarzenia 68 roku, rozpędzenie demonstracji postulującej za demokratycznymi partiami w Chicago. Kiedy rozstrzelano studentów na uniwersytecie w Kent, wydawało mi się, że cała Moskwa powinna ruszyć się, ale z jakiegoś powodu nikogo to szczególnie nie interesowało. A mnie to do żywego dotykało, całe te gazy łzawiące. Nie wiedziałam o tym, co dzieje się u nas, na przykład w Noworosyjsku, nie wiedziałam o tym wszystkim, ale kiedy się dowiadywałam o tym co tam się dzieje, to mocno przeżywałam. I "Ослепший художник" wywodzi się z tych przeżyć. 
Mieliśmy jeszcze piosenkę "Свиний рвутся в бой". Pod świniami rozumieliśmy gliny, policjantów. była jeszcze piosenka ku pamięci Johna Morrisona "Колдун крадет стеклянных лебедей". Kiedy pracowałam na Kubie, to napisałam "Похитетиль снов" - to jest także nie rosyjska, a dokładniej, nie radziecka piosenka. Rzecz jasna, że oficjalna władza nas bardzo nie lubiła za taki kierunek, ale wtedy klimat był taki psychodeliczny, wszystko było podporządkowane muzyce....*

Вискосное Лето zakończyło swoją działalność po dwóch latach i nagraniu trzech albumów.

Margarita Puszkina poszła jednak dalej, zajęta tłumaczeniami i dziennikarstwem. Co było dalej? Fani Arii wiedzą :) Margarita trafiła na zespół prowadzony przez Wiktora Weksztejna i według jednej z wersji napisała dla muzyków jeden tekst i zapowiedziała, że już nigdy więcej nie popełni, bo nie mają oni potencjału. Według innej wersji Margarita Puszkina napisała faktycznie tylko jeden tekst na debiutancką płytę Arii, ale nie zarzekała się, że to ostatni.

Jak było - pewnie się nie dowiemy, najważniejsze jest jednak to, że współpraca zespołu i tekściarki trwa nie przerwanie od prawie trzech dekad i ma się dobrze.

Co warte podkreślenia - Margarita Puszkina nie odmawia współpracy pozostałym członkom "aryjskiej rodziny", dzięki czemu otrzymujemy więcej dobrych jakościowo rockowych tekstów :)

Tekściarka jednak nie zatrzymuje się wyłącznie na tym. Od lat z powodzeniem prowadzi czasopismo "Zabriskie Rider", pisze książki i własny projekt muzyczny pod nazwą Династия Посвященных, w który udział bierze "creme de la creme" rosyjskiej sceny rockowej i metalowej. Dotychczas pojawiły się trzy albumy tego projektu, gdzie pierwsze dla odmiany pojawiają się słowa, do których układana jest później muzyka. O poszczególnych płytach możecie przeczytać tutaj i tu, więc tym razem powiem więcej o ostatniej książce poetki.


"Оттопыренность" pojawiła się na rynku wydawniczym w 2014 roku, ale znajdziemy w niej teksty z różnych lat. Autorka dała nam trochę poezji i dużo prozy. Co do poezji to powiem szczerze - najbardziej ujął mnie wiersz poświęcony Aleksandrowi Baszłaczowowi - nie dość, że wzruszający, to taki bardzo do niego pasujący, bo pozbawiony patosu. Dla mnie stanowi clue całej książki.

Zamieszczone opowiadania, okraszone kolorowymi grafikami, są z pogranicza jawy i snu. Dla amatorów takich klimatów, to nie lada gratka, a jeśli ktoś jeszcze orientuje się w muzyce i klimatach lat 70., to poczuje się tu jak ryba w wodzie. Pełna psychodelia połączona z gotykiem, podlana sosem ostrej ironii - taka jest książka jednym zdaniem ujmując.

I taka jest nasza dzisiejsza Jubilatka w kilku obrazkach, bo aby opisać jej całe barwne twórcze życie - jeden artykuł nie wystarczy.

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki A. Игнатьев, В. Марочкин, "Хроноскоп русского рока", Moskwa 2005, tu w tłum.K.Przybyś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz