wtorek, 16 kwietnia 2013

MIRUMIR, czyli piękne winyle

Całkiem niedawno trafiłam na wydawnictwo МИРУМИР (której nazwę można przetłumaczyć jako: "Pokój Światu"), a ponieważ rynek czarnych płyt jest mi bardzo sentymentalnie bliski, postanowiłam dowiedzieć się trochę więcej o tym rosyjskiej firmie ze światową renomą. Na moje pytania zgodziła się odpowiedzieć dyrektor generalny i zarazem właściciel firmy pani Olga Kirjanowa.

- Może zacznijmy od tego jak długo istnieje МИРУМИР i czyj był pomysł jego powstania?

Olga Kirjanowa: Wydawnictwo muzyczne istnieje od 2004 roku. Wówczas powstała muzyczna wytwórnia LILITH, a następnie Vinyl Lovers i DOXY. Wszystkie płyty ukazujące się pod tymi trzema handlowymi markami miały szeroki odzew za granicami Rosji. Na samym początku swojej działalności pracowaliśmy z jednym z największych gigantów nagraniowych, z firmą Universal (w tamtym czasie grube ryby nie zajmowały się wydawaniem muzyki na płytach winylowych), co oczywiście sprzyjało szybkiemu startowi i rozwojowi firmy. Na dany moment LILITH zajmuje się wydaniami w formacie LP+CD, tak zwany LILITH Dig-A-Log. Vinyl Lovers został pomyślany jako wytwórnia, która zajmuje się wydawnictwami o wartości kolekcjonerskiej, a DOXY pracuje głównie repertuarze jazzowym. Powtórzę, że wszystkie trzy wytwórnie z powodzeniem funkcjonują na międzynarodowym rynku. A co w takim razie z Rosją? W 2011 roku, kiedy stworzyliśmy szeroki system dystrybucji własnej produkcji w naszym kraju, poczuliśmy, że przyszedł czas, aby wydać także rosyjski repertuar. Rynek był gotowy. Wtedy pojawiło się nasze pierwsze wydanie zespołu ЧАЙФ na pomarańczowym winylu. Wytwórnia otrzymała nazwę MIRUMIR i w rezultacie wszystkie wytwórnie zostały połączone w firmę Wydawnictwo Muzyczne МИРУМИР.
A co się tyczy pomysłu powstania wydawnictwa. Wówczas w 2004 roku wytwórnia LILITH w Rosji przedstawiła mi się jak przygoda, a dla innych jak szaleństwo, ale dzięki, zapewne, mojego wieku, w tamtym momencie mało rozmyślałam o konsekwencjach, po prostu miałam ochotę zrobić coś niezwyczajnego. Miała znajomych za granicą, którzy pracowali w sferze wydawania analogów. Dogadałam się ze wszystkimi współpracownikami: wydającymi licencję, fabryką, zaopatrzeniowcem, i bardzo ostrożnie pojawiło się pierwsze wydanie LYNYRD SKYNYRD, a po pół roku (!) jeszcze jedno. I tak praca ruszyła.


- Według jakich wytycznych dokonuje się doboru materiału do wydania?

Olga Kirjanowa: O ileż jest tych wytycznych! I wróżenie z fusów od kawy, i rzucanie monetą (śmiech). Żartuję, oczywiście. Wcześniej było prościej, kiedy międzynarodowy rynek nie pojmował jeszcze comebacku płyt winylowych, wtedy nie trzeba było wybierać wydań. Wydawaliśmy prawie mainstream. Teraz przyszło zapotrzebowanie na rzeczy niszowe, i tam znajdujemy klientów na nasze analogi przez dobre wydania. Robimy niespotykanie niezwykłe rzeczy. To dotyczy zachodniego rynku w pierwszej kolejności. A MIRUMIR w Rosji, na dzień dzisiejszy, zbiera śmietankę! Wydajemy praktycznie wszystko, co zostało pominięte w okresie od 1990 do 2013 roku. Rzecz jasna, wciąż stykamy się z wydaniami, które w swoim czasie przeszły artystyczną radę wszechzwiązkowej firmy nagraniowej "Мелодия". To jest bardzo interesujące.

- Wydaliście, między innymi, wydaliście potrójny winyl z koncertu Aleksandra Baszłaczowa. Czy mogłaby nam Pani opowiedzieć jak odbywało się wydawanie "Таганский концерт"?

Olga Kirjanowa: Jest oczywiste, że Baszłaczow trafił do pierwszej puli wydań! Pamiętam, że "Таганский концерт" ukazał się w ekstremalnie krótkim czasie, zdecydowaliśmy-zrobiliśmy. Nakład 1000 egzemplarzy. Sądzę, że na tym wydania Saszy się nie skończą.


- Całkiem niedawno pojawiła się reedycja płyty "Ветер в гривах" zespołu КУРАЖ na niebieskim winylu, na zielonym  - Walerij Siutkin, na biały - СКАФАНДР i МУМИЙ ТРОЛЛЬ. Jakie jeszcze niezwyczajne płyty wypuszczaliście?

Olga Kirjanowa: W ogóle, prawie każde wydanie - to zagłębienie się w historię jego wydania, a także w historię naszego kraju. Na przykład, takie wydania, jak Walerij Kuźmin i zespół ДИНАМИК, "Банановые острава" Czernawskiego i w większym stopniu "Альфа" Saryczewa. Wszystkie były nagrane jeszcze przed tym, jak muzycy wyjechali z naszego kraju. To było całe zjawisko i nie wszyscy mogli wrócić do ojczyzny, po tym jak zrzekli się rosyjskiego obywatelstwa, a w smutny czasie dla naszego kraju te utwory nabijały kasy innym ludziom. To jest bardzo smutne, ponieważ są to nadzwyczajne nagrania. I na tym lista podobnych wydań się nie wyczerpała. A jako swego rodzaju przygodę wypuściliśmy Buranowskie Babuszki (które z sukcesem wystąpiły  w 2012 roku na konkursie Eurwizji) na picture disc!


I w ogóle to tylko jeden rok pracy - i ponad 40 wydań! Dlatego najciekawsze jeszcze przed nami. Mamy podpisane umowy na wydanie dyskografii zespołów АРИЯ, АВТОГРАФ, АГАТА КРИСТИ, antologie Jurija Czernawskiego, ЛЯПИС ТРУБЕЦКОЙ. Ukaże się także Wysocki... i to jest najbardziej oczekiwane wydanie z kilku płyt w najlepszej możliwej jakości.

- Na kogo się nastawiacie: na rodzimego czy zgaranicznego klienta? 

Olga Kirjanowa: Rzecz jasna, że pracujemy dla rosyjskojęzycznych słuchaczy w pierwszej kolejności. Jednak będąc firmą, która posiada kontakty w międzynarodowym handlu, w 2014 roku w Cannes na targach MIDEM zostanie przedstawione wydawnictwo muzyczne МИРУМИР, zawieziemy na pokaz nasz rosyjski katalog.

- Na waszej stronie widzimy interesujący spis albumów. Do kogo trzeba się zwrócić w kwestii ceny, zakupów i jakim sposobem można opłacić zakupy?

Olga Kirjanowa: Już są zakończone rozmowy z większymi europejskimi dealerami, płyty w najbliższych miesiącach pojawią się na ich stoiskach i, mam nadzieję, na ladach europejskich sklepów. Otwarcie sprzedaży eksportowej jest wyznaczone na lipiec 2013 roku. Póki co jest kilka rosyjskich sklepów internetowych, które mogą zaoferować nasze płyty w tym także chętnym zza granicy. O tych sklepach można się dowiedzieć pisząc do nas.

- Czy z waszego doświadczenia jest odczuwalny powrót zainteresowania winylami?

Olga Kirjanowa: Mam nadzieję, że nie wyjdę na fanatyka i trzeźwo oceniam sytuację. Nasza firma natrudziła się jeszcze na samym początku odrodzenia zainteresowania słuchacza formatem płyt analogowych. Znamy nasze audytorium i to nie są kolekcjonerzy "first press"6 chociaż i tacy kupują nasze płyty (śmiech). Dlatego też z jawnie odmłodzonym audytorium format rzeczywiście ożył. Nie mówiąc o tym, że jest rzadkością, aby wytwórnia płytowa mogła utrzymać się z wydawania swoich rzeczy na analogach. Dlatego też wyciągnijmy z szuflad adaptery: na winylu wyjdzie wszystko to, co przegapiliśmy w erze technologicznego boomu!

- Dziękuję za to, że poświęciła mi Pani swój czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz