piątek, 5 kwietnia 2013

Joanna Stingray - człowiek, którego warto znać (4)

Naprawdę nazywa się Joanna Fields, jest Amerykanką i zrobiła tyle dobrego dla radzieckiego rocka, że można by pokusić się o jakiś mały pomnik (niekoniecznie z granitu, wystarczyłby tribute album). 

Jak trafiła do radzieckiej Rosji i po co? Zawiodła ją tam pasja, przytrzymała na miejscu miłość do muzyki i muzyków, a wygoniła polityka i zniechęcenie.

Sama była piosenkarką, producentem, aktorką i, jakbyśmy to dziś nazwali, animatorem kultury. Przyjechała z Los Angeles do Leningradu, gdzie występowała wspólnie z największymi ówczesnymi muzykami oraz wydawała swoje albumy. To, co wypada o niej zapamiętać, to ogromny nakład pasji i entuzjazmu, który przerodził się m.in. w wydanie pierwszej na Zachodzie składanki z radzieckim rockiem. Na dwupłytowy "Red Wave" trafiły АКВАРИУМ, КИНО, АЛИСА i СТРАННЫЕ ИГРЫ - każdy zespół dostał po stronie winylu. 


Przebojowa Joanna wysłała nawet po egzemplarzu składanki Reaganowi i Gorbaczowowi z dopiskiem, że to, co oni próbują osiągnąć na poziomie polityki, w świecie muzyki już się udało.

Osobiście, jestem jej wdzięczna za zapis koncertu Saszy Baszłaczowa w mieszkaniu u Grebienszczikowa, który nagrywała jej młodsza przyrodnia siostra Judi Fields. 

O tym, jak bardzo przysłużyła się radzieckiej muzyce i o wspomnianym przeze mnie koncercie ciekawie w książce Lwa Naumowa opowiada lider АКВАРИУМ: "Joanna była jak brytyjski odkrywca w Afryce. Trafiła w środowisko, gdzie odbywała się cała masa fantastycznych rzeczy, których z boku nie było widać. Oficjalnymi kanałami trudno było to zauważyć. A ona, tak się złożyło, przeze mnie trafiła w sam ośrodek nerwowy tego wszystkiego i w ciągu dwóch tygodni poznała się ze wszystkimi. Przy czym poznała się bardzo blisko, wszyscy zaczęli mówić: oj, Joanna, a przywieź mi też magnetofon kasetowy. Albo kabel do gitary. I ona wszystkim przywoziła kable do gitary, dlatego stała się ważnym i niezastąpionym człowiekiem dla dwudziestu ludzi, którzy, rzeczywiście, cała tą muzykę tworzyli. Dlatego, rzecz jasna, mogła nagrywać co chciała. I jej ujęcia, ogólnie rzecz biorąc, są bezcenne. Tylko ona jedna wszak nagrywała tę epokę. Ponieważ nikogo innego by nie dopuścili: dużych, oficjalnych nie dopuściły by organy, a nieoficjalnych swoi by nie dopuścili, ponieważ nie do końca było jasne kto oni za jedni. A tu, jakby nie patrzeć, wszystko jest czyste. To znaczy wszyscy wiedzieli kim jest Joanna....Ona specjalnie przyszła i nagrała Baszłaczowa u mnie." Po koncercie Sasza udzielił jej czwartego w swoim życiu wywiadu, a ona podarowała mu kolczyki z perłowymi ptaszkami. 


Przebywanie w tak twórczym środowisku zaowocowało tym, iż Stingray zaopatrzyła większość muzyków w potrzebny im sprzęt (i to nie tylko we wspomniane kable - Joanna przywiozła całe wyposażenie studia!), a potem się zakochała i wzięła ślub z gitarzystą KINO Jurijem Kasparianem. Po rozwodzie z nim była żoną innego muzyka - perkusisty grupy ЦЕНТР Aleksandra Wasiljewa, z którym ma córkę (jej siostra Judi wyszła za mąż za lidera tego zespołu). I choć złe języki zazdrosnych kobiet od samego początku plotkowały oraz dywagowały na temat, którego z muzyków im Amerykanka uwiedzie, odnoszę wrażenie, że Stingray przyjechała tam bez skonkretyzowanego zamiaru, a miłość przyszła jak to zwykle bywa - ot tak i nie w porę :)

Jak się skończyła przygoda Joanny z Rosją? Smutno. Joanna po dwóch rozwodach i po próbie życia w nowych, bandyckich latach 90., wyjechała spowrotem do Stanów. Muzyki jako takiej nie zarzuciała, choć o ile wiem nie żyje z wydawania płyt, a z obrotu nieruchomościami. Co do Rosji, to chyba jednak straciła serce do Wschodu i szczerze mówiąc trudno jej się dziwić. Robiła co mogła, a nawet więcej. Nikt do dziś nie może wytłumaczyć jakim cudem przewiozła tyle sprzętu z USA do ZSRR. Podobno celnicy obu krajów mieli teorię spiskową jakoby Stingray pracowała według Rosjan - dla CIA, według Amerykanów - dla KGB i nikt nie chciał z nia zadzierać. W zamian otrzymał wstęp do środowiska, ale zawsze była w nim obca.

Jakby nie było Joanna wykonała ogromną pracę i dzięki niej dotarło do nas wiele rzeczy, które bez jej udziału przepadły by ulotnej pamięci. Wśród interesujących się historią rocka młodych Rosjan Joanna jest znana, ale odnoszę wrażenie, że nie doceniana. Jako Amerykanka, która miała pieniądze i swojego bzika, jest traktowana trochę po macoszemu. Kiedyś znajomy rosyjski muzyk przekomarzając się ze mną stwierdził, iż zachowuję się jak Stingray, która chciała "jeść rocka łyżkami" i choć sam nie wiedział, chcąc mi dokuczyć - powiedział mi jeden z najlepszych komplementów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz