piątek, 29 marca 2013

CISZA

Tak, z każdym rokiem Wielki Piątek jest coraz cichszy - i to jest wspaniałe, że choć raz do roku szanujemy przestrzeń wspólną zwaną eterem. Jeden dzień bez muzyki - można wytrzymać, 40 - pewnie też, ale ja nie próbowałam. I nie dlatego, iż jestem aż taką fanatyczką muzyki, że świata poza nią nie widzę (gdyby tak było, to moje życie byłoby jednak bardzo puste), ale dlatego, że stanowi ona też część mojej pracy.

Na dziś nie proponuję muzyki - na dziś proponuję ciszę, przyda się ona każdemu niezależnie od wyznania. Cisza jest naprawdę wspaniała, chociaż jej zbyt duża dawka może być szkodliwa. Pamiętam rok, który przeżyłam w takiej ciszy, słuch, na który nie narzekam, wyostrzył mi się wówczas do granicy bólu. Każdy podniesiony ton odbijał się wielokrotny echem w uszach. Taka cisza nie była przyjemna.

Wsłuchiwanie się w odgłosy miasta dochodzące zza okna, w wodę, która płynie rurami u sąsiadów w bloku,  mruczenie lodówki (choć moja nie brzmi tak jak wszystkie - mruczenie typu "zadowolony kot", zostało u niej zastąpione już na etapie produkcyjnym na "śpiewy, wyjce, westchnienia, pogadanki")... Wszystko to składa się na pospolitą ciszę...stan absolutnej ciszy jest wszak męczący, bo ucho wciąż pracuje i stara się jednak wychwycić choćby najmniejszy szmer, więc "ciszą" nazywamy ciche szepty domu.

Jak masz trochę czasu, to siądź dziś w ciszy, ale nie na mniej niż piętnaście minut. Dlaczego musi być ponad kwadrans? Kiedyś przeczytałam u jednego publicysty, że dopiero po tym czasie mózg się uspokaja, przestajemy wracać do tego co jeszcze musimy zrobić, przestajemy myśleć o otoczeniu i dopiero wtedy możemy pobyć sami z sobą. Nie wiem jak u innych, ale u mnie się to sprawdza - w mojej czaszce, zanim się wszystko wyszumi, to trochę trwa.

poniedziałek, 25 marca 2013

Okładki I kwartału 2013

Jako dyletant i absolutny laik w dziedzinie sztuki wizualnej - postanowiłam typowo polską metodą (nie znam się - to chętnie się wypowiem) postanowiłam zrobić mały ranking okładek płyt z pierwszego kwartału bieżącego roku. Rzecz jasna, tak naprawdę zostało jeszcze kilka dni do jego końca, ale grafika, którą dziś zobaczyłam, natchnęła mnie do tego pomysłu i, odsuwając wszystkie inne na bok, postanowiłam jak najszybciej podzielić się z Wami i tym samym być może zachęcić do jakiejś małej debaty?

Okładki układałam w przypadkowej kolejności i od razu zaznaczam, że nie brałam pod uwagę muzycznej zawartości płyt - a jedynie wspomniane walory wizualne:

1. КВАДРАТ "Запомни меня"


2.SEAGALL "Hidden Ego"


3.СМУТА "На Север"


4.SHEXNA "Shexna"


5. THE KOREA "Saturnus" (ros.edycja)


Gdybym miała ogólnie jakoś podsumować: czym mnie urzekły te prace? Opowiedziałabym - prostotą. Oczywiście, ważne było też wykonanie projektu, ale najważniejsza pozostaje idea i to "coś", co za sobą niesie. Najczęściej kupujemy płyty zespołów, które znamy, od lat słuchamy i w tym wypadku, nawet bez patrzenia na okładkę, kupujemy w ciemno. 

Jednak są też takie sytuacje, choć niestety coraz rzadsze, że przychodzimy do sklepu z płytami, przyglądamy się nie tylko znanym wykonawcą i nagle zachwycimy się jakąś nieznaną nam wcześniej kapelą, bo ktoś im zrobił pomysłową książeczkę.  

Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale ja tak jeszcze mam...:)

Jeśli ktoś miałby się ochotę podzielić się opowieścią o takim swoim znalezisku - zapraszam do komentarzy:)

czwartek, 21 marca 2013

CZARNY smutny OBELISK

Dzisiaj zespół ЧЁРНЫЙ ОБЕЛИСК wydał oświadczenie. Jego treść przytaczam poniżej. Smuci mnie, że w ostatnim czasie grupy, które szanuję za muzyczny dorobek, mimowolnie wplątują się w nieprzyjemne sprawy. Oczywiście, te wiadomości nie zmieniają mojego stosunku do muzyków jako wykonawców, ale rzucają pewien cień. Choć idąc za rozumowaniem klasyka polskich tekściarzy - Jeremiego Przybory -, który pisał, że tylko z cienistej strony ulicy widać słoneczną, odnajduję się po słonecznej stronie, z której widać cienistą i to jest dobra wiadomość! :)

"22 marca w Pitrze i 24 w Moskwie zgramy, być może, ostatnie koncerty poświęcone dniu urodzin Anatolija  Krupnowa. Takie koncerty graliśmy każdego roku. Składają się wyłącznie z utworów Anatolija. W ogóle to jest trudny temat...kiedy zbieraliśmy się po śmierci Anatolija przez myśl nam nie przeszło, żeby nazwać się OBELISKIEM, tak się trafiło, że graliśmy bez nazwy, ale słuchacze mimo wszystko ciągle zgodnie z zasadą inercji nazywali nas CZARNYM OBELISKIEM, przecież do tamtego czasu oddaliśmy już część swojego życia temu zespołowi. Teraz mamy 14 lat, mamy 5 świetnych albumów, za które nie mamy się czego wstydzić. Rzeczywiście, już dawno odeszliśmy od tego OBELISKU, gramy inną muzykę, mamy wiele pomysłów i planów, obecnie przygotowujemy nowy album, choć całkiem niedawno wypuściliśmy dwie płyty. [Były to składanki z najlepszymi utworami OBELISKU, które powstały już po śmierci Krupnowa i wcześniej znalazły się na wspomnianych 5 albumach, a teraz w odnowionej szacie muzycznej trafiły na płyty "Мой мир" I i II - przyp.K.P.] Jednak do tematu naszej historii wciąż musimy wracać.
Zawsze staraliśmy się posuwać do przodu, ale CZARNY OBELISK - to pamięć o przeszłości i o genialnym człowieku. Nie chcieliśmy i nie chcemy, żeby zapomniano Anatolija Krupnowa albo, żeby stał się autorem dwóch piosenek: "Дорожная" i "Я остаюсь". Kiedy człowiek tyle dokonał, a zostanie zapamiętany przez dwie piosenki - to jest straszne. To, że kontynuowaliśmy grać pod naszą nazwą, to, że wykonywaliśmy stare utwory, w które my także nie mało włożyliśmy, przyniosło nam więcej negatywów, niż pożytku, o którym  tak lubią mówić wszyscy wokół. Gdybyśmy zrezygnowali z nazwy lub od starych utworów - byłoby nam zapewne o wiele łatwiej. Jednak, jeśli pamiętacie Anatolija, jako autora wielu hitów, jako wspaniałego basistę, aktora - to znaczy, iż było to tego warte.
Teraz sytuacja się zmieniła, poproszono nas, żebyśmy nie wykonywali utworów Anatolija. Nie zagłębiając się w celowość podobnych próśb, nie będziemy kłócić się ze spadkobiercami naszego przyjaciela, którego pamięć bezgranicznie szanujemy. Nie wiemy, jak sytuacja potoczy się dalej, możliwe, że będą to ostatnie koncerty, na których będzie można na żywo usłyszeć utwory Tolika, możliwe, że nadal będziemy wykonywać jakieś stare utwory, sytuacja jest trudna i niejednoznaczna, wszystko jeszcze jest na etapie rozmów. Jednak jedno wiemy na pewno, że ludzie potrzebują tych utworów i chcą, tak jak wcześniej, słuchać ich na koncertach. Nie wiemy, jak sytuacja będzie wyglądała dalej, ale chcemy powiedzieć: nie zapominajcie o Anatoliju Krupnowie, pamiętajcie o nim, jak my pamiętamy. A OBELISK będzie posuwał się dalej."


Chyba jeszcze nie czas komentować tekst i intencje zespołu. Dla mnie osobiście przy haśle Anatolij Krupnow wyświetlają się jako pierwsze trzy utwory. Warto ich dziś posłuchać.





poniedziałek, 18 marca 2013

Jak rybki z AKWARIUM poszły do partyzantki

To była wiadomość dnia nie tylko w mediach stricte muzycznych, wszystkie rosyjskie środki masowego przekazu podały wiadomość dotyczącą grupy АКВАРИУМ. Informacja o rozwiązaniu zespołu była jednak na tyle emocjonująca, że wielu dziennikarzom umknął prawdziwy sens słów lidera - Borysa Grebienszczikowa - i co chwilę można naciąć się na efekt braku słuchania ze zrozumieniem.

Wokalista, kompozytor, tekściarz, filozof, guru kilku pokoleń ogłosił na falach radia Echo Petersburga, wyjaśnił, że z obecnym składem zagra jeszcze jeden koncert w Petersburgu i miesiąc później w Moskwie, natomiast letnie koncerty na trzech festiwalach i jeden własny występ - do czasu których zrobi sobie wakacje - będą ostatnimi i już w odnowionej szacie personalnej. "A co do grupy...byliśmy dostępni przez 23 lata, starczy. Dalej nie będzie nas można znaleźć. Excuse me! Wychodzimy poza radar, gdzieś tam do partyzantki. Bardzo mi się podoba pomysł, że zostanie po mnie tylko głos." Tak, grupa przez 23 lata nieustannie działała, jednak w zeszłym roku świętowała swój prawdziwie imponujący jubileusz pracy - 40 lat!

Przed skończeniem rozdziału pt.AKWARIUM, wiosną ukaże się jeszcze nowa płyta oraz mini album, a jeszcze dziś na kroogi.com ma się pojawić odnowiona wersja starego utworu.

Ku pocieszeniu, Grebienszczikow dodał, iż nie przestanie się zajmować muzyką, ale będzie się trochę inaczej nią zajmował.

Ostatnio, prócz muzyki, lider АКВАРИУМ wydał pięknie wykonaną książkę z jego opowiadaniem. Opowieść już kiedyś ukazała się drukiem, ale tym razem dostała imponującą oprawę i oczywiście jej nakład jest tak mały, że nazwano go "kolekcjonerskim" (tak, wiem, mogę sobie wybić z głowy, że znajdę egzemplarz dla siebie).



No to na koniec, na pocieszenie - "Come Together" beatlesów w wykonaniu Grebienszczikowa i Joanny Stingrey. Kim jest ta kobieta? O niej już niedługo :)



PS. To jeszcze na koniec przywitam się po przerwie i zapowiadam większą aktywność niż w ostatnich dwóch tygodniach :) A tych, którzy chcą blizej poznać historią zespołu АКВАРИУМ  zapraszam tu.

sobota, 9 marca 2013

DYNASTIA POŚWIĘCONYCH 3



Okładka - projekt Leo Hao

W ostatnim tygodniu musiałam zrobić sobie przerwę techniczną, która niestety i w następnym tygodniu będzie jeszcze dawała o sobie znać, a tu tyle się nowego dzieje i jeszcze tyle starych wydarzeń jest do opisania.

Jednak dziś o nowości z tego tygodnia: ukazała się bowiem długo oczekiwana trzecia część projektu Margarity Puszkiny ДИНАСТИЯ ПОСВЯЩЕННЫХ. Tym razem płyta będzie nosiła tytuł po łacinie: "Sic Transit Gloria Mundi"/"Tak przemija ziemska sława"/.  

Płyta rodziła się długo, kolejne przeszkody, personalne zawirowania co chwila burzyły ledwo odzyskaną równowagę. Cała feeria muzyków, którzy wspierali powstawanie albumu swoimi talentami, budziła raczej niepokój: bo co się musi dziać, jeśli Puszkina sięga po tak ciężką artylerię. 

Końcowy efekt będziemy mogli usłyszeć już pod koniec marca. Na podwójny album trafiło 16 kawałków plus trzy bonusy. Tak, jak w poprzednich częściach - także i tym razem utwory będą tematycznie poświęcone ważnym postaciom oraz wydarzeniom historycznym. Nowym posunięciem ze strony Puszkiny było dopuszczenie młodych pisarskich talentów do współtworzenia projektu. Wyłonieni w konkursie zorganizowanym przez Radio Rossiji debiutujący literaci stworzyli własne teksty, które weszły na "S.T.G.M.".

Ilość muzyków, jak zwykle w przypadku tego projektu, jest oszałamiająca. Swoimi interpretacjami wzbogacili album m.in.: Dmitrij Borisienkow(ЧЁРНЫЙ ОБЕЛИСК), Michaił Żytniakow(АРИЯ), Natalia Glossy Terentjewa(GlossyTerja), Aleksandr Kep(АРТЕРИЯ), Lexx (МАСТЕР), Daria Nookie Stawrowicz (СЛОТ) i in.

UWAGA zainteresowani kupnem wersji deluxe: płyta w wersji książka w twardej oprawie plus dwa kompakty ukaże się w nakładzie 1000 sztuk! Śpieszcie się zamawiać!

piątek, 1 marca 2013

KIPIEŁOW - nowa EPka


Tak, od kilku miesięcy już wiemy, że będzie nowa EPka, od kilku dni znamy zaś jej okładkę, spis utworów, a nawet jednej kompozycji mogliśmy przedpremierowo posłuchać na falach NASHE.RU. 
Na liście znalazły się dwa nowe utwory i dwa, zagrane w świeżych aranżacjach, hity starszej daty:

1. "Сальери и его Отражение"/ "Salieri i jego Odbicie"/
2. Aria Nadira z opery G.Bizet "Poławiacze pereł"
3. "Мертвая зона"/"Martwa zona"/
4. "Я Свободен" /"Jestem wolny"/

Pierwszy utwór to podono prwie mini opera, której za libretto posłużył legendarny spór między Mozartem i Salierim. Drugi utwór to aria z opery George'a Bizeta - myślę, że ten klasyczny motyw jest Wam skądinąd znany - a kipiełowskiej wersji można posłuchać tu. Trzecia kompozycja, to jeden z kilku utworów, które Walery skomponował będąc jeszcze w szeregach macierzystego zespołu. АРИЯ umieściła go na krążku "Герой асфальта" w 1987 roku. Teraz "Martwa zona" ma ożyć, jakby kuriozalnie to nie brzmiało. 
Ostatni utwór, to hit, na którym grupa КИПЕЛОВ wypłynęła jako nowy wówczas zespół wokalisty ARII. Ciekawe, czy przearanżowany po raz trzeci, zyska uznanie fanów?

Wszystkie utwory zostały nagrane z towarzyszeniem orkiestry "Globalis" i jak powtarzają wszystkie źródła - takiego Kipiełowa jeszcze nikt nie słyszał! Poczekamy - posłuchamy. Premiera krążka ma się odbyć jeszcze w marcu tego roku, a jego wydawcę będzie "Navigator Records".

PS. A tu jeszcze można popatrzeć na premierowe wykonanie Arii Nadira: