sobota, 9 lutego 2013

Rock kluby w ZSRR

Rock kluby w Rosji to były miejsca, gdzie się nie tylko bywało, wokół nich skupiało się praktycznie całe muzyczne życie rockowych zespołów i ich słuchaczy z danego miasta. Największą sławą cieszył się Leningradzki Rock Klub, jednak każde większe miasto chciało mieć własny podobny ośrodek. Nie, władze nie zaliczały się do fanów ciężkiej muzyki - to był pomysł na usankcjonowanie zjawiska, które w latach 70/80. tak mocno się rozrastało, że brak nad nim kontroli zaczął martwić wierchuszkę. Idea, pomimo swoich tak mało chlubnych korzeni, okazała się bardzo trafną zwłaszcza z punktu widzenia zespołów :) I choć powstanie rock klubów zrodziło też pytanie o to, czy granie pod egidą organizacji, która jest poniekąd odgórnie kierowana przez znienawidzone władze, jest zasadne - to czas pokazał, że władza miała mało do powiedzenia, a kluby powoli uwalniały się od politycznej smyczy.


LENINGRADZKI ROCK KLUB (St.Petersburg, ul.Rubinsteina 13) po kilku próbach, dostał wreszcie zielone światło i 7 marca 1981 roku miał miejsce pierwszy koncert, który uważa sie za dzień otwarcia klubu (który Rock Klubem zaczęto nazywać dopiero rok póżniej). Na otwarciu grały dziś już legendarne zespoły, jak ПИКНИК, РОССИЯНЕ, МИФЫ i ЗЕРКАЛО.

Na jego przykładzie spróbuję opowiedzieć, jak wyglądała struktura rock klubów, bo jeśli wiecie, drodzy Czytelnicy, jak wyglądały wówczas takie organizacje na Zachodzie - to w radzieckiej Rosji było zupełnie inaczej. Po pierwsze były one bardziej podobne do - nieodżałowanych przeze mnie* - domów kultury, a kierowała nimi rada. W jej skład wchodzili partyjni i niezależni (na ile wówczas można było być) dziennikarze muzyczni: Aleksandr Żytiński, Andriej Burłaka oraz Artiom Troicki. Rock klub miał też swój regulamin i zgodnie z jego prawami przyjmowano muzyków w jego szeregi. Ci, którymi się poszczęściło i trafili na listę, mogli oficjalnie występować nie tylko w klubie, ale w ogóle na scenach w całym Związku Radzieckim. A o tym zespoły rockowe mogły wcześniej tylko pomarzyć!

Prócz regularnych koncertów rock kluby organizowały także coroczne festiwale. Kolejne idee znajdowały swoje odbicie w coraz to nowych przedsięwzięciach, zwłaszcza, kiedy w połowie lat 80. cenzura trochę odpuściła i z czasem można było sobie pozwolić na więcej awangardowych myśli.
Niestety, wraz z przyjściem pierestrojki, która dała jeszcze więcej swobody - przyszedł marazm, który doprowadził do zamknięcia rock klubów. Najlepiej można to chyba podsumować słowami Władimira Wysockiego, który już wcześniej prorokował to, co stanie się wraz z przyjściem lepszych czasów: dano mi wolność wczoraj - i co z nią teraz mam zrobić?

Rock kluby nie poradziły sobie z wolnością, opierały się jednak na pewnym przeciwstawieniu się, na buncie. Kiedy zniknął powód - zabrał ze sobą sens istnienia klubów, muzyka rockowa przestała być potrzebna i prawdziwa. Pojawiające się od czasu do czasu próby wskrzeszenia tych miejsc, o ile są chwalebne, o tyle nierealne. Nie da się wrócić tamtego ducha, a same ściany nie wystarczą.



MOSKIEWSKIE LABORATORIUM ROCKA istniało w latach 1986-1992 i również udało mu się zgromadzić prawdziwą rockową śmietankę. Od zespołów ЧЁРНЫЙ ОБЕЛИСК, Э.С.Т, ЖЕНСКАЯ БОЛЕЗНЬ po takie jak АРИЯ, МОНГОЛ ШУУДАН, МАФИЯ. Tutaj również miały miejsce festiwale, które odbywały się pod zbiorczą nazwą "Festiwal nadziei". Bardzo ciekawą lekturą z perspektywy czasu są artykuły zamieszczane w "Moskiewskim Komsomolcu" z tamtych lat, które podsumowywały występy. Aktualny do dziś antagonizm między stolicami, podkreślany przez dziennikarzy, którzy dyskredytowali leningradzkie grupy - jest miejscami tak rażący, że aż śmieszny!
MRL od 1987 roku wydawało także własne czasopismo "Сдвиг" oraz biuletyn "Сдвиг-афиша".

SWIERDŁOWSKI ROCK KLUB powstał w tym samym roku, co Moskiewskie Rock Laboratorium, ale zamknął swoje podwoje już rok wcześniej. Mimo wszystko do dziś, po przerwie, obchodzone są kolejne urodziny Swierdłowskiego Rock Klubu. Polecam film, który powstał z okazji jubileuszu SRK, który bardzo skrótowo, ale interesująco przedstawia jego historię.




* Mam sentyment nie do komunizmu, ale do tej organizacji, która wychowała całe pokolenie - teraz młodzież może zapłacić za zajęcia i uczestniczyć w najbardziej bajecznych kursach. Jednak od dawna wiadomo, że jeśli ktoś coś ci daje za darmo - to mniej to szanujesz, a mimo wszystko młodzieży w domach kultury nie brakowało. A powszechność dostępu do Domu Kultury była również dużą wartoscią!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz