poniedziałek, 25 lutego 2013

Muzyczne gadżety (10) kaseta magnetofonowa

Tak, zaraz będzie o muzycznych gadżetach, ale na wstępie - podziękowania.  A kieruję je pod adresem Macieja, który w niedzielę z czystego serca i wielkodusznie zasilił moją muzyczną biblioteczkę! Nie dość, że nowych tytułów mam tyle, że zrobiłam sobie losowanie, od której zacznę czytanie (padło na Didurowa "Четверть века в роке"), to jeszcze są one tak dla mnie cenne, że wygospodarowałam dla nich osobną półkę:) Jeszcze raz - WIELKIE DZIĘKI MACIEJU!!! Specjalnie dla Ciebie:


Po sentymentalnych designerskich powrotach do lat 80., nadeszła kolejna fala gry na sentymentach – tym razem o dekadę młodszych. Lata 90. w muzyce to wciąż czas dominacji kasety magnetofonowej, którą sukcesywnie wypierała płyta kompaktowa. Proces spowalniały ceny CD oraz fakt, że CD-R, nie mówiąc już o CD-RW jeszcze nie były ogólnie dostępne, a co za tym szło – domowym sposobem można było nagrywać nadal tylko na kasetach.

Dla mnie kaseta magnetofonowa nie przedstawia jakiegoś ważnego artefaktu, raczej uważam ją za stadium pośrednie między płytą winylową, czy jeszcze taśmą szpulową, a płytą kompaktową. Jednak są tacy, dla których kształt nośnika, mieszczącego się w walkmanie – przedstawia nostalgiczną wartość. I do tej grupy skierowane są poniższe gadżety.

Tradycyjnie kubki muszą być:)

Dobrze dopracowana w szczegółach kaseta, ale która godzina?

Ten pomysł znalazłam na stronie – stół można znaleźć tam w kilka kolorystycznych wariantach i jest to dokładna replika pierwowzoru w skali 12:1

Do domu można jeszcze kupić wycieraczkę!

A tu fantastyczna idea połączenia starego z nowym.

I klasyka – notes Moleskine, o którym marzy chyba każdy gryzipiórek, ze mną może nie na czele, ale gdzieś tam w połowie kolejki ;)


A tu coś dla tych, którzy wiedzą, że kasety odeszły do lamusa, ale chcą im postawić w domu mały pomnik.


To oczywiście tylko kilka przykładów, bo tradycyjnie można znaleźć mniej lub bardziej udane obrazki z kasetą na koszulkach, torebkach, pendrive'ach, etui do telefonów i innych urządzeń, które są elektronicznie sprytne. Czy płyta kompaktowa też za kilka lat doczeka się takiej gloryfikacji? Musiałaby najpierw zginąć z powszechnego obiegu, a póki co jej to nie grozi. Grozi jej raczej degradacja do materiału recyklingowanego – już teraz służy często powieszona na balkonach jako straszak na jaskółki (żeby nie zakładały gniazd, bo o ile jest to romantyczne, o tyleż kłopotliwe), lub jako część wystroju lokali – w postaci wiszącego świecidełka albo podkładki pod piwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz