wtorek, 29 stycznia 2013

W ARII zawrzało...

Niestety dzisiejszy dzień powitał mnie smutną wiadomością, którą podzieliła się Margarita Puszkina - w zespole, dla którego od lat pisze teksty zawrzało. 

Tu krótki szkic dla niewtajemniczonych. 
Pod koniec czerwca АРИЯ ogłosiła, że rozstaje się ze swoim wokalistą - Arturem Bierkutem (z którym prawie dziewięć lat współpracowała), co podobno było dość dużym zaskoczeniem dla tego ostatniego. Przyczyną rozstania były nieporozumienia, które Witalij Dubinin streścił w ten sposób, iż podobno Artur nie rozwijał się muzycznie i to stopowało cały zespół.
Jakkolwiek było - Bierkut dość szybko się pozbierał i stworzył pod własnym nazwiskiem zespół, z którym zaczął powoli tworzyć własny repertuar. 

Oczywiście tych kilka nowych utworów nie starczało Arturowi na zagranie pełnowymiarowego koncertu, więc zaczął posiłkować się "aryjskimi" kompozycjami. Z treści oświadczenia, które АРИЯ umieściła dziś na swojej stronie wynika, że właściciele praw (czyli pozostali muzycy; Artur będąc w szeregach АРИИ zdążył włączyć do ich repertuaru tylko jeden utwór własnego autorstwa) niejednokrotnie prosili wokalistę o uregulowanie sprawy. Jednak ten, choć wpierw zgodził się, w końcu odstąpił od rozmów.

Rezultat jest taki, że teraz АРИЯ składa pozew do sądu i będzie się starać, aby odgórnie zakazano Bierkutowi wykonywania i nagrywania tych utworów, których autorami są Witalij Dubinin, Władimir Hołstinin, Margarita Puszkina, Siergiej Popow i Siergiej Terentjew - czyli 95% "aryjskiego" dorobku.

Szkoda, ze sprawy jednak nie udało się zakończyć w "czterech ścianach" i musiała wypłynąć na publiczne forum. To może samej sprawie nie zaszkodzi, ale stosunkom międzyludzkim  - na pewno. Dotychczas АРИЯ jawiła się jako jeden z właściwie nieskalanych takimi aferami zespołów. Kiedy w zamierzchłym 1987 roku odszedł od grupy m.in.Andriej Bolszakow sprawę postawił jasno - nie chciał, żeby АРИЯ wykonywała  jego utwory i ta trzymała się tej umowy. 

Teraz czy to zabrakło Arturowi instynktu - przecież wiadomo, że taki spór nie przyniesie mu korzyści (i tak wielu fanów АРИИ nie lubiło jego twórczości solowej, a teraz tylko dołożył im argumentów ad personam), czy też "aryjczyków" zawiodły nerwy (bo na razie mamy tylko wypowiedź z ich strony i trudno wyrokować o  tym, kto miał rację) - jakkolwiek nie wygląda to dobrze. Oczywiście od razu posypały się krytyczne uwagi na obie strony konfliktu, a "wszechwiedzący fani" już wydali wyrok i sami ustalili fakty.

Dla mnie rezultat sprawy będzie miał mimo wszystko drugorządne znaczenie - mi po prostu wszystkich wciągniętych do tej sprawy szkoda. Bo to naprawdę mili ludzie i prawdziwi profesjonaliści. 

A na poprawę humoru dla nas wszystkich proponuję jeden z moich ulubionych efektów współpracy Bierkuta z zespołem АРИЯ.

2 komentarze:

  1. Pokłócili się jak Bruce z Ironami i tyle. Za 10 lat się pogodzą i będą sobie z dzióbków pili.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Serewis: Masz rację:) a ja mam nadzieję, że tutaj też doczekamy szczęśliwego finału, bo szkoda jak duzi panowie rzucają zabawki i idą do innej pisakownicy;)

    OdpowiedzUsuń