wtorek, 8 stycznia 2013

Andriej Tropiłło - człowiek, którego warto znać (2).

Andriej Tropiłło

Andriej Tropiłło to człowiek-instytucja, choć jak to nierzadko bywa, trochę niedoceniony we własnej ojczyźnie. Jego działalność budziła niekiedy bardzo negatywne emocje, jednak zacznijmy od początku.

W 1979 roku Andriej Tropiłło zorganizował w leningradzkim Domu Kultury "Młody Technik" kółko, które specjalizowało się w nagrywaniu muzyki. Do ćwiczeń służył im nie bagatelny sprzęt, albowiem Andriej pożyczał sobie aparaturę od największej firmy nagraniowej w Rosji - "Melodii".

W tym samym czasie Tropiłło otworzył prywatnie nielegalne studio nagrań "AnTrop", z którego korzystały takie zespoły jak КИНО, АКВАРИУМ, АЛИСА, МАШИНА ВРЕМЕНИ. Cały ten podziemny biznes kręcił się na zasadzie, że nikt nikomu nie płacił: ani muzycy Tropille, ani on im. Z góry została przyjęta zasada, że to, co dana grupa nagra należy do Andrieja, ale nie wszyscy o tym pamiętali.

Wracając do Tropiłły - był on pierwszym profesjonalnym producentem w ZSRR, który jednocześnie wydawał muzykę na płytach, organizował zespołom koncerty, a kiedy trzeba było to i sam udzielał się jako sesyjny muzyk i wokalista od chórków.

W 1988 roku został dyrektorem leningradzkiej filii "Melodii", ale szybko został z niej usunięty. Był po prostu za dobry i pozwalał wszystkim ówczesnym zespołom rockowym nagrywać na sprzęcie należącym do państwowej firmy. 

Również w  tym czasie studio "AnTrop" zyskało zgodę na oficjalne wydawanie płyt. I tu dopiero Tropiłło nabrał wiatru w żagle! Korzystając z dziurawego radzieckiego prawa autorskiego zaczął legalnie wypuszczać na rynek kopie zachodnich albumów. Radzieckie wydania THE BEATLES, LED ZEPPELIN, ROLLING STONES czy SONIC YOUTH cieszyły nie tylko uszy fanów. Również okładki dostarczały wielu ciekawych wrażeń. Nazwy zespołów napisane były cyrylicą, albo w ogóle tłumaczone. Okładki były natomiast albo zupełnie inne, albo - jak na wydaniu Sgt.Pepper - wśród zdjęć artystów pojawiły się wklejone fotografie Tropiłły i Koli Wasina!!!


Czasami wydane pierwotnie jako dwa albumy, w radzieckiej wersji pojawiały się składanki - jak wspomniany Sierżant Pieprz, który został połączony z płytą "Revolver" THE BEATLES. 

Jak Tropille udało się ominąć prawo? Otóż wystarczyło na okładce zaznaczyć, że nagranie pochodzi, na przykład, z nagrania z radia. Dodatkowo na wszystkich płytach słynnych liverpoolczyków było napisane: z kolekcji Koli Wasina.

Kiedy Tropille wymówiono posadę w "Melodii" zajął się wraz ze słynnym dziennikarzem rockowym - Aleksandrem Żytińskim - organizowaniem festiwali.

Andriej miał w swojej biografii także krótki epizod współpracy z Polakami, z którymi próbował wydawać w latach 90. kasety magnetofonowe. Współpraca skończyła się jednak, z przyczyn niezależnych od zainteresowanych stron, po dwóch wydanych tytułach.

W połowie lat 90. Tropiłło znów wypłynął, ale tym razem nie jako producent, ale propagator idei balsamowania oraz zamrażania ciał zmarłych...

W 2011 roku próbowano Andrieja wraz z jego studiem wysiedlić - na szczęście akcja ta skończyła się fiaskiem urzędników.

W swoim życiu Tropiłło pomógł wielu zespołom, dzięki niemu leningradzki rock docierał do najdalszych zakątków Rosji i krajów Związku Radzieckiego. Wspomniana zasada, że nagrany materiał należał później do producenta przysporzyła mu wielu wrogów. Najgłośniejszym echem odbiła się afera z nagraniami grupy КИНО, która oskarżyła Andrieja, iż oddając ich nagrania  "Melodii", producent zrobił zamach na undergroundowy image mzuyków. Pewnie było w tym trochę racji - z drugiej strony, dzięki temu  posunięciu o zespole Coja dowiedziała się cała Rosja. 

Jakkolwiek by nie spojrzeć - Tropiłło oddał wielką usługę muzykom, ci zaś (nie licząc grupy АКВАРИУМ), odwrócili się później do niego plecami. A wielu bez niego zostałoby gwiazdami wyłącznie leningradzkich scen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz