wtorek, 4 grudnia 2012

Agata i jej miniaturowe gitary, czyli muzyczne gadżety (8)


W zeszłym tygodniu skacząc od jednego linka do drugiego trafiłam na taką stronę. A na niej? Prawdziwe cuda! Nie mogłam się powstrzymać i zaczepiłam właścicielkę strony - Agatę Julię Świątek. Po wymianie kilku zdań umówiłyśmy się na wywiad, bo nie chciałam, żeby nasza rozmowa uciekła. To co robi Agata jest warte tego, żeby o niej uslyszało jak najszersze grono ludzi. Umieszczam wywiad w rozdziale "muzyczne gadżety", ale powinien sie znaleźć w jakimś "muzyczne dziełka sztuki". 

Rozmowa była bardzo sympatyczna, Agata chętnie dzieliła się swoimi tajnikami, a mnie aż autenetycznie było żal, że nie mamy więcej czasu, bo wcięgnęła mnie w swój świat po uszy. A do tego spotkanie z osobą, która posiada talent i zarazem ogromny dystans, do tego, co tworzy, zostawiło po sobie wspaniałe wrażenie. 

Zacznijmy od tego, że w sobotę byłaś na koncercie Jelonka - jak było?

Agata: Jak zawsze bosko, chociaż zdecydowanie za krótko. Niestety tym razem był to koncert w ramach Konfrontacji Rockowych, więc na każdego artystę przypadało ok godzinki, a szkoda. Ale i tak Jelonek przyćmił pozostałych. Jak zawsze(śmiech).

Do Jelonka będę chciała jeszcze wrócić, ale teraz spytam Cię o gitary. Tak znalazłam Twoje prace na FB i one mnie zainspirowały do kilku pytań. Wiem, że pierwsza była kopia gitary Liverpool. Spodobała Ci się sama gitara, czy Die Toten Hosen Cię zainspirowali swoją muzyką?

Agata: A tu się mylisz(śmiech). Liverpool była chyba dopiero dziewiętnasta!

A no proszę, to która była pierwsza?

Agata: Pierwszy był bas Die Toten Hosen, ten, z którym teraz obecnie występuje Andi. 
Kiedyś przeglądałam Allegro i znalazłam super miniaturke gitary, jakiejś takiej zwykłej, ale była świetnie wykonana.
Chciałam ją kupić, ale pomyślałam, że w sumie po co mi taka obca gitara, do której nie będę miała żadnego sentymentu. Postanowiłam więc, że zrobię hosenowy bas.

Aha, czyli jednak DTH, tylko nie to wiosło (śmiech).

Agata: No tak, w większości są to miniaturki Hosenów (śmiech). No więc jak już uznałam, że zrobię tę miniaturkę zaczęła się zabawa w kombinowanie, z czego to wykonać.


O właśnie! Opowiedz nam proszę, jak powstają Twoje miniaturki.

Agata: Zaczyna się od przeszperania internetu w poszukiwaniu wszelkich możliwych zdjęć - przód, tył, boki, itp...Potem wycinam kształt w, nazwijmy to, glince (szczerze mówiąc nie wiem dokładnie co to za materiał).
Dalej suszę, docinam, szlifuję, nadaję pożądany kształt, no i potem malowanie, dorabianie poszczególnych elementów, klejenie itp. Tak naprawdę każda jest rozpatrywana indywidualnie.Rickenbacker Lemmy'ego był np. rzeźbiony, a w Jelonkowych skrzypcach jest nawet element drewniany.

Widziałam go - przepiękny. Tzn. miniaturka - nie Lemmy;)

Agata: (śmiech)Lemmyemu byłoby przykro :D

Cóż, chyba lustro w domu ma....(śmiech).
A który z tych momentów jest dla Ciebie najtrudniejszy?

Agata: Zdecydowanie najgorszą i najbardziej czasochłonną (i nerwochłonną) czynnością jest naciąganie i mocowanie strun. Z tymi strunami to jest tak: po pierwsze, ta glinka jest dość elastyczna, tzn. wygina się do pewnego stopnia, więc jeśli struny są naciągnięte za mocno, wygnie się i gryf. Struny same w sobie są z drutu powleczonego nylonem, a nylon nie klei się zwykłym klejem, a ja nie dysponuję niestety klejem specjalnym do nylonu, więc aby to przykleić muszę się trochę pogimnastykować, ale po którejś gitarze znalazłam na to sposób :) Wciąż jest to skomplikowane, ale już dużo łatwiejsze...

A jaki to sposób?

Agata: Zostawię moje tricki dla siebie (śmiech).

Ok. Widziałam na zdjęciach, że Twoje prace kończą się nieraz krwawo...

Agata: No tak, krew się nieraz lała, chociaż najczęstszą przypadłosćią jest przyklejenie się do czegoś.

Jeśli się mylę to mnie popraw, ale mam wrażenie,że wyszukujesz najtrudniejszych modeli? Taki zwykły Gibson Cię chyba nie pociąga?

Agata: Nie, to nie tak... Po prostu nie umiem zrobić czegoś, co mnie nie fascynuje, więc albo to musi być gitara, do której mam jakiś sentyment, jak w przypadku Hosenów, Jelonków, czy Mety, lub musi mi się spodobać. Znajomi mnie kiedyś poprosili o wykonanie gitary Christ Agony, zupełnie nie znam tego zespołu, ale jak tylko zobaczyłam gitarę, wiedziałam, że chcę ją zrobić.
Tak samo Gitara Lemmy'ego - nie jestem wielką fanką Motorhead, ale jak dostałam na nią zlecenie to tak się zawzięłam, że jeszcze pierwszego dnia, o 2 w nocy wzór był wystrugany, a drugiego dnia, malowanie, klejenie i gotowa!
Wydawałoby się, że to jedna z bardziej skomplikowanych, a powstała chyba najszybciej.


Ile przeciętnie czasu poświęcasz na taką gitarę?

Agata: Zależy od kilku czynników. Oczywiście od stopnia komplikacji, chociaż jak widać, nie zawsze jest to wprost proporcjonalne, czasem wręcz odwrotnie...
Zależy od wykonania, np farby na połysk schną dużo dłużej.
Zależy od pogody - jak jest deszczowo, potrafią mi schnąć nawet 3 dni jedna warstwa. Ale 2 dni to minimum, choć średnio jednak zajmuje mi to około tygodnia.

Czy zrobiłaś kiedyś jakieś podwójne egzemplarze? Czy wszystkie typy gitar są w jednym?

Agata: Trzy modele były podwójne. Różowy bas hosenów, Liverpool, no i Iron Cross Jamesa, chociaż tu nie do końca, bo jeden jest Gibson, a drugi ESP. No i jako czwarty podwójny możemy uznać Precision Bass Andiego Meurera z DTH, który zrobiłam także w wersji XXL - ponieważ tę pierwszą oddałam basiście Hosenów, a była to moja pierwsza w ogóle zrobiona gitara, więc chciałam ją jakoś uczcić i zrobiłam sobie jedną większą. Zwykłe mają ok 23cm, ta duża 38cm.

A czy wtedy robiłaś je szybciej? (mając już wzór i doświadczenie z poprzedniego egzemplarza)

Agata: (śmiech) Nie, nie, szablony są niestety jednorazowe, więc w przypadku podwójnych egzemplarzy jest to i tak robienie od początku, ale ogólnie jest to różnie - drugi różowy bas DTH był na prezent, więc starałam się z nim o wiele bardziej, niż z tym swoim. Na przykład zrobiłam mu metalowe progi (mój ma malowane) więc poszło nieco więcej czasu. Liverpool pierwszy też był na prezent, więc dość mocno się przyłożyłam. Druga kopia - moja - jest mniej staranna, bo szczerze mówiąc, nie jest to moja ulubiona gitara i robiłam ją trochę od niechcenia. Za to Iron Crossy oba poszły chyba jednakowo sprawnie - Gibson był prezentem dla mojego przyjaciela, Esp mój, ale ta gitara w oryginale jest tak piękna, że robienie jej to sama przyjemność (ostatnio też robiłam koszulkę z tym wzorem).

O koszulki jeszcze Cię spytam (bo też mam takie pytanie w zanadrzu -haha!), a teraz jeszcze pytanie tendencyjne. Robisz miniaturki gitar, a sama grasz na gitarze?:)

Agata: NIE!(śmiech) Właśnie to jest zabawne, bo ja ogólnie nie mam talentu muzycznego... Moim szczytowym osiągnięciem muzycznym było zagranie "wlazł kotek na płotek" na cymbałkach w przedszkolu. O śpiewaniu nawet nie wspomnę...No więc za instrumenty się nawet nie zabieram :) Czasem wynikają z tego śmieszne sytuację, kiedy robię gitarę na zlecenie, i ktoś mi rzuca fachowymi terminami :)

Twoje gitary nie są na sprzedaż, ale czy jeśli znajdzie się chętny na zamówienie i kupno - przyjmiesz je?


Agata: Nigdy nie mów nigdy. Ogólnie miałam już kilka zleceń, ale dla znajomych. Generalnie połowy z tego, co zrobiłam - nie mam. Rozdane. Hoseni mają kilka sztuk, Jelonki, teraz poluję na Metallikę (śmiech).

A to są one w bardzo właściwych rękach!

Agata: Najwłaściwszych! Ostatnio wokalista Rotting Christ mi nawet podesłał swoją gitarę, jako propozycję.

Imponujące!

Agata: Moja "twórczość" to co tylko wpadnie mi do głowy, jeśli coś mnie natchnie - muszę to zrobić, bo inaczej nie zaznam spokoju.

Czyli jednak jesteś artystyczną duszą!:) A nie spytałam skąd w ogóle ten talent? Szkolony czy naturalny?

Agata: Wiesz co... ja nie lubię tak tego nazywać... nie uważam się za osobę utalentowaną. To raczej kwestia uporu. Tak jak powiedziałam, jeśli coś mnie natchnie - muszę zrobić... Więc siedzę, kombinuję jak tego dokonać, póki nie wymyślę. A jak już wymyślę, to realizuję. Z tą artystyczną duszą też kiepsko, bo ja na przykład jestem mało kreatywna, lepiej mi idzie odtwarzanie czegoś (zwróć uwagę, że to wszytsko to są kopie)

Ale jakie! Dostrzegasz takie detale, że jest naprawdę pod wrażeniem! Pickupy, klucze, wejście dla jacka!

Agata: No tak, staram się odwzorować jak najwierniej, chociaż oczywiście materiały, z których to robię mają swoje ograniczenia, na przykład ta glinka, jak wspomniałam, jest dość elastyczna, więc nie pozwala mi zrobić gryfu odpowiednio cienkiego, musi być grubszy, żeby się nie wygiął lub nie złamał, więc te moje miniaturki są takie dość umowne. Wiesz, wszystko robię domowymi sposobami.

Powiedz, a co jeśli gitara sie zepsuje w czasie pracy nad nią? Da się ją jeszcze uratować? Dużo poszło do kosza?

Agata: Jeszcze mi się to nie przytrafiło. Jedna mi spadła w czasie naciągania struny i obiła się od kombinerek, ale załatałam. To była najpoważniejsza kontuzja ten materiał, przez to, że jest dość elastyczny, jest też dość wytrzymały. Wbrew pozorom te gitary nie są tak kruche na jakie wyglądają. Czasem mi jakaś niechcący przeleci przez pokój lub spadnie z półki - i żyją (śmiech).
Ale zdarzają się inne wypadki - prócz strumieni krwi, na przykład Jelonkowe skrzypce wywołały pożar w kuchni.

Czemu?

Agata: Nie mam pojęcia, podczas suszenia zaiskrzyło i zapaliła mi się podstawka, na której się wypiekały. No ale muzyka Jelonka pełna jest ognia, więc nie ma co się dziwić, że nawet miniaturce się udzieliło (śmiech).

A właśnie opowiedz nam jeszcze o muzyce! Prócz Jelonka, Metalliki i Die Toten Hosen, kto jescze stoi u Ciebie na półce?

Agata: Ja jestem dość ograniczona muzycznie, chyba dlatego, ze dość wymagająca (śmiech). To znaczy lubię czasem posłuchać różnych artystów, ale nie na tyle, żeby wracać do nich zbyt często. Więc prócz DTH, Jelonka, Metalliki, na mojej playliście obecnie znajdziesz jeszcze Huntera (z oczywistych względów), In Extremo, Rammsteina, Apocalyptikę, Outside (zespół, w którym Jebik - gitarzysta Jelonka jest wokalistą, polecam!) GnR, czasem lubię odskoczyć sobie w trochę inne klimaty i posłuchać Estopę (hiszpański "rockowy" zespół), Betagarri (baskijski punk), czy Hevię (Hiszpan grający na dudach).

Polecam zatem rosyjski rock i metal! Szkoda, że musimy kończyć, ale bardzo dziękuję Ci za wywiad!

Agata: Dziękuję również.

*Wszystkie zdjecia są własnością Agaty Julii Świątek. Dziękuję za ich udzielenie, a do obejrzenia pozostałych zapraszam na stronę Agaty.

5 komentarzy:

  1. Super gitary! Nie wiem, czy na żywo byłyby równie piękne, ale na zdjęciach wyglądają zabójczo; dla takiej miniaturki to nawet Die Toten Hosen bym polubił :D

    OdpowiedzUsuń
  2. @insider: Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabrzmi to nieskromnie, ale na żywo są ładniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @insider: Miniaturka gitary "Iron Cross", którą można zobaczyć po lewej stronie na ostatniej fotce, trafiła do mnie.
    I moim skromnym zdaniem w rzeczywistości wygląda świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Agata Julia: wierzę :)
    @Grzechu: zazdroszę:)

    OdpowiedzUsuń