poniedziałek, 26 listopada 2012

Rosyjska KORSYKA



nazwa: КОRSИКА/KORSYKA/
rok powstania: 2006
miejsce powstania: Moskwa
język utworów: rosyjski, angielski
oficjalna strona zespołu: http://www.kopcuka.ru/

Zespół założyli: Oleg Michajłow (wokal i główny kompozytor), Artiom Jefimow (perkusja) i Julia Kej (autor tekstów, menedżer artystyczny). Przez lata przez zespół przeszło kilku muzyków, w tym Iwan Izotow - basista znany z EPIDEMII.

KORSYKA to zespół o tyle ciekawy, że kiedy go słucham mam z jednej strony wrażenie, że to jest bardzo klasyczny heavy metal, a zdrugiej nie da sie nie usłyszeć zupełnie nowych nut, nieraz bliższych nu-metalowym zespołom. W każdym razie głos wokalisty i jednocześnie jednego z założycieli grupy, jest bardzo melodyjny, a zarazem głęboki i ciepły. 
Melodia, to jest to, co wyróżnia ten zespół z wielu mu podobnych. Jest jej dużo - a to jest to co tacy maniacy jak ja lubią najbardziej. Jest mocno, melodyjnie i z sensem. Czy trzeba coś jeszcze?

Na zachętę załączam krótki filmik z wystepu w znanym moskiewskim Klubie "B", w czasie którego wokalista nałożył na siebie podpaloną kurtkę. Oczywiście komentarze internautów - czyli gatunku homo narzekatus - skomentowali, ze za mało płomieni i w ogóle nic nie widać. No fakt, gdyby wokalista sie spalił na scenie to co innego, byłaby sensacja i można by pochwalić taką "rockerską" śmierć. Więc, żeby nie było, odrazu uprzedzam ognia jest mało, frontmen przeżył, a ja i tak się dziwię, że pozwolili mu na to w klubie:)



Ostatni album zespołu  "Точка Невозврата" /"Punkt Bezpowrotny"/ poprzedziło pojawienie się dwóch singli. KORSYKA wzięła także udział w nagrywaniu tribut-albumu z okazji 25-lecia istnienia ARII. Ich wersję "Возьми мое сердце"/"Weż moje serce"/ możecie posłuchać tu.

Dyskografia:

(2007) "Играй!" / "Graj!"/
(2007) "Романтика" /"Romantyka"/
(2009) "Апокалипсис afterparty" /"Apokalipsa afterpaty"/
(2010) "Альтернативы.net" /"Aleternatywy.net - gra słów, "net" można też przeczytać jak "niet", czyli "brak")
(2012) "Точка Невозврата" /"Punkt Bezpowrotny"/

czwartek, 22 listopada 2012

F.R.Y. - mocne uderzenie z Petersburga




Death metal to raczej nie moja bajka, wolę, kiedy można usłyszeć o czym wokalista śpiewa, a w tym przypadku zostaje wierzyć, że nie są to jakieś skończone brednie:)

Na zespół F.R.Y. natknęłam się jednak już kilka razy i za każdym z tych przypadków byłam mile zaskoczona. Na równi z muzyką, a może nawet mocniej, jestem zafrapowana przyjmowaniem mnie przez muzyków. Miałam kilkakrotnie z nimi kontakt (a jak to ja, nie wiedzieć czemu, najszybciej dogaduję się z basistami, więc po nim najbardziej mogę sądzić)  i za każdym razem ich reakcje były ponad przeciętnie sympatyczne. 
A jak się przekonam do ludzi, to łatwiej jest mi słuchać wykonywanej przez nich muzyki. Nawet jeśli ta nie mieści się teoretycznie na mojej muzycznej półce.

Zespół F.R.Y. powstał w 2006 roku w Sankt Petersburgu. W skład trio wchodzą: Dron - wokalista, gitarzysta, Jay - gitarzysta i Voron - basista. A gdzie perkusista? Ten wakat zajmują, zmieniający się na przestrzeni czasu, muzycy sesyjni. Po tym, jak miejsce wokalisty zajął Kert, zespół przeszedł na rosyjski język w swoich tekstach i oczywiście przez to stał mi się bliższy.

Grupa dotychczas nagrała dwie EPki i jednego singla, za to może się pochwalić klipami oraz udziałem w filmie "Underground, jak nie zostać gwiazdą", o którym kilkakrotnie już wspominałam. 

No to teraz czas posłuchać, ale, żeby nie było - ostrzegałam:)


Dyskografia:

(2007) "Orange demo" 
(2007) "Illusions.ru"
(2009) "По нотам дождя"/ "Po nutach deszczu"/

poniedziałek, 19 listopada 2012

"Kamczatka" Coja


Jest na ulicy Błochina 15 w Sankt Petersburgu dom jak wszystkie inne, nie wyróżniający się z wyglądu niczym. Może nie dokładnie "niczym". Z daleka wygląda nieco gorzej niż pozostałe budynki, bo jego ściany pokrywają napisy, które przez lata zostawiali fani twórczości i osoby Wiktora Coja - charyzmatycznego lidera kultowej grupy KINO. Rzecz jasna, to nie przyadek, że właśnie tutaj "kinomaniacy" zostawiają kwiaty, znicze i okraszają budynek napisami. 

Ulica Błochina, która do 1926 roku  nosiła nazwę Cerkiewna, ciągnie się prawie kilometr, a wzdłuż niej stoi cały rząd, utrzymanych w duchu secesji i eklektyzmu, kamiennic. Każdy z tych domów ma swoją, nieraz bardzo ciekawą, historię. Ten budynek, który oznaczono numerem piętnastym, unieśmiertelnił swoim pobytem Wiktor Coj.


Wokalista trafił tu jesienią 1986 roku i pracował do 1988, jako...pracownik kotłowni. Tak, nie przejęzyczyłam się - Coj dorzucał do pieca węgiel, a wieczorami dawał koncerty. Namówił go tutaj do pracy znajomy, który później wspominał: Coj przystał z radością na moją ofertę. Przyjechaliśmy na Błochina, obejrzeliśmy kotłownię, która znajdowała się w piwnicy domu, który ogrzewała. Odrazu nam się spodobała. Wszystko było urządzone racjonalnie: sala z trzema kotłami (parowym i dwoma podrzewającymi wodę), węglownia, do której z ulicy traktorem lub ręcznie przez luk był podawany węgiel, pomieszczenie dla pracowników, niewielkie, ale przytulne, z maleńkim lufcikiem wychodzącym na ulicę.


I choć ani dla Coja, który już wcześniej pracował jako palacz w bani, ani tym bardziej dla jego znajomego, który jeszcze w wojsku służył jako palacz, praca w kotłowni nie stanowiła novum, obaj pracownicy zostali wpierw wysłani na miesięczny kurs bezpiecznej obsługi kotłów. Na koniec wszystkim wydano duże czerwone Legitymacje Robotników. Wszystkim oprócz Coja, którego wybitnie nie lubiła jedna z wykładających tam pań. 

Kotłownia, która została ochrzczona enigmatycznym imieniem "Kamczatka", już wtedy skupiała wokół siebie ówczesną bohemę artystyczną. W końcu było gdzie się pomieścić, a do tego było ciepło:)

Jednak prawdziwą popularnością "Kamczatka" zaczęła sie cieszyć po śmierci Coja, wtedy stała sie miejscem pielgrzymek jego fanów i wtedy też narodziła się idea, aby to miejsce ocalić od zapomnienia. Zwłaszcza, że kotłownia już wcześniej pojawiła się piosenkach i filmach.

Pierwszy raz "Kamczatka" (jeszcze jako nie konkretne miejsce, ale bliżej nieokreślony mistyczny "schowek przed światem")  pojawila się w utworze KINO, który wszedł na album "46" z 1983 roku, czyli na długo przed tym, jak Wiktor trafił na ulicę Błochina.



A później kotłownia stała się symbolem wolności, a wszystko dzięki kilku kadrom w filmie Ucztiela "Rock", gdzie Coj wypowiedział pamiętne słowa: Ja po prostu czuję się wolnym. Całkowicie wolnym. 

Na szczęście po śmierci Wiktora znaleźli się ludzie, którzy wywalczyli "Kamczatkę" dla fanów KINO i Coja. Uratowali dzięki temu też cały dom przed wyburzeniem i zorganizowali w słynnej kotłowni klub. Jego szefem jest ten sam kolega, który kiedyś zaoferował pracę wokaliście. 
Klub można zwiedzać i fotografować bezpłatnie codziennie od 13. Płatne jedynie są wejścia na wieczorne koncerty.


Miejsce zachowało klimat nie tylko dzięki niewielkim zmianom wnętrz, ale także dzięki kilku rekwizytom. Znalazła się tu gitara Coja, jego termos oraz łopata i pogrzebacze, którymi pracował. Wszystko zostało na miejscu, jakby Wiktor odszedl na chwilę, wyszedł na papierosa, ale zaraz wróci i będzie znów dorzucał do pieca, bo jak twierdził to jest bardzo sensowna praca: szybko widać jej rezultaty i ludziom żyjącym u góry dzięki niemu jest przynajmniej ciepło.






piątek, 16 listopada 2012

Historia rosyjskiego rocka na ekranie (1)

Tak się jakoś złożyło, że w piątki wieczorem prawie co tydzień siadam przed komputerem i oglądam jakiś film (telewizora nie posiadam - stąd ekran laptopka musi wystarczyć i starcza:)). Ostatnio jakoś tak tematycznie zaczęłam wyszukiwać rosyjskich filmów o rocku.

Większość tytułów już wcześniej znałam, ale jakoś nigdy nie starczało mi czasu. Teraz jesień, szybko robi się ciemno to co można robić? tak, dużo rzeczy, więc ja wybrałam nadrabianie zaległości. 

Z tego, co już zdążyłam zobaczyć - polecę kilka tytułów:

1. wspomniany przeze mnie już niejednokrotnie "АНДЕГРАУНД: как не стать звездой" z 2012 roku, który przybliża realia petersburskiego rockowego podziemia,

2. "Рок версия событии. Поэзия русского рока" - podzielony na cztery ponad półgodzinne odcinki cykl z 2007 roku, który rzuca spojrzenie na rosyjski rock od strony tekstów. Bardzo ciekawy dokument nie tylko od strony tematu, ale od strony doboru opowiadających. Wśród opowiadających obok muzyków (K.Kinczew, J.Szewczuk, A.Makarewicz,A.Gradskij,W.Butusow) znaleźli się najpopularniejsi dziennikarze muzyczni (A.Burłaka, A.Troickij, A.Żytińskij), pierwszy beatleman Rosji, naukowcy z katedry literatury, młodzież odbywająca słuzbę wojskową, czy też osoby duchowne. Duży przekrój społeczny, zaowocował wielowymiarowym obrazem, a każda z wypowiedzi wnosi do tematu coś nowego, przemyślanego. Mała uwaga - jeśli ktoś z Was pokusi się oglądać ten cykl znajdzie na youtube tylko trzy części - brakującą czwartą, można obejrzeć na rosyjskich stronach, np. tu,

3. ostatni film, który chcę dziś przedstawić to dokument z 1987 roku Aleksieja Uczitela pod prostym tytułem "Рок". Dziś już obraz w pewnym sensie kultowy, a to z kilku powodów. Jednym z nich było to, że był to jeden z pierwszych rosyjskich filmów, które opowiadały o rodzimej scenie rockowej. Kolejna rzecz, że film  przedstawiał antagonizmy między ideologiczną linią partii, a podziemnie działającymi muzykami. A jak wiemy - najsłodszy owoc to ten zakazany. Z perspektywy czasu reżyser chwalił się, że udało mu się jako pierwszemu przeniknąć do tego środowiska muzycznego. Film wart obejrzenia, chociaż zastrzegam, że może okazać się trochę artystycznie przyciężki.


wtorek, 13 listopada 2012

Fiodor Dosumow - odtrutka na kicz

Choć Fiodor Dosumow może pochwalić prawdziwym talentem, jego sława nie jest jakaś oszałamiająca. Oczywiście, ci, którzy zajmują się muzyką gitarową znają jego nazwisko i twórczość, jednak poza tym, bądź co bądź, wąskim gronem odbiorców, Fiodor nie przebił się ze swoją muzyką do mas, ale mam wrażenie, że o to nie zabiega i tak jest nawet lepiej.

Fiodor urodził się w Uzbekistanie, w Taszkiencie. Pierwszy raz wziął do reki gitarę, gdy miał 6 lat. Wtedy też razem ze swoim bratem bliźniakiem zaczął brać lekcje gitary klasycznej. Dziś, tak na marginesie, brat Fiodora - Farchad, mieszka w Seattle (wygrał zieloną kartę w loterii wizowej) i gra na basie we własnym zespole Farko Collektive.

Wracając do Fiodora, pierwszą grupą w której próbował swoich sił, był założony przez niego i Farchada rockowy zespół CRASH. W 2001 roku, kiedy Fiodor przeniósł do Moskwy, trafił do słynnej szkoły muzycznej "Gniesinki" i, jak sam mówi, od tego czasu zajął się już wyłącznie muzyką.

Obecnie współpracuje na stałe z zespołami A-Studio i tworzy własny ALKOTRIO. Jednak prócz tego, znajduje jeszcze czas i chęci, żeby udzielać się jako muzyk sesyjny. Nie będę wymieniać z kim grał, bo te nazwy raczej nic powiedzą polskim odbiorcom- dodam jedynie, że wystąpił m.in. na płycie, która była projektem Mishy Ryazhenki - młodego wirtuoza i nauczyciela gitary (o którym kiedyś napiszę szerzej).

Trudno określić jaki gatunek Dosumow sobie upodobał. W ALKOTRIO pobrzmiewają różne dźwięki - najlepiej ich samemu posłuchać i po swojemu zdefiniować:

poniedziałek, 12 listopada 2012

Sentymentalnie

Im człowiek starszy, to czy chce, czy nie - staje się coraz bardziej sentymentalny. Dowody podam dwa. Pierwszy - piosenka Siergieja Gałanina (i jak zwykle u tego artysty dobry teledysk!). Drugi - mnie ta piosenka bardzo się podoba:)

Naprężone nerwy, 
Zaraz się zerwą.
Kto dziś nie będzie pierwszy?
Kto na starcie się pomylił?
Rozbijają się myśli
O czarne skały.
I gubi się sens,
Co roku od nowa.

Za śniegami, latami,
Moje serce dziecka,
I tam ptak szczęścia,
Odleciał się ogrzać.
Obiecał odwiedzić,
Przyśnił się na godzinę,
Prawie dusza nie przepadła,
Mam nadzieję, że i wiara.

Tracę rozsądek,
Na śniegu nowym,
Ktoś mnie rozsądzi,
Za moje odloty.
Obok runą ściany,
Nie schronisz się przed słotą.
Ból włóczy się po żyłach,
Chce wyjść na zewnątrz.

Za śniegami, latami,
Moje serce dziecka,
I tam ptak szczęścia,
Odleciał się ogrzać.
Zgubił się bez celu,
Upadłem na kolana,
Prawie miłość nie wygasła,
Ku uciesze zawieruchom. 

piątek, 9 listopada 2012

Domorosły prorok

Gdzieś w połowie czerwca tego roku odkryłam dla siebie i dzieliłam się z Wami muzyką zespołu AnimacjA. Wówczas to była prowincjonalna grupa z Tatarstanu. Oczywiście u siebie bardzo znana, ale tak poza Czystopolem, to raczej mało kto o nich słyszał.

W tym samym mniej więcej czasie jeden z utworów AnimacjI trafił do moskiewskiej rozgłośni radiowej i zabrzmiał w audycji Andrieja Bucharina. Od tego momentu kariera muzyków nabrała tempa. Wpierw powoli rozkręcała się, a potem jakby ją ktoś posadził na pędzące sanki z górki - nabierała rozpędu.

Dziś AnimacjA i ich utwór "Родина"/"Ojczyzna"/ święcą prawdziwe tryumfy. Do piosenki powstał teledysk, a grupa wraz z nim wspięła się na wyżyny notowania Pechowej Dwunastki, które to zestawienie jest jedną z najważniejszych wśród rockowych list przebojów w Rosji.

Oczywiście nie przypisuję sobie odkrycia AnimacjI dla Rosji, ale dla siebie i może paru z Was i owszem - taki ze mnie domorosły prorok:)

Uwaga: utwór jest zaraźliwy i "wkręca się" na długie godziny! :) Miłego weekendu!

poniedziałek, 5 listopada 2012

Aryjskie wieści


Oj, ruszyło się w "aryjskiej" rodzinie! Parę dni temu ARIA ogłosiła, że z końcem listopada wypuści na rynek   DVD/2CD z zapisem moskiewskiego koncertu. Na płytach znajdzie się 18 utworów, które przeniosą nas na prawie dwie godziny na występ rosyjskiego giganta. Jak mówił basista - Witalij Dubinin: W ciągu ostatnich 10 lat wypuściliśmy trzy pełnowymiarowe koncertowe video. Wszystkie były nagrane w Pałacu Sportu Łużniki z wykorzystaniem dużej ilości efektów specjalnych: projekcji filmowych, dekoracji scenicznych a nawet ze specjalnymi kostiumami! To były, prawdę mówiąc, unikalne show, których nie mogliśmy powtórzyć w żadnym innym mieście, gdzie odbywały się nasze koncerty. Tym razem zdecydowaliśmy się pójść innym tropem. Po pierwsze, kręciliśmy ten film w dość dużym, ale jednak klubie ARENA MOSCOW. A po drugie, zrezygnowaliśmy z wielu efektów specjalnych i video instalacji, po to, aby ten koncert był na ile to możliwe, podobny do tego show, które dajemy w innych miastach. W rezultacie, według mnie, wyszedł najbardziej żywy koncert ARII - tylko my i nasi fani! Każdy, kto zobaczy ten film, może powiedzieć że był na koncercie ARII!

Nie próżnuje także Artur Bierkut, który postanowił wydać kolejną epkę. Jak twierdzi były wokalista ARII - na "Каждому свое" /"Każdemu swoje"/ znajdą się dwa ostre rockowe kawałki i dwie ballady, które nagrał  (jak to sam określił) z muzykami sesyjnymi. Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się dwóch dobrze znanych muzyków: Oleg Chowrin na perkusji i Andriej Smirnow na gitarze, basie, klawiszach i grzebieniu. No to ostatnie to dodałam od siebie, przyznaję:D

Mini album, jak nazwał go szumnie Bierkut, ukaże się między 5 a 7 grudnia. Jakby nie liczyć  - to wszytskie te relizacje wypadają jakoś tak koło Świąt...ale to pewnie przypadek;) 

Przypomnę, że w tym czasie ma się też ukazać epka KIPEŁOWA, w której nagraniu miała także swój  udział znana orkiestra symfoniczna Globalis.