piątek, 5 października 2012

Wywiad z zespołem NAVARA

Ostatnio prezentowałam Wam muzykę zespołu NAVARA. Ja w niej słyszę duży potencjał: wokalista ma mocny, zadziorny głos, a reszta zespołu tworzy niepospolitą mieszankę ciężkiego rocka. Jak każdy - gdy coś mi sie spodoba, to próbuję zdobyć o tym jak najwięcej informacji. Poszukiwania jednak nie zaspokoiły mojej ciekawości, więc postanowiłam spytać u źródła:)
I tak na moje pytania odpowiedział wokalista - Andriej Kosołapow, a i jedną wypowiedź dorzucił basista - Dmitrij Gołoszczapow. 

Andriej Kosołapow - wokal

- Zacznijmy od początków grupy. Opowiedz, proszę, jak zaczęła się wasza historia.

W 1996 roku w Ust'-Kamienogorsku pojawiła się grupa FORREST GUMP. Czterech jej uczestników do tamtego czasu wchodziło w skład innej lokalnej grupy o nazwie Krzyż Południa. Zmieniliśmy nazwę i przystąpiliśmy do prób. W "złoty" skład, od 1997 do 2000 roku, wchodzili: Andriej Kosołapow - wokal, Dmitrij Gołoszczapow - bas, Maks Kiczigin - gitara, Jewgienij Tien - klawisze i Sławik Jemiec - perkusja. Pod koniec 1998 roku przeprowadziliśmy się do Ałma-Aty i zaczęliśmy nagrywać album "Po Tamtej stronie rzeki". Wzięliśmy udział w kazachstańskiej "Piosence Roku". Dużą popularność uzyskaliśmy dzięki twórczemu związkowi ze skrzypaczką Żamilji Sierkiebajewej, i staliśmy się swego rodzaju "gwiazdami kazachstańskiej sceny" (śmiech).

- Wyjechaliście do Ałma-Aty w 1998 roku, a potem do Moskwy. Decyzja, żeby przenieść się do stolicy zapewne miała różne skutki. Które z nich były najgorszymi, a które - najlepszymi?

No tak, przyszedł czas, że zrobić kolejny krok i w listopadzie 2000 roku pojechaliśmy do Moskwy. Klawiszowiec w ostatnim momencie przed wyjazdem odszedł z zespołu. Pięć moskiewskich koncertów pomógł nam zagrać Paweł Anikin, który przyłączył się do naszej trupy, wyjeżdżającej z Kazachstanu. 
Moskwa przywitała nas mokrym śniegiem, rorazstającymi się korkami na drogach i innymi wspaniałościami życia gastarbeiterów (śmiech). ...i gitarzysta uciekł do ojczyzny... W ciągu roku udało się nam znaleźć  nowego gitarzystę, ale staliśmy się już bardziej coverową grupą. Z Siergiejem Zamkowym zrobiliśmy nagranie demo w 2002 roku...Ludzi z podobnymi upodobaniami w tamtym czasie nie udało nam się znaleźć i podjęliśmy decyzję, żeby poczekać na lepsze czasy (śmiech) W sumie straciliśmy zespół, ale mogliśmy, każdy na swoją rękę, jakoś odnaleźć się w Moskwie.

Dmitrij Gołoszczapow - bas

W 2002 roku zespół poszedł na dziesięcioletni urlop. Dlaczego zdecydowaliście się odpocząć i dlaczego to aż tyle trwało? I najważniejsze dlaczego, co oczywiście bardzo cieszy, zdecydowaliście się wrócić na scenę?

Dmitrij: W tym czasie grałem w kilku zespołach ...ULYTAU, Biały Orzeł (to a propos upojnych wieczorów w Rosji), Magnat, Siergiej Lubawin (szansonista)...Ale zawsze pamiętałem po co wziąłem bas do rąk, i o swoim marzeniu...Jedyną słuszną decyzją wydawało mi się - być sobą. A to było możliwe tylko w zespole FORREST GUMP. Do tego czasu Andriej także wiele rzeczy pozmieniał w swoim życiu...i logiczną kontynuacją było zebranie zespołu od nowa.

Muzycy, grający jeszcze pod nazwą FORREST GUMP, nie raz zmieniali się. Przedstaw, proszę dzisiejszy skład. Całkiem niedawno znów się zmienił.

W wrześniu wrócilismy do pracy (po 10 letniej przerwie) nad albumem "Книга Айрис - Пока шёл дождь"/"Księga Iris - Póki padał deszcz"/. Miejsce za perkusją zajął Wiaczesław Sierdiukow, za gitarę złapał Siergiej Roszczupkin. Rok później w nasze szeregi, powiedziałbym, przedarł się, młody i utalentowany gitarzysta Maks Kartaszow. I już 7 października mamy w planach zagrać pierwszy wspólny koncert.

Wiaczesław Sierdiukow - bębny

- A teraz porozmawiajmy o najważniejszym - o muzyce. Wasza muzyka jest bardzo energiczna - szczerze mówiąc: odkąd ją poznałam, używam jej zamiast porannej kawy (jest zdrowsza, a pobudza nie gorzej niż kawa!). Wymyśliliście dla swojego stylu dokładną nazwę, czy też nie chcecie się szufladkować?

Miło słyszeć! Po pewnym czasie i pewnej dozie przemyśleń, zrozumieliśmy, że określanie muzycznych stylów - to nie nasz konik (śmiech).

- Na swoim koncie zespół NAVARA ma kilka nagrań, a o ile wiem teraz nagrywacie od nowa to, co wcześniej już się ukazało. Czy to będzie część nowego albumu?

Tak, jak już mówiliśmy, wróciliśmy do pracy...Na album "Księga  Iris - póki padał deszcz" wejdzie dziesięć utworów. Dwie z nich wcześniej trafiły na album w 1999 roku. Warianty jeszcze czterech można było usłyszeć na demo wydanym dziesięć lat temu. Pozostałe będą po raz pierwsze przedstawione słuchaczom. Album jest poświęcony ryzykownej przygodzie młodej dziewczyny...

Wiaczesław Sierdiukow - gitara

- Zauważyłam, że korzystasz z pomocy nauczyciela śpiewu, prawda? (to tak a propos bardzo mi się podoba, bo mam wrażenie, że w Polsce wszyscy wszystko wiedzą i uważają się za profesjonalistów od "a" do "z", a efekt, niestety, każdy słyszy...).

Nam pomaga w nagraniach nasz druh Matwiej Bułatow. Myślę, że punktem wyjściowym, po przejściu którego można uważać się za profesjonalistę, jest gdzieś tak pięć platynowych albumów (śmiech). Póki co mamy czego się uczyć i do czego dążyć.

- A co do muzyki - jakiej sam słuchasz?

Lubię słuchać różnych kierunków muzycznych popu, rocka, muzyki klasycznej. Najważniejsze, żeby była ładna w sensie harmonii i ciekawa, w dobrym jakościowo wykonaniu.

W poszukiwaniu informacji o grupie NAVARA znalazłam także taką, że znacie się z zespołem, z którym całkiem niedawno prowadziłam wywiad - a dokładniej z TRZECIM RZYMEM. Jak zaczęła się wasza znajomość?

Tak, znamy się bardzo dobrze z wokalistą TRZECIEGO RZYMU, Siergiejem. Poznaliśmy się w 2007 roku na wspólnym występie w Moskwie. To interesujący zespół, bliski swoim duchom i muzyką.

Maks Kartaszow - gitara

- Wracajac do NAVARY - jakie są wasze plany na najbliższą przyszłość?

Teraz mamy rzeczywiście mocny skład i jesteśmy w świetnej twórczej formie. Będziemy pokazywać światu to wszystkimi dostępnymi sposobami (śmiech). W tym, dzięki takim aktywistom jak ty (спасибо за комплимент:)) z naszą muzyką może zaznajomić się jeszcze większa liczba ludzi.

- I ostatnie pytanie: gdybym spytała o polską muzykę, jakie skojarzenia by się u Ciebie pojawiły?

Anna German i składanki Metalmanii na winylach. W ZSRR to się sprzedawało. Słuchaliśmy także płyt jazzowych polskich muzyków, kiedy uczyliśmy się w szkole muzycznej.

Dziękuję za wywiad.

I na tym skończyła się nasza rozmowa. Pierwsza - ale mam nadzieję nie ostatnia:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz