czwartek, 25 października 2012

Czelabińsk. Rock

Jak już wczoraj wspominałam - kupiłam sobie książkę rodem z Czelabińska. Nakład: 500 egzemplarzy, czyli mam swego rodzaju rarytas, bo jak się spodziewam, prócz mnie w Polsce to raczej jej nikt nie posiada. Ale mogę się mylić...

Wracając do Czelabińska - od razu przyznam się z ręką na sercu, że dotychczas nie znałam stamtąd ani pół grupy. Skąd więc taki nagły przypływ uczuć?:) Potraktowałam tę lekturę jako część układanki, która tworzy obraz muzyki radzieckiej i rosyjskiej. Okazało się, że znalazłam w niej także wiele interesujących rzeczy, odnoszących się do całej rockowej sceny ze Wschodu. 

To, co jednak wyróżnia pracę Romana Gribanowa, od innych tego typu publikacji - to dołączona płyta. Na krążku znalazły się archiwalne nagrania, których nie można znaleźć na oficjalnych wydaniach. Rozmawiałam ze znajomym autora, który powiedział mi, że część z tego, co trafiło na płytę, autor znajdował rozsiane na amatorskich kasetach i potem skompilował w całość. 
51 utworów daje pewne pojęcie o powstającej od lat 60. muzyce rockowej. Oczywiście gros z nagrań należałoby oznaczyć podpisem - tylko dla zagorzałych fanów - bo zarówno jakość nagrań i to, co same sobą przedstawiały, dalekie jest od standardów.


Praca Gribanowa miała na celu, według słów samego Autora, przybliżyć ludziom nawet nie samą muzykę, ale Czelabińsk. Cóż, nie powiem, żeby w moim przypadku ta misja się powiodła. Dla mnie muzyka zostanie zawsze najważniejszym czynnikiem przyciągającym, a Czelabińsk...stał się dla mnie przynamniej mniej anonimowy niż dotychczas.

Do książki, którą po duzych perypetiach udało mi się ściągnąć do Polski, będę zapewne jeszcze nieraz sięgała, tak jak i do nagrań. Wśró tych ostatnich najbardziej robawiły mnie rosyjskie covery The Beatles. Z oryginału zostawiano melodię, a słowa, muzycy układali sami. Stąd zamiast "Can't Buy Me Love" możemy usłyszeć "С веселой песней"[S wiesołoj piesniej]:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz