środa, 19 września 2012

Roman Gurjew już nie na mp3

Dziś pan listonosz przyniósł mi płytę, którą tydzień temu (!) kupiłam w Rosji. Mistrzowskie tempo! A co dostałam w bardzo solidnie zapakowanej kopercie? Solowy album Romana Gurjewa z autografem! Napisałam, że jak przyjdzie - to się pochwalę, więc zapowiedzi uczyniam zadość:)


Jak się tego słucha? Napewno lepiej niż z mp3. A co do tego formatu, a zwłaszcza jego odtwarzaczy,  to wydałam im ostatnio jakąś podświadomą wojnę... Idąc [czytaj: biegnąc, bo autorka bloga nie potrafi wolno chodzić], wypadła mi mp3 na chodnik. To był jej drugi lot w tym miesiącu. Okazał się ostatnim. 
Teraz jestem więc na etapie zastanawiania się, czy w ogóle mam kupować nową. Z jedenj strony szanuję nieskompresowany dźwięk, a z drugiej jak pomyślę, że mam się męczyć w komunikacji miejskiej, bo ktoś w swoim odtwarzaczu jeszcze nie doszukał się opcji ściszania, to przekonuje mnie jednak idea posiadania własnego źródła dźwięku.

A może udałoby mi się znaleźć jakiś fajny gadżetowy egzemplarz?!Nie w kształcie serca, krzyżyka, czy Angry Birds. Może ktoś coś podpowie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz