czwartek, 27 września 2012

Heavy metal z Woroneża


nazwa: ВРАТА/WROTA/
rok powstania: 2001
miejsce powstania: Woroneż
język utworów: rosyjski
oficjalna strona zespołu: http://vrata-rock.ru/


Kiedy ostatnio prowadziłam wywiad z grupą STATEK WIDMO, gitarzysta - Siergiej Baranow wspomniał o heavy metalowym zespole z ich rodzimego Woroneża. Takie wiadomości odstawiam gdzieś na półkę w myślach z napisem "poszukać" , a one czekają tam na wolniejszy czas.

I choć ten czas wbrew pozorom nie jest jakiś dla mnie swobodniejszy, to postanowiłam sięgnąć po wspomnianą grupę, bo bałam się, że potem w natłoku nowych wiadomości gdzieś mi poginą.

A więc przed Wami grupa ВРАТА/WROTA/ z Woroneża. I tak jak ich filozofia, a może jej brak (!), powiem szczerze trochę studzi mój zapał, to muzykę chyba warto poznać.

Historia zespołu, pełna jest zmian muzyków(o których nie będę się rozpisywać, może warto tylko dodać, ze w pierwotnym składzie na gitarze grała kobieta), wylanego do gardeł piwa i koncertów w warunkach domowych, garażowych i bardziej cywilizowanych. Zespół bardzo często bierze udział w zjazdach harleyowców, co biorąc pod uwagę, jaką gra muzykę - nic dziwnego:)

I tak wszystkich fanów tradycyjnego metalu zachęcam do bliższego zapoznania się z twórczością woroneskich muzyków. Kto wie, może jeśli Wam się spodobają, to ich następny album, nad którym zespół właśnie pracuje, sprzeda się także w Polsce?







Dyskografia:

(2010) "Дорога зовёт"/"Droga wzywa"/
oraz udział w 9 składankach (!)

środa, 26 września 2012

Cóż za wrzesień!

Pogoda jak drut, a do tego tyle nowej muzyki!
Dziś chciałam znaleźć choć na temat września, ale takiego pozytywnego i proszę znalazłam przy okazji bardzo ciekawy zespół.

A interesująca jest oczywiście muzyka tejże grupy. Nie szufladkujmy ich - lepiej posłuchajmy, bo tyle pozytywnej energii okraszonej ostrymi rockowymi riffami, to już dawno nie słyszałam! Aha, proszę doczekać do refrenu, a nie wyłączać po pierwszych taktach! Naprawdę warto!



Spieszę donieść, że zespół, który tak pobudził Waszą krew to grupa NAVARA. Jednak warto zacząć od początku, czyli od Forresta Gumpa...

Zespół Forrest Gump powstał w 1996 roku w Öskemen, czyli Ust'-Kamienogorsku. Miasto znajduje się na wschodzie Kazachstanu i stanowi stolicę obwodu wschodniokazańskiego. Proszę się absolutnie nie denerwować, to jest daleko od nas, ale tam też jest pięknie.


Wracając do Forresta Gumpa - w 1998 roku zespół przeniósł się do Ałma-Aty i tam nagrał swój debiutancki album. Po kolejnych dwóch latach zespół trafił do Moskwy, a w 2002 roku panowie nagrywają demo i robią sobie urlop. Długi urlop. Chyba dużo zaległego mieli, bo wracają dopiero w 2011. A w tym roku grupa zmieniła nazwę na NAVARA. Podobno to już drugi raz, kiedy muzycy decydują się na zmianę, chociaż ta pierwsza się nie przyjęła. 

Oczywiście przez ten czas zespół przeszedł kilka zmian personalnych, ale sam muzyczny kierunek został jednak utrzymany. 

wtorek, 25 września 2012

KALEWALA, czyli raz na ludowo!


nazwa: КАЛЕВАЛА/KALEWALA/
rok powstania: 2007
miejsce powstania: Moskwa
język utworów: rosyjski
oficjalna strona zespołu: http://www.kalevala-folk.ru/

Jak najkrócej opowiedzieć historię KALEWALI? Może tak: nasz dzisiejszy bohater powstał dzięki temu, że wokalistka (moja imienniczka) wraz z gitarzystą odeszła od zespołu НЕВИДЬ i wspólnie założyli dość pokrewny wobec ich macierzystej grupy projekt. KALEWALA wzięła swoją nazwę oczywiście od wspaniałego fińskiego eposu - czytałam go trzy razy w całości i kilka razy po fragmentach, stąd mój eufemizm:)

Wracając do zespołu, muzycy grają taki folk z lekkimi naleciałościami właśnie fińskich melodii ludowych podany w hard rockowym sosie. Ten nurt w muzyce ma coraz więcej zwolenników i ci, którzy potrafią wyważyć złoty środek między w stylizacji zarówno muzyki, jak i całego entourage'u, mogą powalczyć o tłumy słuchaczy.

KALEWALA to bardzo pracowity zespół. Pełno wymiarowe albumy przeplatają się z wydawaniem singli, w tym jednego akustycznego. Grono fanów grupy stale rośnie i to nie tylko w Rosji. Także u nas ostry folk, to jeden z najlepiej przyjmowanych gatunków współczesnej muzyki rosyjskiej.

Myślę, że planowany na 6 października duży koncert z okazji pięciolecia istnienia zespołu będzie uwieńczeniem pewnego ważnego, bardzo intesywnego okresu. Jest co świętować i co kontynuwać!




Dyskografia:

2007 — Demo
2008 — «Кудель Белоснежного Льна» /" białośnieżnego lnu"/
2009 — «Кукушкины дети» /"Dzieci kukułki"/
2010 — «Ведьма»/"Czarownica"/
2012 — «Осень в стиле фолк» (Live) /"Jesień w stylu folk"/

poniedziałek, 24 września 2012

Oleg Izotov w zastępstwie

Post, który miał się ukazać dzisiaj - ukaże się jutro, bo kiedy go kończyłam znalazłam takie przyjemne filmiki zapowiadające płytę "The Expeiments" Olega Izotova. Kto zacz? Proszę spojrzeć tu.
Oczywiscie płyta nie jest nowa, ale jakoś ociagałam się z jej kupnem. Po tym, co usłyszałam na tych filmikach wciągam ją do pierwszej trzydziestki płyt najbardziej poszukiwanych:) Oj, a ta lista, zamiast się skracać,  to w ogóle coraz dłuższa się robi...



Swoją drogą popatrzcie jakie doborowe grono! A jeśli nawet nazwiska niewiele Wam mówią, to spójrzcie, że perkusista i basista grają z nut! Co przy basistach jeszcze mogę zrozumieć, to już grajacy z nut perkusiści sa dla mnie czarną magią!Coś wspaniałego!

czwartek, 20 września 2012

Wywiad z zespołem STATEK WIDMO

Całkiem niedawno pisałam o grupie STATEK WIDMO. Nie byłam nim zachwycona, ale skreślać go też nie zamierzałam. Kilka dni temu mój wpis znalazł gitarzysta zespołu i skontaktował się ze mną pytając dlaczego tak mało o nich napisałam. Odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że tak naprawdę to na ich stronie trudno cokolwiek wyczytać, ale jeśli chce, żeby była o nich pełniejsza informacja, to niech udzieli mi wywiadu:)
Prócz gitarzysty - Siergieja Baranowa, na moje pytania odpowiedział także perkusista - Aleksiej Sieliezniow.


- W ostatnim czasie szukałam zespołów z Rosji, które wykonują power metal. Wśród nich znalazłam także STATEK WIDMO. Wasza grupa nie jest już taka młoda, osiem lat to długi okres. Jak uważacie: na jakim etapie znajduje się STATEK WIDMO?

Siergiej: Zgodzę się, że osiem lat to dużo czasu, ale w naszym zespole ciągle miały miejsce zmiany personalne, co negatywnie odbijało się na twórczości i koncertach. Nie jest tak prosto znaleźć bliskich duszą muzyków. Ale w tym czasie rośliśmy i rozwijaliśmy się w twórczym planie. Dokładanie rok temu nasz skład został dopełniony nowym gitarzystą, i możemy powiedzieć, że najlepsze nasze utwory i koncerty są przed nami. Jesteśmy dopiero na początku naszej twórczej drogi.

- A co uważacie za wasz największy sukces?

Siergiej: Największym sukcesem na dzień dzisiejszy jest dla nas pojawienie się naszego nowego albumu "За гранью"/"Za skrajem"/.


- Od niedawna stały mi się bliższe zespoły spoza wielkich centrów. Faktem jest, że jeśli ktoś nie jest z Moskwy, Petersburga czy Jekaterynburga - trudniej znaleźć o nim informacje. Istnieje coś takiego jak woroneska scena rockowa? Czy ma swoją specyfikę?

Siergiej: Woroneska scena rockowa oczywiście istnieje i rozwija się. Jest znana grupa LITTLE DEAD BERTHA, grająca stylu doom/black - to weterani woroneskiej sceny i stosunkowo młoda grupa ВРАТА/WROTA/, wykonująca tradycyjny heavy metal. Jest jeszcze wiele młodych zespołów muzycznych, których koncerty odbywają się głównie na placach Woroneża i Okręgu Woroneskiego.

- Kto jest inspiracją dla waszej muzyki? Z kim byście chcieli, aby was porównywano?

Siergiej: Na nas wpłynęło wielu muzycznych wykonawców, zaczynając od klasycznych IRON MAIDEN, JUDAS PRIEST, METALLICA do ciężkich i progresywnych DEATH, OPETH, CYNIC. Jeśli nas będą do nich przyrównywać - to dla nas będzie to największą pochwałą.

Aleksiej: Wszyscy chcą być indywidualnościami, my też tu nie stanowimy wyjątku. Ale póki co trzeba jakoś  orientacyjnie kierować na inne, starsze zespoły, które wymienił Siergiej.


- A kto z rodzimej sceny, w znaczeniu tego, jak kieruje swoją karierą, jest wam najbliższy?

Siergiej: Najbardziej sympatyczna jest moskiewska grupa CZARNY OBELISK, wzbudza szacunek ich nie zachwiana wiara we własną muzykę, wspaniałe albumy i dobre koncerty.

Aleksiej: Co do wiary CZARNEGO OBELISKU w swoją muzykę to zgodzę się z Siergiejem. To są bardzo dobrzy muzycy, znający swój fach. Ale co do kariery bardziej chciałbym podkreślić Walerę Kipiełowa z jego grupą. Wydaje mi się, że on i jego muzycy, dzięki talentowi i ogromnej pracy, osiągnęli największy sukces na rosyjskiej scenie metalowej.

- A propos, jak według was ma się rosyjska scena ciężkiej muzyki? W jakiej jest kondycji?

Siergiej: Wydaje mi się, że na rosyjskiej scenie zaczął być odczuwalny pozytywny ruch. A to stało się dzięki pojawieniu się w naszym kraju wysokiej klasy "gwiazd" zza granicy, prowadzeniu wielkich festiwali rockowych. Także dzięki internetowi mało znane zespoły znajdują słuchaczy, mają możliwość pokazać się. Mam nadzieję, że z czasem rosyjska scena metalowa przybliży się jakościowo do sceny europejskiej.

Aleksiej: Moje zdanie jest takie, że rosyjskiej undergroundowej scenie jak zwykle brakuje finansowania. Talentów w Rosji jest wiele, ale nikt nie bierze się za realizację ich idei. Świetnie rozumiem, że po to i muzyka jest undergroundowa, żeby znajdować się w cieniu, być nie dla wszystkich. Ale nawet kiedy popatrzysz boku to wystarczy, żeby poczuć brak zainteresowania ciężkimi gatunkami muzyki. U nas nie ma takiego finansowego wsparcia jak w krajach europejskich i Ameryce.


- «За гранью»  to wasz drugi pełnowartościowy album. Opowiedzcie, proszę, o tym, jak powstawał.

Siergiej: Album rodził się w twórczych mękach, sporach, kłótniach, ale w sumie zawsze znajdowaliśmy wspólny język, i dochodziliśmy do wspólnego punktu widzenia. Na album weszły różnorakie utwory, napisane przez nas przez ostatnie pięć lat. Przez tą rozciągłość w czasie między napisaniem utworów album wyszedł nie takim jednolitym, jak byśmy chcieli. Praktycznie wszystkie utwory z albumu graliśmy ze sceny i wdzieliśmy reakcję słuchaczy. To pomogło nam osiągnąć założone cele bezpośrednio przed nagraniem albumu.

Aleksiej: Ten album wystarczająco długo "wisiał" nad nami z powodu różnych życiowych uwarunkowań, które przeszkadzały nam zająć się ulubionym zajęciem. Bardzo chcielibyśmy poświęcać więcej czasu muzyce. Ponieważ muzyka jest dla nas łykiem wolności, emocji i motywacją do ulepszania siebie.
Jak rodził się album - lepiej nie wspominać, a co z tego wyszło - może ocenić słuchacz. W sumie "За гранью"  wyszedł dosyć różnorodny. Są tu utwory o istocie człowieka i mistyce, związanej z życiem pozagrobowym, utwór o tematyce wojennej. Jest także kompozycja według powieści Mikołaja Gogola. Album zamyka pozytywny utwór "Разбивая пустоту"/"Rozbijając pustkę"/. Wiele utworów odpowiada naszym poglądom na życie, a nawet pasjom. I, jak filozofia, stawiają więcej pytań, niż dają odpowiedzi.


- Kto rysował okładkę? Przyciąga wzrok.

Siergiej: Nad projektem okładki pracował znany artysta z Kazachstanu - Jewgienij Postebajło. - Jest także znany dzięki okładce, którą zrobił na album amerykańskiej grupy DEICIDE. Było nam bardzo miło współpracować z nim.

- Planujecie jakieś koncerty promujące wasz album?

Siergiej: Zagraliśmy już jeden koncert po ukazaniu się albumu, na którym podzieliliśmy się ze słuchaczami nowością dotyczącą wyjścia albumu. Trasy zakrojonej na szeroką skalę nie planujemy. Ale zawsze jesteśmy otwarci na propozycje organizatorów, gotowi przyjechać i zagrać nasze utwory.

- Jakie są wasze plany na przyszłość?

Siergiej: W najbliższym czasie plany są związane z tworzeniem nowych utworów, do tego bardzo nam się przyda zebrane doświadczenie. Potem próby, koncerty i nagranie trzeciego pełnowartościowego albumu. Mamy nadzieję dojrzewać i poprawiać się jako muzycy i autorzy tekstów.

Aleksiej: Będziemy tworzyć kolejny album. Co do muzycznego materiału - chciałoby się uzyskać bardziej   skomplikowaną aranżację, ale jednocześnie dodać więcej prostych, zrozumiałych dla słuchacza melodii. A w sumie to iść do przodu i nie pozostawać na tym, co udało nam się osiągnąć.


- I ostatnie pytanie: Siergiej mówiłeś mi, że przyjeżdżają do was polskie zespoły. Ktoś z was był na takim koncercie?

Siergiej: Ostatnimi czasy polscy muzycy cieszą prowincjonalny Woroneż swoimi koncertami. Staramy się nie opuszczać ani jednego koncertu z ich udziałem. Zawsze razem idziemy na show jakie dają VADER, BEHEMOT, HATE, VESANIA, CRIONICS, VIRGIN SNATCH i dostajemy nadzwyczajny zapas energii, wychodzący od muzyków. Takie koncerty zostają w pamięci na długo.

Aleksiej: Zawsze staramy się być na koncertach polskich zespołów. Bardzo miło jest przeniknąć ich duchem i oderwać się na całego. I jako muzykom: podpatrzeć na to jak się zachowują na scenie i jakieś tam techniczne detale.

Dziękuję za wywiad

Siergiej i Aleksiej: To my dziękujemy i życzymy powodzenia!

środa, 19 września 2012

Roman Gurjew już nie na mp3

Dziś pan listonosz przyniósł mi płytę, którą tydzień temu (!) kupiłam w Rosji. Mistrzowskie tempo! A co dostałam w bardzo solidnie zapakowanej kopercie? Solowy album Romana Gurjewa z autografem! Napisałam, że jak przyjdzie - to się pochwalę, więc zapowiedzi uczyniam zadość:)


Jak się tego słucha? Napewno lepiej niż z mp3. A co do tego formatu, a zwłaszcza jego odtwarzaczy,  to wydałam im ostatnio jakąś podświadomą wojnę... Idąc [czytaj: biegnąc, bo autorka bloga nie potrafi wolno chodzić], wypadła mi mp3 na chodnik. To był jej drugi lot w tym miesiącu. Okazał się ostatnim. 
Teraz jestem więc na etapie zastanawiania się, czy w ogóle mam kupować nową. Z jedenj strony szanuję nieskompresowany dźwięk, a z drugiej jak pomyślę, że mam się męczyć w komunikacji miejskiej, bo ktoś w swoim odtwarzaczu jeszcze nie doszukał się opcji ściszania, to przekonuje mnie jednak idea posiadania własnego źródła dźwięku.

A może udałoby mi się znaleźć jakiś fajny gadżetowy egzemplarz?!Nie w kształcie serca, krzyżyka, czy Angry Birds. Może ktoś coś podpowie?

poniedziałek, 17 września 2012

Jesienny konkurs


Jak obiecałam jeszcze w sierpniowym wpisie - będzie konkurs. Zatytułowałam go "jesienny" i wtedy uświadomiłam sobie, że kalendarzowe to jeszcze jest lato, ale pogoda już wybitnie nie letnia, a zresztą rozwiązanie konkursu planuję na 1 października.

Czas trwania konkursu
17.09 - 30.09

Zadanie konkursowe
Podaj jakie fabryki instrumentów (pytam o: gitary, gitary basowe i instrumenty perkusyjne) - prócz opisywanego przeze mnie Warwicka i Framusa - znajdują się w Europie.

Zasady przyznawania nagród
Kto poda więcej - ten wygrywa. 
W przypadku dwóch identycznych najlepszych odpowiedzi - wygrywa ten, kto podał odpowiedź pierwszy.
W przypadku dwóch najlepszych odpowiedzi, które będą różniły się treścią - przyznam zwycięstwo ex aequo.

Gdzie zostawić odpowiedź:
Wyślij ją na maila (rosyjskimetal@gmail.com).

Co można wygrać:
Na zwyciężczynię/zwycięzcę czekają  gadżety z Warwicka:)

Panie i Panowie: czas - start!

piątek, 14 września 2012

Muzyczne gadżety (6), albo Warwick's party cd.

Oczywiście, będąc na obchodach 30-lecia istnienia Warwicka, nie mogłam się powstrzymać przed uzupełnieniem mojej kolekcji gadżetów muzycznych. Fakt faktem, że te najbardziej pożądane rzeczy miały swoją cenę, która wybitnie kłóciła się z moim portfelem. Nie lubię bezsensownych sporów, więc dałam spokój i części z tych gadżetów zrobiłam tylko zdjęcia. 

Ten pan z imponującą ilością włosków na ręce przegląda pięknie wydaną i bogato ilustrowaną historię Framusa, czyli firmy, której założycielem był ojciec założyciela Warwicka.

A tu mamy fajne paski do basów - mnie rzucił na kolana pierwszy z lewej:)

W gablotce trzymano świecące piny w kształcie gitar, kubki (już nie świecące;D), a u góry leżą jubileuszowe kostki do gitar, które specjalnie na tą okazję zrobiła firma Dunlop.


Koszulki i bluzy, czyli jak zmienić się w chodzącą reklamę firmy:)

I taki ok.30 centymetrywy basik! 

W dwóch wersjach - jaśniejszej i ciemniejszej, oba grają!

A tu jeszcze podkładki pod mysz (te płaskie pudła gitar), kawałek długopisu widać po prawej i breloczki

Jak widzicie wybór nie był wąski:) Sama poprzestałam na małym metalowym pinie - jest tak mały, ze trudno mu zrobić dobre zdjęcie i przywiozłam trochę jubileuszowych kostek. Czyli całkiem nieźle się opanowałam jak na mnie, ale to pewnie przez ilość wrażeń, jaka spadała z każdej strony:)

czwartek, 13 września 2012

ARIDA VORTEX


nazwa: ARIDA VORTEX
rok powstania: 1998
miejsce powstania: Moskwa
język utworów: angielski, rosyjski
oficjalna strona: http://aridavortex.ru/

Jeśli lubicie melodyjny power metal - to coś dla Was. Ostatnio pisałam o solowej płycie Romana Gurjewa, który wydał album pt "Child of the 80's". Album na tyle mnie zaintrygował, że po pierwsze kupiłam go sobie na tradycyjnym nośniku (ponieważ kupowałam od samego autora - obiecał, iż przyśle z autografem - jak dojdzie, to nie omieszkam się pochwalić :D), a po drugie zmotywowało mnie to do dalszych poszukiwań.

Roman Gurjew wraz ze swoim bratem Iwanem (też gitarzystą) założyli zespół VORTEX, który dla odróżnienia od podobnie brzmiących projektów w 2001 przechrzcili na ARIDA VORTEX. Tak naprawdę grupa dostała skrzydeł, kiedy w jej szeregach pojawił się nowy wokalista - Andriej Łobaszow. Ten głos powinien być już polskiemu słuchaczowi znany - to on śpiewał rolę Torwalda na "Elfowym rękopisie" EPIDEMII. 

Myślę, że stosując pewien skrót myślowy, można uznać, iż ARIDA VORTEX to wspólne dzieło Romana Gurjewa (jako współzałożyciela, głównego kompozytora oraz tekściarza) i Andrieja Łobaszowa, który swoim głosem podniósł zespół na najwyższą półkę.

Zespół jest dobrym przykładem, że kiedy robi się dobrą muzykę, to można do siebie przekonać nawet tych, którzy na co dzień nie przepadają za power metalem. Dlatego polecam z czystym sumieniem, pomimo, że po angielsku;)

Ostatni album można legalnie ściągnąć ze strony zespołu, a następny podobno jest w trakcie składania. Ma być tym razem rosyjskojęzyczny. Czekamy!

Posłuchajmy więc czegoś z ostatniej płyty:



Dyskografia:

(1999) "Diamond" (demo)
(2003) "Evil Sorcery" 
(2006) "Flames of Sunset" 
(2011) "Invisible Tension" 

środa, 12 września 2012

"Młot na czarownice" na metalowo

Całkiem niedawno pojawiła się w Rosji nowa metalowa opera. Kanwą dla opowiadanych historii był tekst "Młotu na czarownice", czyli podręcznika dla inkwizytorów.

Powiem szczerze, zarówno forma, która moim zdaniem już się trochę przeżyła, jak i okładka (ta kobieta na rysunku ma straszyć, czy wzbudzać litość? bo we mnie nie porusza ani jednej, ani drugiej struny) nie zachęcały mnie do sięgnięcia po nowy album zespołu ЭПОХА/EPOKA/. Nie zachęcał także sam temat, nie oszukujmy się nieco wyświechtany.


Wrodzona ciekawość kazała mi jednak włączyć przycisk "play" i sympatycznie zadziwić moje uszy! Muzyka bardzo dobrze się broni i warto jej poświęcić trochę czasu. Od wczoraj można płytę kupić w postaci cyfrowej na stronie: http://metalism.bandcamp.com, a wersji promocyjnej można sobie posłuchać choćby tu.

Szczerze mówiąc, nie wiem, czy krążek będzie jakimś, nomen omen, epokowym wydarzeniem. Jednak z tego, co ostatnio udało mi się wyłowić na rosyjskim rynku, wydają mi się ciekawą propozycją. Pomimo, że nazwa zespołu nie jest mi obca, jakoś omijałam ich twórczość szerokim łukiem zajęta poszukiwaniami w innych muzycznych zakątkach. Ten album jednak mnie na tyle zaintrygował, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z EPOKĄ i w niedługim czasie obiecuję do nich wrócić.

A teraz, nawet jeśli nie jesteś fanem/fanką metalowych oper - włącz "play".

poniedziałek, 10 września 2012

Obecna!

Długo tu nie zaglądałam, a powodem była wycieczka do fabryki produkującej basy Warwick w Markneukirchen w Niemczech. Zaczęłam od planowania i zbierania ekipy, której skład co chwilę się zmieniał. W końcu pojechałam z trzema kolegami, którzy niedość, że okazali się bardzo dobrymi i wytrzymałymi kierowcami (!), w końcu w trójkę przejechali ponad 1800 km bez snu pomiędzy drogą tam i powrotną, to jeszcze, zgodnie z przypuszczeniami, okazali się doborowym towarzystwem na tak męczącą wyprawę!

Zaraz będziemy zwiedzać

Na miejsce dojechaliśmy po 12h jazdy i od razu ruszyliśmy na zwiedzanie fabryki. Jak tam ciekawie i wszystkiego właściwie można było dotknąć, wziąć do ręki! Czułam się jak dziecko w sklepie z zabawkami. Do wyboru mieliśmy przewodnika niemieckiego lub angielskiego. Jednak zrezygnowaliśmy z nich, bo Grzegorz w końcu nie pierwszy raz znalazł się w takim miejscu i sam nam wszystko interesująco opowiadał i zwracał naszą uwagę na ciekawsze aspekty ciągu produkcyjnego - za co serdecznie dziękujemy!

W drugiej od lewej (typu Vampyre) jestem zakochana!

Próba zamknięcia wrażeń w obiektywie aparatu

Naoglądałam się tylu pięknych gitar, że kiedy mieliśmy jechać do muzeum Framusa, które znajduje się w tym samym miasteczku, zastanawiałam się, czy jest jeszcze coś w stanie mnie zaskoczyć. Jednak było warto pojechać i zobaczyć nie tylko gitary, ale i inne instrumenty, które wytwarzał ojciec właściciela Warwicka.

Dobrze, że było się czego złapać, bo już ledwo chodzę;)


Prócz gitar były kostki,

perkusja z takim miłym akcentem:)

a także taki pluszowy akcent:)

Kiedy wrócicliśmy na teren fabryki zaczynał się właśnie koncert TM Stevensa. Ile ten człowiek ma energii! A jak świetnie gra! Na początku pomyślalam, że obejrzę wystep z daleka, bo ledwo już stałam na nogach, ale nie usiedziałam i dwóch minut. Entuzjazm jakim tryskał basista udzielił się także mi i wraz z całą publicznością powtarzałam za Stevensem Ain't no party, like a Warwick's party, 'cos the Warwick's party don't stops!

TM Stevens rozgrzewa publiczność!

Po koncercie udało mi się zdobyć autograf basisty i uścisnąć mu dloń. A potem złapałam Gandalfa basistów Lee Sklara. Ten ujmujący dżentelmen był najbardziej oblegany przez kobiety - każda chciała mieć zdjęcie z tak czarująco miłym i ciepłym człowiekiem, który na swoim koncie ma tak imponującą dyskografię!

Leland Slkar & Я

Atmosfera imprezy, pomimo obecności tylu ważnych gości w postaci znzanych basistów krążących wśród zwiedzających, była naprawdę sielska. Zrobił się z tego taki piknik, w czasie którego spokojnie można było w każdej chwili zaczepić gwiazdy, poprosić o autograf, wspólne zdjęcie, zamienić kilka słów.

Trzeba było wracać do domu i odespać, bo w końcu nie spałam 50 godzin pod rząd. Ale warto było! Dziękuję Grzogorzowi, Mikołajowi i Łukaszowi, ktorzy sprawili, że ten wyjazd doszedł do skutku i był fanastyczną przygodą!

poniedziałek, 3 września 2012

Nie można być lekkoduchem - wywiad z zespołem TRZECI RZYM

TRZECI RZYM w pełnej krasie:)

Parę dni temu miałam okazję przeprowadzić wywiad z dwoma muzykami zespołu TRZECI RZYM, który ostatnio na tym blogu bije rekordy oglądalności. Na moje pytania odpowiadali Siergiej Smoljaninow i Paweł Frołow. Rozmówcy, zgodnie z moimi przypuszczeniami, okazali się bardzo sympatycznymi chłopakami, którzy jednocześnie mają dobrze poukładane w głowach. Dojrzałość połączona z dużym poczuciem humoru sprawiła, że to była jedna z tych rozmów, które zostawiają niedosyt. Pozostaje mi liczyć, że nie było to nasze ostatnie spotkanie.

Zacznijmy naszą rozmowę od przedstawienia składu, w jakim gra zespół TRZECI RZYM. Powiedzcie proszę dwa zdania o każdym z muzyków.

Paweł: Siergiej Smoljaninow - gitara, wokal, autor tekstów, człowiek stojący u zarania grupy. Ja - Paweł Frołow - basista, grający od 2005 roku w składzie grupy TRZECI RZYM. Michaił Rupczew - gitara, członek zespołu od 2003 roku (na pół Bułgar).

Siergiej: I Jurij Łankin, grający od 2010 roku. 

Paweł: Najmłodszy członek naszej grupy, który nagrał perkusję na album "Движение вперёд" w ciągu dwóch dni.

Ok, teraz mniej więcej wiem coś o was, znamy także waszą muzykę, więc porozmawiajmy o niej. Sami piszecie muzykę. Skąd bierzecie do niej inspiracje? Kim są wasi idole?

Siergiej: Muzyczne pomysły, po pierwsze, biorą się nie tylko z pustki, ale i z marzeń. Właśnie dzięki pewnej wewnętrznej wolności tworzymy muzykę zwyczajnie dla siebie, dlatego, że o czymś marzymy i w tych utworach wszystko, według mnie, jest powiedziane: o czym marzymy i co myślimy.

A kto jest waszym idolem?

Siergiej: Nikt.

Zupełnie nikt?

Siergiej: Nie (śmiech).

Paweł: Ja się całkowicie zgadzam.

Siergiej Smoljaninow

Siergiej, jako gitarzysta z kim chciałbyś zagrać?

Siergiej: Według mnie - z kim będzie okazja, ponieważ jakiegoś i szczególnego wyboru nie mam. I jakoś nikt mi nie proponował (śmiech). A sam chciałbym, można powiedzieć, że to marzenie, zagrać ze Steve'm Morse'm. To byłoby dla mnie super.

Paweł, a kto jako basista, jest Twoim idolem?

Paweł: Nie mam konkretnego idola. Jest wielu dobrych muzyków, z których można wziąć wiele dobrego. Każdy z nich gra inaczej. Nie wiem, wymieniać ich? Jest ich wielu. Ci muzycy, którzy grają w zespołach, które słucham, są ludźmi, z których biorę przykład. Basista DREAM THEATER - John Myung. Także ci, których video szkoły oglądałem: Louis Johnson - bardzo dobry funkowy slap, wesoły. Ale i wielu innych chłopaków. Są nawet ci, którzy nie nagrywają lekcji na video, typu Jason Newsted z METALLIKI. Przyjemnie jest patrzeć, jak angażuje się w swoją grę.

A wśród rodzimych muzyków? Niech zgadnę: Alik Granowski?

Paweł: (śmiech) Z Alika Granowskiego też można wziąć przykład, ponieważ jest profesjonalistą. Jednak konkretnego idola nie mam. Jest wielu dobrych ludzi.

Siergiej, odpowiadasz także za teksty. Co trudniej według Ciebie pisać Słowa czy muzykę?

Siergiej: Mam wrażenie, że wszystko jest trudne. Tak samo trudne. Jeśli chcesz, żeby wyszło coś dobrego, trzeba prawdziwie przeżyć jakiś okres życia, coś pokonać i włożyć to, co się przeżyło w słowa. Jak w jakimś filmie powiedziano: "...nie można być lekkoduchem. Jeśli w piecu duszy niczego nie było, to nie ma potrzeby bez sensu palić drewna".

A muzyka to już jest praca zespołowa i tu napotykamy inne trudności: ze wzajemnym zrozumieniem, ze zgraniem się i z pozostałymi głupotami (śmiech).

Wasze dwa albumu, choć różnią się od siebie materiałem - są podobne do siebie. Wasz styl, prawdę mówiąc, nawet trudno nazwać. To  bardzo melodyjny hard rock z wielokrotnie, w ramach jednego utworu, połamanym rytmem. Wasz klip do utworu '"Никто не заметил" to pierwsza jaskółka nowego albumu? Jaki będzie?

Siergiej: Tak, to już z nowego albumu. A co tyczy się form, w które wchodzimy, to są one, bez dwóch zdań, własne. Ciężko wymyśleć absolutnie nową formę gry. To jak z charakterystycznymi cechami twarzy człowieka, które zmieniają się z biegiem lat, tak i nasza muzyka zmienia się i dorasta. I odpowiednio forma będzie trochę inną i inni ludzie będą ją jakoś odbierać i rozumieć.

Paweł: Chciałbym dodać, że "Никто не заметил", jest utworem z następnego albumu, na którym nie będzie już tak wiele połamanych rytmów, jak na poprzednich, zwłaszcza na pierwszym. Ale melodia zostanit, nawet będzie jej więcej i będzie bardziej melodyjna (śmiech), niż wcześniej.

Siergiej: Nowy album będzie bardziej śpiewny.

TRZECI RZYM zbudował własne studio. Opowiedzcie proszę o nim (w czyjej głowie zrodziła się idea? kto nagrywa u nas? kto pracuje jako producent?)

Paweł Frołow

Siergiej: Idea zrodziła się w głowie Pawlika Frołowa. Potem wszystko zaczęło się konkretyzować i zaczęliśmy wkładać wszystkie środki, jakie mieliśmy, w to, żeby je zbudować i kupić sprzęt, żeby być niezależnym. Na przykład jak to było u muzyków grupy CZARNY OBELISK, którzy od nikogo nie zależą i realizują swoje utwory na dobrym poziomie i wszystko robią świetnie. Chcemy tak samo robić i od nikogo nie zależeć.

Paweł: Póki co nie mamy producenta. Zajmujemy się wyłącznie nagrywaniem dźwięku, w tym zarówno swoich utworów, jak i znajomych muzyków. Nagrywają u nas głównie znajome grupy, grające na lokalnym poziomie, ponieważ im też jest potrzebny własny materiał. A na produkcję odsyłamy ich do znanych realizatorów dźwięku w Moskwie, którzy robią to lepiej.

Siergiej: I tak, jeśli grasz muzykę rockową, to najlepiej iść do tego dźwiękowca, który bezpośrednio tą muzyką  się zajmuje.

Wasz zespół wziął udział (czy lepiej powiedzieć - nagrał?) film "Право на вечность" /"Prawo do wieczności"/ o zespołach rockowych i rockowej kulturze poza moskiewskim centrum. To fantastyczna praca, wiele nowego z niej się dowiedziałam, bardzo ciekawa i na pewno jeszcze nie raz ją obejrzę, bo jest tam masa informacji! Czy istnieje jakaś lokalna prasa, bo w ogólnej muzycznej prasie niewiele można znaleźć o muzyce z peryferii. Czy ktoś, prócz Was, próbował uwiecznić tą historię?

Siergiej: Nie, nikt nie próbował. Prasa z chęcią i pisałaby, ale nie ma o kim, ponieważ żyjemy w takim kraju, gdzie są w stanie przeżyć tylko silni ludzie i to tacy, którzy wierzą w to, co robią. Wiele grup, nie mając wiary w swoją twórczość, rozpadło się, nie zdążywszy nagrać ani jednego albumu. I nawet ci, którzy zdążyli coś zrobić, tracąc wiarę, też się rozpadli. Muzyka rockowa interesuje wielu ludzi, ale na nieszczęście, nie ma na nią popytu.

Paweł: O filmie mogę powiedzieć, że pomysł, aby zająć się tym zrodził się w głowie z chęci zdobycia pewnego doświadczenia w tej dziedzinie i wesprzeć rockową kulturę tym projektem. Co z tego wyszło - to wyszło.

Michaił Rupczew

Wracając do waszego studia. Właśnie tam nagrywaliście wasze płyty. Możecie mi zdradzić sekret, dlaczego wasz pierwszy album "Лихолетиье безмолвия" brzmi tak dobrze? Dlaczego nie słychać, że to debiut?

Paweł: Zapewne dzięki producentowi, zwróciliśmy się do odpowiedniego człowieka, który zajął się produkcją i uzyskał taki dźwięk. A także prawidłowe podejście do nagrywania, już wtedy - na pierwszym stadium.

Siergiej: Tak wiele lat zajęło nam to, żeby zbudować studio, żeby zebrać materiał. Dlatego, że od 2003 do 2005 roku nagrywaliśmy utwory w innym studiu i długo nie mogliśmy zrealizować tego materiału. Zrozumieliśmy, że lepiej tworzyć i nagrywać muzykę w własnym studiu, nie dekoncentrując się na postronnych czynnikach.

Paweł: Dodam, że i na pierwszym albumie znalazło się dość dużo błędów, które zrobiliśmy. Może zwyczajny słuchacz ich nawet nie słyszy, ale profesjonalny producent nam je pokazał i wzięliśmy to sobie do serca.

TRZECI RZYM wystąpił także z orkiestrą symfoniczną. Co najbardziej zapadło Wam z tego w pamięć?

Paweł: Najbardziej zapadały nam w pamięć długie przygotowania. W ogóle sama idea, od początku, nie była nasza, a członka orkiestry, jednego z muzyków. Także organizacja całego przedwsięwzięcia i sam występ zapadły w pamięć. Nam było łatwiej: my graliśmy swój materiał, a ci ludzie, którzy są orkiestrze, uczyli się czegoś nowego. Dla nich to było nieco dzikie. Oni cały czas grają coś nie własnego, ale tym razem musieli nauczyć się zupełnie nowego materiału.

Siergiej: (śmiech) Tym, że wszystko mimo wszystko się odbyło, kiedy sam koncert miał miejsce, że ludzie docenili, przyszli, że praca nie poszła na darmo

Paweł: Tak, było dużo ludzi.

Porozmawiajmy jeszcze o instrumentach. Siergiej, opowiedz, proszę, na czym grasz - zauważyłam, że miałeś czy też masz kilka gitar, jakich efektów używasz?

Siergiej: Gram na gitarze Fender Telecaster, ponieważ gitara brzmi bardziej wyszukanie, bo chcę iść mimo wszystko w różne style muzyczne i grać, osiągać różny dźwięk. Efektów nie mam za wiele. Wykorzystuję pedał chorus, a także gain w efekcie overdrive, kiedy jest to potrzebne. Posługuję się lampowym wzmacniaczem firmy Engl.

Paweł: I kaczka.

Siergiej: Tak i kaczka Morley.

Jurij Łankin

A Ty, Paweł, na czym grasz? Zauważyłam u Ciebie dwa basy, ale nie zauważyłam efektów. Wykorzystujesz jakieś?

Paweł: Ja gram na basie Fender Precision. Wcześniej grałem na gitarze lutniczej, ale potem przestałem. Efektów nie używam, ponieważ podoba mi się jego czysty dżwięk, zwłaszcza jeśli jest przepuszczony przez wzmacniacz HIWATT Custom 200. Podoba mi się czysty "głos" gitary. I póki co nie widzę takiej potrzeby, żeby używać efektów. Na razie takich utworów nie mamy, gdzie byłoby to bardzo potrzebne. Wykorzystywałem efekty w nagraniu swojej partii w utworze "Любовь"/"Miłość"/ z albumu "Движение вперёд". Również na całym albumie na mój dżwięk jest nałożony lekki overdrive. 

I ostatnie pytanie: kiedy będzie dostępna wasza strona?

Paweł: Kiedy tylko przejdzie rekonstrukcję, postaramy się ją jak najszybciej uruchomić. Zdecydowaliśmy się  ja odnowić, zrobić ją taką bardziej...

Siergiej: Interesującą!

Paweł: Tak, ciekawszą, sympatyczniejszą.

A na końcu opowiedzcie o swoich planach.

Paweł: Do naszych planów należy nagranie nowego albumu, teraz pracujemy nad doszlifowaniem stworzonego materiału. Także w październiku czekają nas dwa bardzo ważne koncerty z zespołem CZARNY OBELISK. To są ich w pewnym sensie jubileuszowe, koncerty-prezentacje. Dla nas jest to bardzo ważne, że bierzemy w nich udział.

Siergiej: Mamy nadzieję, że na początku zimy już zaczniemy nagrywać i myślę być może na wiosnę album już będzie, taką mam nadzieję.

Paweł: Wszyscy mamy taką nadzieję. 

Dziękuję Wam za rozmowę i życzę powodzenia!

Paweł i Siergiej: Dziękujemy.