piątek, 18 maja 2012

Radziecki topór dla basisty


Ostatnio pisałam o radzieckiej gitarze "Элгава" i przy okazji wspominałam, że w tej samej fabryce produkowano także basy. Aby nie zostawiać dokończenia tego wątku na święto błogosławionego Nigdy - dziś pokrótce opiszę wspomniany bas.

"Роден", bo tak nazwano instrument wyróżniał się już na pierwszy rzut oka. Toporopodobny kształt był tak charakterystyczny, że właściwie nie trzeba było na nim umieszczać logotypu. Od pozostałych basów produkowanych wówczas w Związku Radzieckim odróżniały go zarówno pozytywne, jak i negatywne cechy. 

Zacznijmy może od tych drugich, bo, kiedy czyta się wspomnienia basistów, wszyscy jak jeden mąż na pierwszym miejscu wymieniają, że "Роден" miał bardzo ciężki gryf, który przeważał resztę gitary! Co ciekawe, instrument odzyskiwał zagubioną równowagę, kiedy powiesiło się go na pasku. 


Ostatnio przeczytałam także wypowiedź basisty, który nabył stary bas w gitarze "Роден" wszystkie te pokrętła były dodane chyba bardziej dla urody niż jakiegokolwiek efektu. Kręciłem nimi w tą i w drugą stronę, a dźwięk nie zmieniał się na jotę.

Powszechnie też było wiadomo, że na tych basach nie da się użyć wibrata, bo przyduszona drgająca struna automatycznie przestawała być słyszalna i dźwięk urywał się jak nożem...pardon - toporem, uciął.

Jednak gitara nie była produktem do końca nieudanym, miała również swoje plusy. 

Bas całkiem nieźle brzmiał, ale to, co było w nim wyjątkowe nosiło w sobie typową dla różnego typu radzieckich "ustrojstw" wielofunkcyjność i unifikację podłączeń (O! i tego mogliby się od nich uczyć  dzisiejsi producenci wtyczek do ładowarek,czy wtyczek typu usb!).

Otóż zaczep do strun, w zależności od tego którą stroną się go obróciło, mógł służyć jako zaczep dla czterech strun basu, albo, po odwróceniu, jako zaczep sześciu strun i tak powstawała gitara "Элгава"! 

Genialne w swej prostocie...

Tu leży pies pogrzebany...

"Роден" nie był najbardziej udaną produkcją krajową, ale do dziś ma wielu sympatyków, którzy starają się restaurować znalezione instrumenty. A dla mnie choćby samym wyglądem budzi nostalgiczne wspomnienia:)

PS. A co oznacza jego nazwa - szczerze pisząc nigdzie sie nie doszukalam, mnie kojarzy sie wyłącznie z rosyjskim zapisem nazwiska francuskiegoo rzeźbiarza Rodina, ale mogę się mylić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz