środa, 30 maja 2012

Tribute to XXV



Ostatnio rosyjski rynek przeżywa prawdziwy przypływ płyt z serii tribute to. Kolejne zespoły, które stanowią trzon i podstawę rosyjskiego metalu, dorastają do ćwierczwiecza istnienia. Natomiast młodzi muzycy (i nie tylko - nieraz są to koledzy po fachu z podobnym stażem), zabierają się do złożenia muzycznego hołdu.


Z jednaj strony, młodymi, nieznanymi wykonawcami na pewno kierują się zwyczajne, ludzkie sentymenty. Chcą uczcić tych, na których muzyce wychowywali się, na których wpływy chętnie powołują się, nazywając muzyków dojrzałego pokolenia "ojcami", "założycielami", "pionierami".


Z drugiej strony powoduje nimi, znana od dawien dawna, chęć wybicia się, dotarcia do szerszej publiki na dźwiękach coveru.

Warto jeszcze wspomnieć, że owe tributy dzielą się na oficjalne i nieoficjalne. Niektóre z nich trafiają na krążek, a niektóre realizują się w postaci plików w internecie. Część z nich wychodzi z inicjatywy samych muzyków, którzy chcą w taki sposób podziękować starszym kolegom, a część inspirują m.in. portale muzyczne, podejmujące się jednocześnie selekcji nadesłanych materiałów.


Według moich pobieżnych obliczeń najwięcej takich realizacji ARIA, a następna wielka fala, którą już widać na horyzoncie, idzie pod znakiem MISTRZA. 

Sam muzyczny efekt, bywa nieraz mało ciekawy, bo jak to bywa z coverami: albo ktoś zrobi idealną kopię pierwowzoru (a my i tak wolimy oryginał!), albo pójdzie w zbyt mocną awangardę (i skala nasz ukochany od dwudziestu pięciu lat utwór!). Natomiast pomysłowością wykazują się projektanci okładek, którzy graficznie nawiązują do dorobku danej grupy.Najciekawiej, według mnie, prezentuje się "A Tribute to ЧЁРНЫЙ ОБЕЛИСК". Dlaczego? Przyjżyjcie się!


wtorek, 29 maja 2012

Gibające się laski na koncercie rockowym

Inaczej nie dało się zatytułować tego posta! Obejrzałam dziś kolejny koncert CZARNEGO OBELISKU i powiem szczerze byłam zdziwiona i nie dlatego, że już na jednym z pierwszych utworów perkusista (wspaniały Wowa Jermakow) rozwalił bęben zbyt mocnym uderzeniem, ani tym, że koleś obsługujący efekt dymu regularnie "podduszał" muzyków. To, co mnie zaskoczyło to tytułowe gibające się laski - panienki ukazujące swe wdzięki na balkonach zawieszonych nad publicznością.

Zastanawia mnie do kogo była skierowana ta atrakcja? Do muzyków? Oni nie widzą nic, poza pierwszymi rzędami. A może do publiczności (która jednak chyba przyszła na CZARNY OBELISK)? 
Moim skromnym zdaniem dziewczyny, które kołyszą się we własnym rytmie (bo w cięższych utworach trudno nadążyć za zespołem) traciły swoją energię na próżno. Ciekawe, czy kiedy klub wynajmuje swoją salę na stypę lub wesele to te laski także są w pakiecie? 

I aż chciałoby się zacytować Borisienkowa:


Здесь трудно дышать от запаха тлена,
 Я хочу убежать из этого плена,
 Туда где воздух чище, где запах свободы.
 Скорее отсюда, скорее на волю!
 Где нету ментов, где нет сутенёров,
 Нет нищих старух и калек у заборов.
 Вы мне говорили, это рядом за дверью,
 А я там был, я вам больше не верю.


Tu trudno oddychać od zapachu prochu,
A ja chcę uciec z tej niewoli.
Tam gdzie powietrze czystsze, gdzie zapach wolności.
Szybciej stąd, szybciej na wolność!
Gdzie nie ma mentów, gdzie nie ma sutenerów,
Nie ma biednych staruch i kalek u płotów.
Mówiliście, że tak jest tuż za drzwiami,
A ja tam byłem i już wam nie wierzę.

poniedziałek, 28 maja 2012

Sobota w Krakowie

Do Krakowa jechałam z conajmniej trzech powodów: wystawa fotografii Rodczenki, Hard Rock Cafe i Aria Night III. 
Udało mi się namówić przyjaciółkę, żeby pojechała ze mną. Nigdy nie mamy czasu się nagadać, a perspektywa 9 godzin (w tamtą stronę) i ponad 11 godzin (w powrotną) w pociągu wydawała sie niezłą okazją na nadrobienie zaległości:)

No to ruszamy!

I faktycznie tematów nam starczyło do samego Krakowa i na drogę powrotną:) 
W grodzie Kraka najpierw skierowałyśmy swe kroki do Muzeum Narodowego na głośną wystawę fotografii Aleksandra Rodczenki. Muszę przyznać, że zrobiła na nas obu duże wrażenie i jak najbardziej pozytywne! Świetnie zaaranżowana i BARDZO ciekawa! Warto było choćby dla niej samej przejechać przez pół Polski!
Ponieważ można było bez lampy fotografować - korzystałam do woli!

Pokrzyczałam sobie z Lilą Brik;)

Plakat do flmu Dżigi Wiertowa

Jeden z kilkunastu projektów, które Rodczenko zrobił 
 na okładki tomików poezji Majakowskiego, z którym to poetą nota bene 
romansowała wspomniena Lila Brik, za wiedzą i aprobatą swojego mężą...

A to już nie praca Rodczenko, ale obraz, który wisiał w korytarzu
 - konstrukcja z pustych pudełek po płytach - 
coś dla fanów muzyki:)

Kiedy już do syta napatrzyłyśmy się, wróciłyśmy na Rynek i odwiedziłyśmy Hard Rock Cafe. Być w Karkowie i tam nie trafić, to jak "jechać do Rzymu i nie zobaczyć papieża". Fantastyczna obsługa i świetna atmosfera! Gorzej było z robieniem zdjęć w środku - ciżba ludzka zasłaniała co ciekawsze rzeczy, a to co wisi na ścianach ma najlepsze fotki na stronie pubu i sklepu.

W końcu czas był się zbierać na Aria Night i choć nie bez żalu opuszczałyśmy Hard Rock Cafe - ruszyłyśmy w stronę Kazamatów.
Tu przywitał nas Konrad, a potem trafiłyśmy na Magdę - organizatorkę krakowskiej imprezy. Później spotkałam w realu jeszcze kilku ludzi, z którymi znałam się wyłącznie z maili, czy też kojarzyłam ich z fanklubu Chimera.

Magdalena Kraus - organizatorka

A to ci panowie, od których polski fanklub ARII się zaczął:
(po lewej) Jarosław Szary i Stanisław Lipski.

Na wieczorze pojawili się także Alda Reï i Kuba Kurek z krakowskiego zespołu LIVIN FIRE, którzy tego wieczoru nie grali, ale wstąpili po drodze. Jeśli  jeszcze o nich nie słyszeliście - polecam mój wywiad z nimi, który ukazał się na stronie RockMagazynu.

LIVIN FIRE & Я

A jak zagrały zaproszone zespoły? Przy takim nagłośnieniu trudno kusić się o obiektywną ocenę. Nie słyszałam także ostatniej kapeli, więc nie mogę wyrokować kto grał najlpiej. Żle nagłośnione występy sprawiły może i trochę radości, ale zostawiły głównie szum w uszach po nieokreślonym bliżej metalu. Ale pretensje można mieć tu wyłącznie do akustyka i zespołów, które nie wymusiły zmiany ustawień mikrofonów. Słychać było głównie perkusistów i wokalistów - basiaści mogli równie dobrze nie przychodzić, a gitarzyści zagrać bez podłączania gitar - byliby równie dobrze słyszalni.


Ostatni zespół grał już w tym czasie, kiedy my zmierzałysmy w stronę dworca. Po drodze zdążyłam na szybko sfotografować się z pomnikiem w kształcie białego obelisku, bo na myśl przyszedł mi oczywiście CZARNY OBELISK:)

Z okien pociągu zrobiłam jeszcze ostatnie zdjęcie...

Tak, nieuchronnie zbliżamy sie do końca...

sobota, 26 maja 2012

Dzień Mamy!

Z okazji Dnia Mamy wszystkim mamom, a przede wszystkim mojej Mamie - najserdeczniejsze życzenia i podziękowania za to, że oddałyście nam swoją miłość, czas i energię. 

Mojej Mamie chcę szczególnie podziękować, za to, że wspiera to, co robię i przyjmuje moją pasję nie tylko  z dużym zrozumieniem, ale i sama mnie inspiruje do dalszych poszukiwań oraz, kiedy wszyscy wokół sprzysięgną się przeciw mnie mówi: daj spokój - oni nie mają racji.

Dla Mam, które rozumieją swoje rockowe dzieci - LOUNA:



A dla Mam, które mimo wszystko szukają porozumienia ze swoimi dziećmi, choć ich nie rozumieją: Kipiełow, ale z czasów, gdy śpiewał jeszcze w PŁYŃ, PIEŚNIO. Może po jakimś czasie Mama sięgnie po ARIĘ, albo KIPIEŁOWA i razem sobie posłuchacie? Moja już słucha!

czwartek, 24 maja 2012

Urodziny Artura Bierkuta

Dziś jeden z bardziej znanych i uznanych wokalistów rosyjskich obchodzi dziś swoje pięćdziesiąte urodziny! Piękny wiek:) Zwłaszcza jeśli ma się za sobą tak bogate życie sceniczne. W fotograficznym skócie można je obejrzeć w filmiku, który zmontowano z okazji "Półwiecza w locie". Czemu w locie? Ponieważ pseudonim Artura Michiejewa oznacza gatunek drapieżnego ptaka - orła przedniego.



Z okazji urodzin artysta zagra w najbliższą sobotę koncert, na który wraz ze swoją grupą zaprasza:



Osobiście długo przekonywałam się do Artura. Po rozstaniu z Kipiełowem, ARIA zaskoczyła wielu swoich fanów wyborem nowego wokalisty. Oczywiście Artur nie wziął się z nikąd, jednak ta metamorfoza, którą przeszedł wstępując w "aryjskie" szeregi, była kolosalna i bardzo pozytywna. Powiedzmy szczerze, image wypracowany w ciągu ostatnich lat jest dziś tym, na czym może mocno opierać się wokalista. Gdyby kojarzył nam się wyłącznie z AUTOGRAFEM, czy grupą ZOOOM - dziś by nie zapełniał sal.
Artur miał szcęście, że trafił do ARII, a ARIA miła szczęście, że trafiła na Artura. On pozwolił jej nie tylko przetrwać, ale utrzymać wysoki poziom.

poniedziałek, 21 maja 2012

Nowa płyta Гран-КуражЪ


Nowa płyta Гран-КуражЪ "Сердца в Атлантиде"/"Serca na Atlantydzie"/ ukaże się za parę dni, ale już dziś zespół udostępnił ją do posłuchania!

Jak wyjaśniał na portalu Mastersland lider zespołu - Michaił Bugajew: "Serca w Atlantydzie" to tytuł utworu, który został napisany na motywach opowiadania Stephena Kinga pod tym samym nazwaniem. W utworze, tak jak w książce, jest przeprowadzone porównanie między legendarnym lądem a młodością każdego z nas. Dzieciństwo jest jak wyspa na oceanie czasu. Z latami coraz głębiej zanuża się w otchłani, a wydarzenia z młodości nabierają romatycznego charakteru i obrastają w legendy. Każdy ma swoją Atlantydę i wszyscy kiedyś na zawsze opuszczamy jej brzegi..

sobota, 19 maja 2012

Wywiad z Michaiłem Żytniakowem

Już za tydzień w Krakowie odbędzie się trzecia edycja spotkania w ramach Aria Night. Wszystkich, którzy jeszcze się wahają czy warto pójść - serdecznie zapraszam!
A dziś spacjelnie dla Was wywiad, który udało mi się przeprowaidzić parę tygodni temu z wokalistą ARII - Michaiłem Żytnikowem.


Czy po ponad pół roku bycia w składzie ARII bardziej wierzysz w swoje siły?

Bez dwóch zdań, to doświadczenie, które nabyłem przez te pół roku, pozwala mi śmielej czuć się w składzie grupy. Jeśli na pierwszych koncertach bardziej musiałem walczyć z tremą, to teraz stałem się bardziej wyluzowany i publiczność mocno to odczuwa.

Chciałabym zadać Ci kilka pytań dotyczących tekstów Margarity Puszkiny, który przyszło Ci wraz z przyjście do ARII śpiewać. Który jest Twoim ulubionym?

Mnie w ogóle bardzo się podoba to, jak pisze Margarita Puszkina. W równym stopniu udają się jej teksty utworów na tematy historyczne i filozoficzne, jak i te dotyczące aktualnych, przyziemnych problemów. To dotyczy zarówno starego materiału jak i nowego albumu „Feniks”, na którym większość tekstów należy do niej. Trudno wybrać jakiś jeden.

A wśród tekstów, które śpiewasz na koncertach, jest taki z którym nie możesz się „dogadać”?

Nie, takiego tekstu nie ma.

Mówiłeś w jednym z wywiadów, że Twoim ulubionym albumem ARII był „Генератор зла”/„Generator zła”/ (Mnie prywatnie to cieszy, ponieważ jest tam sporo dobrych tekstów, jak choćby „Дезертир”/„Dezerter”/, który, według mnie, jest jakoś tak zapomniany.) Który z tekstów z tego albumu jest Ci najbliższy?

Kiedy mówiłem, że moim ulubionym albumem ARII jest „Generator zła” miałem na myśli, przede wszystkim, jego muzyczną stronę, a dokładnie brzmienie albumu. Co zaś tyczy się tekstów, to bliskie mi są takie teksty jak „Обман”/„Kłamstwo”/  i „Замкнутый круг” /„Zamknięty krąg”/. Choć jeszcze raz chcę podkreślić, że wszystkie teksty, w tym i z „Generatora zła”, podobają mi się.

A Ty sam próbowałeś kiedyś pisać teksty?

Próbowałem, ale nic z tego nie wyszło.

Może teraz spróbujesz pokazać się od tej strony?

Nie będzie łatwo konkurować z takimi autorami jak Margarita Puszkina (śmiech).

Praktycznie w jednym momencie musiałeś się nauczyć wielu tekstów – tłumaczyłam je wszystkie stąd wiem, że jest ich koło 110... Miała w związku z tym miejsce już taka sytuacja, że zapomniałeś tekstu na „aryjskim” koncercie?

Moje zadanie było o tyle łatwe, że część utworów nagrywałem na albumie i w procesie nagrywania coś tam już zapamiętałem, a druga część utworów, to sprawdzone latami hity bardzo dobrze mi znane. Ale , tym nie mniej, zdarzają się takie sytuacje na koncertach, kiedy jakieś tam wersy „wypadają z głowy”, ale zdarza się to skrajnie rzadko.

Twój głos dał życie utworom z „Feniksa”. Nie obawiałeś się, że na przykład Margarita Puszkina będzie niezadowolona z interpretacji jej tekstów? Czy radziłeś się jej w sprawie wykonania konkretnych wersów, jak je rozumieć, zinterpretować, co zaakcentować?

Rzeczywiście, była dla mnie ważna opinia autorów dotycząca wykonania przeze mnie ich tekstów, ale tak się zdarzyło, że wielu, w tym Margarita Puszkina, poznali imię nowego wokalisty i mogli usłyszeć mój głosy, kiedy praca nad albumem był już skończona. Dlatego nie było możliwości, abym dostał rady od autora tekstu, ale tutaj bardzo pomogli mi kompozytorzy, ponieważ brali aktywny udział w wymyślaniu tych tekstów. A propos, Margaricie Puszkinie w rezultacie wszystko się spodobało, o ile wiem.

Wracając do ARII, zapewne obawiałeś się tego, jak przyjmie Cię publiczność. Ten strach, mam nadzieję, był bezpodstawny...

Pamiętam jak nie było lekko Arturowi Bierkutowi w odległym 2002 roku, ponieważ fani grupy bardzo ciężko przyjmują zmianę muzyków, a zwłaszcza, jeśli rzecz tyczy się wokalisty. Przygotowałem się na najgorsze, ale moje obawy nie sprawdziły się. Na koncertach publiczność bardzo ciepło przyjęła grupę, a czasami nawet skandowała moje imię. To było bardzo przyjemne, ale mam świadomość tego, że jest to awans i jeszcze muszę pracować nad sobą.

Co Cię najbardziej zdziwiło w ARII, kiedy zetknąłeś się z muzykami i otaczającymi ich ludźmi?

Najprzyjemniej zaskoczyło mnie to, że muzycy ARII, nie zwracając uwagi na swój status gwiazd, okazali się w kontaktach zwykłymi ludźmi.

Ostatnie pytanie: co hasło „polska muzyka” mówi Ci? Co jako pierwszy przychodzi Ci do głowy?

Pierwsze, co przychodzi mi do głowy to – „polka”, ale o ile wiem jest to taniec czeskiego pochodzenia i do polskiej muzyki bezpośrednio się nie odnosi(śmiech). A tak poz tym, to oczywiście utwór, znany na całym świecie, który stał się klasyką – to polonez Ogińskiego.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję za ciekawe pytania.
Rozmawiała i tłumaczyła: Ksenia Przybyś


Я выражаю свою благодарность г.  Наталии Ступниковой пресс-атташе группы АРИЯ за  помощь  и фотоматериал. 
Ксения Пшибысь




Co ciekawe, Michaił dotrzymał słowa i tak jak wcześniej obiecał, wystąpi na prezentacji najnowszego albumu  swojej macierzystej grupy Гран-КуражЪ. Rzecz jasna Żytanikow występuje już jako wokalsita ARII, ale  miło z jego strony, że zrobił taki ukłon w stornę kolegów z Grand Courage.

piątek, 18 maja 2012

Radziecki topór dla basisty


Ostatnio pisałam o radzieckiej gitarze "Элгава" i przy okazji wspominałam, że w tej samej fabryce produkowano także basy. Aby nie zostawiać dokończenia tego wątku na święto błogosławionego Nigdy - dziś pokrótce opiszę wspomniany bas.

"Роден", bo tak nazwano instrument wyróżniał się już na pierwszy rzut oka. Toporopodobny kształt był tak charakterystyczny, że właściwie nie trzeba było na nim umieszczać logotypu. Od pozostałych basów produkowanych wówczas w Związku Radzieckim odróżniały go zarówno pozytywne, jak i negatywne cechy. 

Zacznijmy może od tych drugich, bo, kiedy czyta się wspomnienia basistów, wszyscy jak jeden mąż na pierwszym miejscu wymieniają, że "Роден" miał bardzo ciężki gryf, który przeważał resztę gitary! Co ciekawe, instrument odzyskiwał zagubioną równowagę, kiedy powiesiło się go na pasku. 


Ostatnio przeczytałam także wypowiedź basisty, który nabył stary bas w gitarze "Роден" wszystkie te pokrętła były dodane chyba bardziej dla urody niż jakiegokolwiek efektu. Kręciłem nimi w tą i w drugą stronę, a dźwięk nie zmieniał się na jotę.

Powszechnie też było wiadomo, że na tych basach nie da się użyć wibrata, bo przyduszona drgająca struna automatycznie przestawała być słyszalna i dźwięk urywał się jak nożem...pardon - toporem, uciął.

Jednak gitara nie była produktem do końca nieudanym, miała również swoje plusy. 

Bas całkiem nieźle brzmiał, ale to, co było w nim wyjątkowe nosiło w sobie typową dla różnego typu radzieckich "ustrojstw" wielofunkcyjność i unifikację podłączeń (O! i tego mogliby się od nich uczyć  dzisiejsi producenci wtyczek do ładowarek,czy wtyczek typu usb!).

Otóż zaczep do strun, w zależności od tego którą stroną się go obróciło, mógł służyć jako zaczep dla czterech strun basu, albo, po odwróceniu, jako zaczep sześciu strun i tak powstawała gitara "Элгава"! 

Genialne w swej prostocie...

Tu leży pies pogrzebany...

"Роден" nie był najbardziej udaną produkcją krajową, ale do dziś ma wielu sympatyków, którzy starają się restaurować znalezione instrumenty. A dla mnie choćby samym wyglądem budzi nostalgiczne wspomnienia:)

PS. A co oznacza jego nazwa - szczerze pisząc nigdzie sie nie doszukalam, mnie kojarzy sie wyłącznie z rosyjskim zapisem nazwiska francuskiegoo rzeźbiarza Rodina, ale mogę się mylić. 

środa, 16 maja 2012

Nowość od grupy MAWRIN


27 maja ukaże się nakładem wydawnictwa CD-Maximum nowy singiel grupy MAWRIN. Na krążek prócz tytułowego utworu "Иллюзия"/"Iluzja"/ w dwóch wersjach (zwykłej i instrumentalnej) oraz utwórów "Дети неба"/Dzieci nieba"/ i "Эй, человек"/"Hej, człowieku"/ wejdzie teledysk "Show Time" oraz niepublikowane zdjęcia i materiały video z planu zdjęciowego nakręcone w czasie realizacji "Show Time".
Czekamy, czekamy, bo już dawno o Mawrinie i jego grupie nie słyszeliśmy!

wtorek, 15 maja 2012

Historia pewnej książki


Trafiła dziś w moje ręce książka, która przeszła długą drogę i jej historię chcę Wam dziś opowiedzieć.

Książka ukazała się w 2004 roku, jako pierwszy z dziesięciu tomów serii, nakładem petersburskiego wydawnictwa "Азбука-классика". 

W 2007 roku za $16,95 zakupiła ją biblioteka w Baltimore w stanie Maryland. I dalej mam dwie wersje tej opowieści.

Pierwsza jest romantyczna: biblioteka po pewnym czasie, widząc jak małe zainteresowanie jest książką, postanowiła ją uwolnić. Pracownik biblioteki przekreślił markerem numery identyfikacyjne i albo ją gdzieś celowo zostawił, albo zrobiono w bibliotece wystawkę.
Trafiła ona w ręce Johna Doe, który postanowił ją sprzedać na Amazonie, a ja ją kupiłam i poznałam jej historię po pieczątkach i naklejonych numerach.

Budynek biblioteki w Baltimore

To była wersja romantyczna, teraz będzie wersja równie prawdobodobna, ale bardziej brutalna. John Doe wypożyczył książkę, sam przekreślił biblioteczne oznaczenia i wystawił na Amazonie, co potwierdza fakt, że ta lektura w jednym egzemplarzu nadal istnieje pod tym numerem indentyfikacyjnym w spisie biblioteki Baltimore. 
Tej wersji nieuwiarygadnia jednak cena za jaką sprzedał mi John Doe nieniejszy egzemplarz, bo zapłaciłam za niego 1 centa.

W Rosji książka jest praktycznie niedostępna - 5000 egzemplarzy wypuszczonych na rynek wsiąkło jak kropla wody w piasek pustyni. Od czasu do czasu jakaś sztuka wypływa na aukcjach, ale jej cena jakoś kłóci się z moim portfelem.

A co ma książka do muzyki?
Moja zdobycz to pierwsza część serii "Поэты русского рока" /"Poeci rosyjskiego rocka"/, która zbierała dobytek najbardziej znanych tekściarzy. Dla mnie książka ma o tyle dużą wartość, ze znalazły się w niej teksty Anatolija Krupnowa.








poniedziałek, 14 maja 2012

Agatha Christie


nazwa: АГАТА КРИСТИ /AGATHA CHRISTIE/
lata działalności: 1987-2010
miejsce powstania: Swierdłowsk (dziesiejszy Jekaterynburg)
język utworów: rosyjski
oficjalna strona: http://www.agata.ru/

AGATHA CHRISTIE to jedna z najbardziej znanych grup pochodzących ze Swierdłowska, który swego czasu był jednym z najbardziej prężnych ośrodków muzyki rockowej w Związku Radzieckim. Zespół przez lata zmieniał swój styl, choć ciągle najbliżej im było do rocka, post punka i gothic rocka. Zmianom podlegał także skład grupy, której trzon stanowili bracia Wadim i Gleb Samojłow. W ciągu dwudziestu trzech lat działalności zespół wydał dziesięć albumów i nagrał osiemnaście teledysków. Swoją muzykę AGATHA CHRISTIE kierowała głównie do młodych słuchaczy powracając w swoich tekstach do depresyjnych uczuć, które tak łatwo ogarniają ludzi z niskim PESELem. 

A oto dwa z bardziej znanych utworów zespołu.
 "Jak na wojnie"



"Opium dla nikogo"

A tu mój ulubiony kawałek AGATHY CHRISTIE. Niestety został wykorzystany w beznadziejnym i jak dla mnie nie wiadomo dlaczego aż tak popularnym, filmie "Brat 2". Rosyjska kinematografia naprawdę może pochwalić się innymi filmami. A tego radzę nie oglądać, bo się tylko człowiek zrazi. Polecam za to soundtrack.


A ten utwór - w okrojonej wersji - również znalazł się na ścieżce dźwiękowej do "Brata 2". Mała uwaga: też uważam, że teledysk jest ...dziwny.




Dyskografia:
(1988) Второй фронт /Drugi front/
(1989) Коварство и любовь /Podstęp i miłość/
(1990) Декаданс /Dekadance/
(1993) Позорная звезда /Wstydliwa gwiazda/
(1995) Опиум /Opium/
(1997) Ураган /Huragan/
(1998) Чудеса /Cuda/
(2000) Майн Кайф? /Mój Czad?/ - w tytule jest ukryta nieprzetłumaczalna gra słów, brzmi on jak praca Hitlera "Mein Kampf" /Moja walka/
(2004) Триллер. Часть 1 /Thriller. Część1/
(2010) Эпилог /Epilog/

sobota, 12 maja 2012

Zmierzch z Hołstininem


Nie, nie będzie dziś o wampirach. Dziś swoje urodziny obchodzi Władimir Hołstinin. A ze zmierzchem łączy naszego gitarzystę kilka skojarzeń.

Pierwsze to takie, jeden z zespołów, w którym Władimir grał do czasów ARII, nazywał się ВОЛШЕБНЫЕ СУМЕРКИ /CZARODZIEJSKI ZMIERZCH/. 
Grupa powstała w Moskwie w 1976 roku. W skład pierwszego zestawu prócz naszego jubilata weszli: Witalij Dubinin /bas, wokal/, Leonid Mogiliewski /perkusja/ i Wadim Dmitrijenko /klawisze/.

Tak, tak (od lewej): Hołstinin i Dubinin

Z początku, jak to zwykle bywa, zespół wykonywał wyłącznie covery. CZARODZIEJSKI ZMIERZCH miał w swoim repertuarze utwory m.in. BLACK SABBATH, DEEP PURPLE czy GRAND FUNK RAILROAD. W momencie, kiedy do zespołu dołączył nowy klawiszowiec - Aleksiej Maksimow, grupa zaczęła wzbogacać swoje wystepy o własne kompozycje. 
Na pamiątkę zostało nam kilka nagrań. W sieci możemy znaleźć ich 11, a pochodzą one z kasety demo, która była rozpowszechniana jako solowy album Witalija:


1 Кораблик /Stateczek/
2 Жираф /Żyrafa/
3 Дорога мира /Droga świata/
4 Стоп-кадр /Stop klatka/
5 Наполеон /Napoleon/
6 Осень /Jesień/
7 Гонки /Wyścigi/
8 Снежный человек /Śnieżny człowiek/
9 Бал Одуванчиков /Bal Dmuchawców/
10 Лень /Lenistwo/
11 Йокогама /Yokohama/


Jeśli ktoś chce usłyszeć jak ponad trzydzieści lat temu grali i śpiewali, ci których nazywamy obecnie "ojcami metalu" - proszę bardzo oto kompozycja "Лень".



Kto jest natomiast chętny, żeby posłuchać całości, niech odwiedzi to miejsce.

Kończąc historię CZARODZIEJSKIEGO ZMIERZCHU, wspomnę tylko, że krotko po nagraniu tych utworów, Dubinin opuścił zespół, a jego miejsce za mikrofonem zajął Artur Michiejew, który też długo tu nie zagościł. Artur dostał propozycję od AUTOGRAFU i tam, już pod psuedonimem BIERKUT kontynuował swoją wokalną karierę.
I tak nasz dzisiejszy bohater wraz z rozpadem grupy przeniósł się do zespołu ALFA, gdzie znów spotkał się z Dubininem, ale to już całkiem inna historia.

Wracajac natomiast do zmierzchu - to Władimir jest znany z tego, że moze pochwalić się tym, iż przeczytał "Zmierzch Zachodu" Oswalda Spanglera. A to nie jest łatwa lektura....

Ostatnie zmierzchowe skojarzenie z Władimirem, to jego kompozycja "Последний закат". Wspaniała...

czwartek, 10 maja 2012

Gitara Элгава, czyli radzieckie Hawaje

Элгава "Уника-2"

Nawiązując do tematu radzieckich gitar, postanowiłam Wam dziś przybliżyć gitarę Elgava, czy też bardziej Elhawa. Od razu wyjaśnijmy, że Элгава wzięła swoją nazwę od skrótu gitara Elektryczna Hawajska. No to teraz na spokojnie wytłumaczymy skąd ta egzotyka.
Gitara Элгава była produkowana od początku lat 70. do lat 80. w Moskwie (ta sama fabryka wypuściła równolegle na rynek bas Роден, ale o nim przy następnej okazji). Instrument został skonstruowany w taki sposób, że ze zwykłej gitary elektrycznej zamieniał się w gitarę hawajską. A wszystko to dzięki gałce umieszczonej z tyłu główki gitary, która  regulowała wysokość prowadnicy, co pozwalało na uniesienie strun wyżej i tym samym uzyskanie efektu gitary hawajskiej.

Moskiewska eksperymentalna fabryka bajanów im. Sowieckiej Armii
gitara elektryczna
"Элгава"

Prócz podstawowego modelu nazywanego Элгава Уника-2 (modelu Уника-1 nigdy nie produkowano na szeroką skalę, ponieważ był egzemplarzem nieudanym) na rynek wypuszczono Элгава В, który miał trochę więcej efektu wibrata.

Dziś Элгава jest uznawana za jeden z najlepszych instrumentów made in USSR. Ponieważ jej produkcję zamknięto, egzemplarzy z każdym rokiem ubywa i stają się coraz większym rarytasem. Zwłaszcza, że gitara w swej konstrukcji, w przciwieństwie do wielu innych instrumentów rodem z ZSRR, była bardzo prosta. Dzięki temu uniknęła wysokiego stopnia szumów i niskiej jakości sygnału wychodzącego. 

Элгава-В

poniedziałek, 7 maja 2012

Rosyjskie rockowe audycje radiowe



7 maja to dzień radia i pracowników wszystkich rodzajów radiowęzłów. W ten wiosenny dzień w 1895 roku  rosyjski fizyk Aleksandr Stiepanowicz Popow po raz pierwszy zaimprowizował udany seans radiowy oraz pokazał światu pierwszy radioodbiornik.

Oczywiście od czasu, gdy radio prócz gazet nie miało konkurencji wśród mediów, zaszły ogromne zmiany. Jednak ci, którzy wróżyli skrzynce z zielonym oczkiem szybką śmierć po wejściu telewizji - na szczęście się pomylili. Uwielbiam słuchać radia, więc dziś opiszę czego warto słuchać z rosyjskich audycji.

Radioodbiornik "Ocean 208"

Zacznijmy od tego, że najłatwiej można teraz słuchać radia przez internet (choć przyznam się, że ostatnio kupiłam sobie radio i wybrałam specjalnie takie, które posiada długie fale, żeby móc słuchać w analogowej wersji wybranych audycji...ale to już się podobno leczy;)).

Dla siebie znalazłam kilka audycji, które z większą lub mniejszą regularnością słucham i nieraz zasłyszane w nich utwory stały się przyczynkiem do własnych poszukiwań.


Wśród programów na pierwszym miejscu jest u mnie "Родная речь"/"Mowa ojczysta"/, wcześniej ukazująca się pod tytułem "Уроки русского"/"Lekcje rosyjskiego"/ Andrieja Bułcharina. Zgodnie ze swoim motto, audycja jest o muzyce rockowej śpiewanej po rosyjsku, skądkolwiek ona pochodzi. Audycja jest nadawana w stacji NASHE RADIO w każdy czwartek o 21h*. Jeśli jednak ją przegapicie - nic straconego, na stronie radia jest archiwum.


Natomiast w Radiu Rosji można znaleźć aż trzy audycje, których sama słucham nieczęsto, aczkolwiek polecam. Wszystkie prowadzi Dmitrij Dobrynin, a pojawiają się one na falach w nastepującym porządku:

- "Прицел" w poniedziałki o 18:10 
- "Восьмая нота" w czwartki o 18:.10 (powtórka w soboty o 23:10)
- "Высокое напряжение" w soboty o 17:30 (powtórka w niedzielę o 4:30)

Prócz powtórek na antenie - audycje mają swoje archiwa na stronie radia i na prywatnej stronie prowadzącego.


A jeśli ktoś ma ochotę na muzykę tu i teraz, to zapraszam na stronę moskva.fm, gdzie można posłuchać muzyki z 50 różnych moskiewskich stacji. Tego, co leci obecnie i tego co, co radio puszczało wcześniej. OGROMNE archiwum nagrywane 24/7. 

* Godziny nadawania audycji podaję według czasu polskiego letniego, w czasie zimowym trzeba włączyć radio/komputer o godzinę wcześniej, ponieważ Rosjanie zrezygnowali z sezonowej zmiany czasu.

sobota, 5 maja 2012

Zapowiedź z podtekstem

W poniedziałek...nie, nie będzie o System Of A Down, choć też lubię ich:) A co będzie? Zapraszam na poniedziałek wszystkich tych, którzy chcą zaspokoić ciekawość.

piątek, 4 maja 2012

Aria Night III


Szanowni Czytelnicy!
Mam niezwykłą przyjemność ogłosić, że mój blog został jednym z patronów medialnych wydarzenia, które zelektryzuje pod koniec maja krakowski Klub Kazamaty. Oto na jednej scenie wystąpią cztery polskie zespoły: As Night Falls, Serpent Wings, Mayhayron i Panteon, który od 1 kwietnia br. występuje pod nowym szyldem - Echo. W ich wykonaniu usłyszymy utwory ARII. 
Mowa oczywiście o trzeciej edycji Aria Night. Natomiast o historii tego wydarzenia rozmawiałam dziś ze Stanisławem Lipskim - współzałożycielem polskiego oficjalnego fanklubu ARII, współorganizatorem poprzednich odsłon tej imprezy oraz koordynatorem obecnej. 

Witaj! Aria Night III zbliża się wielkimi krokami czas więc chyba trochę przybliżyć ją Czytelnikom. Opowiedz proszę o historii tej imprezy, kiedy odbyła się jej pierwsza edycja?

Stanisław Lipski: Z początku nawet był pomysł, żeby współorganizować nasz event z Rosjanami, którzy zrobili tę imprezę, ale współpraca nie była zbyt owocna, wobec czego zmieniłem taktykę, i na własną rękę nawiązałem współpracę ze sklepem Darkness Metal Shop (http://darknessmetalshop.pl/), który nas bardzo wspierał jako współorganizator imprezy (m. in. załatwił klub).

Jak wyglądała ta pierwsza edycja? Udało się wam ściągnąć jakiś zespół?

S.L.: Tak, przede wszystkim Wicked Side, oni mieli najwięcej materiału Arii. Mechanical Parasite, w którym ja grałem, zagrało 3 numery Arii i jeszcze wystąpiło Leśne Licho, które Arii nie grało wcale.

Ok, no to druga edycja. Też była w Warszawie. Czym się różniła od pierwszej? Było większe zainteresowanie?

S.L.:  Tak, druga edycja była znacznie ciekawsza. Udało nam się wynająć większy klub — tym razem to był Kocioł. Wystąpiły nie trzy, a cztery zespoły. Pozwolił na to znacznie większy budżet. No i tym razem Chimera [oficjalny polski fanklub ARII - przyp. K.P.] robiła wszystko już samodzielnie.

A te cztery zespoły to...

S.L.: Nadal Mechanical Parasite i Leśne Licho, plus Morhana i Panteon.

Tym razem wszyscy grali coś ARII?

S.L.: Tak, tym razem tak.

Zdradziłeś, że grałeś w zespole Mechanical Parasite. Powiedz o tym coś więcej.

S.L.: Grałem, ale zespół już nie istnieje od około półtora miesiąca. Rozstaliśmy się w pokoju. Kwestia różnicy preferencji muzycznych. Ja chciałem grać ostrzej, bliżej technicznego thrashu a la Vektor, resztę zespołu ciągnęło bardziej w kierunku Riverside.

Wracając do Aria Night III. Dużo spodziewasz się po tej edycji?

S.L.: Tak, dla mnie jest bardzo ważne, żeby poza Warszawą ruszyły się inne miasta. Kraków zawsze był na drugim miejscu, jeśli chodzi o ilość aktywnych członków fanklubu. Choć jak wiadomo, bez mieszkańca Krakowa Jarka Szarego, nie byłoby w ogóle fanklubu.

Są plany na inne miasta?

S.L.: Tak mnie pytasz jakbym trasę organizował (śmiech). Chciałbym oczywiście żeby odbyły się takie imprezy w innych miastach. U was na przykład, ale też we Wrocławiu, może w Poznaniu, ale do tego potrzebni są ludzie. Kraków robi, bo to jest dość zintegrowane środowisko, trochę inne niż Warszawa, ale aktywne. Z kolei trójmiejscy fani Arii wydają się być rozproszeni, przez co nie posiadają wystarczająco siły. Choć z tego co wiem ich ilościowy potencjał jest porównywalny do krakowskiego.

Ciekawe, że w pierwszej kolejności wymieniasz ludzi, a nie pieniądze...

S.L.: Pieniądze? Przy właściwej organizacji pojawią się same.

Dzięki za rozmowę i do zobaczenia w Krakowie.

S.L.: Dzięki, do zobaczenia!

PS. Na zachętę dodam, że w trakcie imprezy będzie można zdobyć w konkursie płytę ARII "Feniks" oraz moją książkę. Ta ostatnia będzie także do kupienia (autograf w cenie egzemplarza :D).


środa, 2 maja 2012

Rosyjska wersja Monsters of Rock



Portal METALRUS.RU zainspirował muzyków do nagrania płyty w dwudziestą rocznicę ukazania się płyty "Монстры рока СССР", która dziś jest uważana za jedną z najbardziej kultowych składanek. W ramach szerzenia rosyjskiej kultury zamieszczam poniżej pliki do odsłuchania ze zripowanego analogu.






























javascript:void(0)



Prawda, że niezły zestaw? Jeśli ktoś chciałby posłuchać tej płyty zapraszam tu, gdzie została legalnie wyłożona na portal.

"Монстры рока СССР: 20 лет спустя" zawiera premierowe utwory i nowe, nigdzie indziej nie umieszczane (i jak obiecują wydawcy - później też już się nie pojawią) wersje znanych kompozycji. 
A wszystko to okraszone dwunastostronicową książeczką, która ma być również w zwykłym wydaniu, czym będzie różniło się ekskluzywne wydanie - okaże sie za miesiąc.



Tracklist:
1. ФРОНТ - Мы победим
2. E.S.T. - Пулемёт
3. АВГУСТ - Далёкая звезда
4. КОНСУЛ - Ночные всадники
5. ЛЕГИОН - Третья мировая
6. КРУИЗ (трио) - Случилось
7. ПИОНЕР - Ночь
8. КОРПОРАЦИЯ МОНСТРОВ - Твёрже, чем сталь
9. СКОРАЯ ПОМОЩЬ - Там, где главенствует ночь
10. ЧЁРНЫЙ ОБЕЛИСК feat. Артур Беркут - Рок-Стар
11. МАСТЕР - Трудно быть первым
12. SАБОТАЖ - Синица
13. ТРИУМФАЛЬНАЯ АРКА - Тайный путь
14. АСПИД - Война
15. БЕРКУТ - Кобра
16. ЕСЛИ - Лицедей
17. КОНСТАНТИН СЕЛЕЗНЁВ - Город-сон