piątek, 13 kwietnia 2012

Zła sława gitary "Ural"

Słynny "Урал"  - Fender to jego tania podróbka i nie ważne, że Stratocaster pojawił sie wcześniej!

Gitary "Урал" produkowane w Swierdłowsku (dzisiejszy Jekaterynburg, czy też jak się poprawnie pisze - a mierzi mnie tan zapis - Ekaterynburg) miały być odpowiedzią na zachodnie instrumenty, stylizowaną na japońskie Yamahy. Zamiar o ileż ciekawy, o tyle nieuadny.

Muzycy do "Urali" mieli kilka uwag. Gitary, po pierwsze, nie dało się porządnie nastroić. Pewnie, bagatela, ale jednak drażni;) Według legendy instrumenty te dobrze brzmią lecz wydawane przez nie dźwięki nie są wychwytywane przez ludzkie ucho...

Po drugie, gitara była tak ciężka, że o jej wadze krążyły wiele anegdot. Oto kilka przykładowych:

  • Gitara "Ural" potrafi utonąć w rtęci.
  • Jeśli widzisz, jak idzie ulicą człowiek z gitarą "Ural" i wymachuje nią - to coś przeoczyłeś - to gitara "Ural" wymachuje tym człowiekiem!
  • Żaden muzyk na świecie nie mógł rozbić o scenę gitary "Ural" - łatwiej połamać scenę.
Dowód na ostatnie stwierdzenie znajdziecie poniżej po czwartej minucie nagrania:




Poza tym, że gitary były ciężkie i nie dały sie nastroić, to dla większego szyku dodano w nich tyle pokręteł do efektów, iż instrument zrobił się niezwykle problematyczny. Jak mówią złośliwi: wśród niezliczonych przełączników i regulatorów na gitarze "Ural" są też detonatory bomb atomowych rozmieszczonych w krajach gnijącego kapitalizmu.

Czy w takim razi gitary "Ural" nie miały zwolenników? Czy nikt ich nie kupował?
Oczywiście, że je kupowano, bo były dużo tańsze i bardziej dostępne. A swoich zwolenników mają choćby w osobie Siergieja Mawrina, który nie zważajac na niedostatki nie zraził sie do tej marki (choć moim skromnym zdaniem, Siergiej próbuje po prostu udowodnić, że dobremu gitarzyscie nic nie przeszkadza...).

Prócz gitar elektrycznych "Ural" wypuścił na rynek gitary basowe. Jednak i o nich muzycy wypowiadali się, delikatnie mówiąc, nie najlepiej. Dobrze obrazuje dźwięk radzieckich basów poniższy opis:

Wyobraź sobie, że podłączasz gitarę do wzmacniacza, obok wzmacniacza stawiasz magnetofon i nagrywasz to wszystko na kasetę, potem puszczasz kasetę przez słuchawki i przystawiasz telefon włączając na nim dyktafon, a potem włączasz dyktafon i puszczasz dźwięk przez słuchawki i  nagrywasz to wszystko na komputer. To co w sumie otrzumujesz - to brzmienie troszkę lepsze od tego basu.

I jak tu nie kochać Rosji? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz