czwartek, 12 kwietnia 2012

O wyższości rosyjskiego metalu nad metalem z reszty świata


Od dziecka pamiętam takie dyskusje co do świąt, które jest ważniejsze. Dziś tą kwestię odłożę na bok i wystawię się na krytykę zagorzałych fanów zachodniego metalu. A co tam! Zawsze lubiłam wkładać kije w mrowisko!

A priori przyjmijmy tezę, że rosyjski metal (oraz jego lżejsze i cięższe odmiany) jest najlepszy. O ile pamiętam z matematyki - choć na koniec liceum dostałam ocenę dostateczną i to pod warunkiem, że NIGDY więcej nie będę zajmować się tą dziedziną - to teraz powinny nastąpić dowody. A ja takowe, a jakże!, mam.

Zacznijmy od muzyki. 
Jak sprawdzamy, że dany muzyk jest dobry? Idziemy na jego koncert i słuchamy jak sobie człowiek radzi. Niby proste, ale w jak wielu przypadkach to, co usłyszeliśmy na płycie, nijak nie przystaje do tego co leci z głośników i nie jest to ani wynik improwizacji, ani pomyłka techników?
A jak ma się do tego zespół metalowy z Rosji (mówimy o tych z dwóch pierwszych półek)? Otóż w Rosji, czy wcześniej Związku Radzieckim, muzycy nigdy nie zarabiali na swoich płytach, a takie słowo jak tantiema wywołuje do dziś pobłażliwy uśmiech - tu ten system nie działa! Dlatego oni MUSZĄ BYĆ DOBRZY NA SCENIE, bo utrzymują się z koncertów, nie z płyt! DLATEGO DAJĄ GENIALNE KONCERTY! 

Oczywiście - możecie powiedzieć - że nieraz, zwłaszcza w starszych nagraniach, produkcja kuleje i to na obie naraz. Jasne. Jednak dla mnie to po pierwsze ma swój urok, a po drugie, dzisiejsze nagrania są już technicznie dopieszczone, a nadal jest w nich jakiś ludzki pierwiastek (i znów matematyka...).

Ilu muzyków stąd rozpoznajesz drogi Czytelniku? :)

Przejdźmy do tekstów.
Oj, tu się powyżywam... To jeden z powodów, dla którego zachodniej muzyki nie potrafię już tak spokojnie "łykać". Wyświechtane frazy, metafory, puste słowa, których nie czuje nawet sam wokalista. Rzecz jasna nie wszędzie, ale w przeważającej większości.
A w Rosji? Język rosyjski przez lata był uważany przez kapele grające ciężką muzykę za gorszy, nie nadający się do mocnych riffów. Do dziś trwa spór, kto pierwszy odważył się na wprowadzanie rodzimego języka do metalu. Najważniejsze, że ktokolwiek to był, zrobił to! I nie dlatego, że język rosyjski jest najpiękniejszy (choć jest :D), a dlatego, iż zespoły od razu poczuły się odpowiedzialne za słowa. I stan ten trwa w większości zespołów do dziś. 
Część grup ma szczęście współpracować z zawodowymi tekściarzami (Margaritą Puszkiną, Aleksandrem Jelinem...), reszta stara się przynamniej nie zaniżać poziomu. Dzięki temu wśród tekstów dobrych znaleźć można prawdziwe PERŁY!

Uff, wyżyłam się, ale jak widzę coraz bardziej polukrowane zachodnie gwiazdy, które już nie puszczają oka do popu tylko mają z nim głośny romans, to ręce opadają a wzrok odwraca się coraz bardziej na Wschód...tam musi być jakaś cywilizacja...

3 komentarze:

  1. 1. Najpiekniejszy język to jednak ukraiński, to po pierwsze.
    2. A po drugie, Niemiecki gothic rock ma również bardzo Ciekawe i zgrabne teksty (czyli trzymają się kupy).

    OdpowiedzUsuń
  2. http://cesargeorgiy.blogspot.com/2012/04/sabaton-401-live-wacken-polskie-napisy.html

    OdpowiedzUsuń
  3. @Jurij Łubiankin:
    1. Z punktem pierwszym nie zgadzam się, ale szanuję Twoje zdanie.
    2. Niemiecki język NIE jest ładny, a jeśli chodzi o wydźwięk, sens tekstów...wolę rosyjskie:)

    OdpowiedzUsuń