czwartek, 19 kwietnia 2012

O muzyce i polityce bez lukrowania!


A dziś specjalnie dla Was - wywiad ze strony Thankyou.ru. Z trójką muzyków CZARNEGO OBELISKU rozmawiała Natalia Małachowa. Wywiad polecam nie tylko ze względów "muzycznych" - prosze poczytać, co muzycy mają do powiedzenia na temat polityki. Jak dla mnie - wielki szacunek za to, że ktoś tak śmiało w wyraża swoje poglądy w państwie, gdzie można za to drogo zapłacić. Muzycy nie tylko w wywiadach, ale i ze sceny pozwalają sobie na głoszenie odważnych poglądów. A odwaga jest u mnie w cenie!


- Dosyć długo pracowaliście nad płytą "Мёртвый сезон"/ "Martwy sezon"/. Dlaczego ten proces zajął tyle czasu?

- Dmitrij Borisienkow: Po pierwsze, bardzo długo jej nie robiliśmy: po nagraniu "Зелёный альбом", ze dwa lata odpoczywaliśmy, potem dopiero zdecydowaliśmy, że trzeba ruszać dalej. Prócz tego, był wówczas u naszego byłego perkusisty Władimira Jermakowa jeszcze poboczny projekt, i czekaliśmy, póki on z nimi skończy. Przystąpiliśmy do pracy nad "Martwym sezonem" na długo po wypuszczuniu poprzedniej płyty. Chcieliśmy zrobić go w wysokiej jakości, dokładnie, i dopóki on nam samym nie spodobał się - wielokrotnie go przegrywaliśmy, przerabialiśmy - mieliśmy dwa nagrania demo. W sumie to, co weszło na album bardzo mocno rózni się od tego, co początkowo nawymyślaliśmy. Oto i dlaczego proces zajął tyle czasu. A  potem - praca nad tekstami: u mnie wszystko głównie o to się rozbija. Ja ich nie piszę do szuflady, i zbędnych, niezaaranżowanych tekstów nie mam, piszę pod konkretne utwory.
- Michaił Swietłow: Chciałbym dodać do tego, co powiedział Dmitrij, że odpoczywaliśmy jednak w większości na występach, pracując.
- D.B.: Ale nie to, że szlajaliśmy się po knajpach!
- M.S.: Prawie dwa lata mieliśmy dość napięty grafik koncertów. Każda płyta wymaga, aby po jej ukazaniu się przyjechać sie po miastach i wsiach. Także z albumem "Martwy sezon" to już się zaczęło.

- Co dla was jest głównym punktem oparcia, główną ideą, którą chcecie przez tą muzykę, te teksty ludziom przekazywać?

- D.B.: Osobiście chciałbym, żeby ludzie, rzecz jasna, zmądrzeli, ale to praktycznie jest nierealne: bo większa część ludności była durniami i zostanie durniami i umrą jako tacy - nic z nimi nie zrobisz. Ale mimo wszystko chciałoby się. I jakaś tam część utworów  - to odbicie własnego odczucia pewnych życiowych pozycji i , oczywiście, określona liryka.


- Jeśli mówimy o odbiciu odczuć: czym dla was jest "martwy sezon": czy to to co widzicie teraz wokół siebie?

- D.B.: W dużej części - tak.

- Czy to jest związane z konkretnym państwem i konkretnym czasem?

- D.B.: Oczywiście.
- Daniił Zacharenkow: To jest to, co dzieje się w danym momencie w kraju.

- Uważacie, że ta tendencja pojawiła się właśnie teraz?

- D.B.: Nie. Ona nigdzie nie zniknęła. Ona tak już nie wiem ile lat po rozpadzie Zwiazku Radzieckiego istnieje i się rozwija. Ludzie ciągle oczekują porządku, cudu, tego, że wszystko w końcu u nas zadziała, a to nijak nie działa i, możliwe, że nie zadziała.
- D.Z.: Widocznie, musi zmienić sie nie jedno pokolenie "sowieckich" ludzi, żeby coś w tym kraju zaczęło zmieniać się.
- D.B.: ...i w głowach pozmieniało. A zresztą, ludzie z lat 90., mam na myśli wszystkich tych dzielnych chłopaków, nigdzie nie poszli, oni wszyscy są u władzy. Przestali, rzecz jasna, obrazowo mówiąc - biegać z toporami i pistoletami po lesie, grabić przejeżdżające sanochody i najeżdżać na małych przedsiębiorców, oni zwyczajnie teraz są naszymi wodzami. A ich było wielu.

- Dmitrij, właśnie powiedziałeś o tym, że ludzie czekają na cud. A wziąć się do dzieła jest u nas ktoś gotów, jak uważasz?

- D.B.: W Rosji w ogóle to jest nie przyjęte. Powinien przyjść jakiś car, mesjasz, który wybawi nas od wszystkich i wszystkiego. A dupę podnieść samemu, żeby coś zrobić, - to nie dla nas. My możemy tylko, kiedy wszystko przepadnie, złapać widły i dla towarzystwa wszystko co trzeba zrobić.

-Swoją twórczoscią wyrażacie tylko określoną pozycję, ponieważ nie możecie milczeć, czy macie mimo wszystko nadzieję, że nią jakoś potrząśniecie ludźmi i coś zmienicie? 

- D.B.: Zapewne, choćby jakiś malutki swój udział chciałoby się wnieść, ale nie mamy takiego globalnego celu. Jeśli już to jest to bardziej swego rodzaju odbicie atmosfery. Wzywać trzeba trochę inaczej, a potem dostać z artykułu za ekstremizm, na przykład.


- A propos, nie jako muzycy, a jako obywatele, bierzecie udział w jakiś sposób w ruchu opozycyjnym?

- D.B.: W "białych rękawiczkach"? Nie. To jest bezsensowne zajęcie, ponieważ na nas zwyczajnie plują i robią to, co chcą. Bez sensu jest protestować w obywatelskiej formie: "Popatrzcie na nas!". Oni nas świetnie widzą, ale plują i otwarcie srają nam na głowy.

- Gatunek, w którym pracujecie, istnieje już wiele lat. W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej nowych form, nowych kierunków, często - ekstremalnych, opartych odrazu na kilku stylach. Do tego, przychodząc na wasz koncert, cały czas widzi się "świeżą krew", nowych ludzi, fanów, którzy interesują się właśnie muzyką metalową. W czym tkwi siła tego kierunku? Czym wciąż chwyta słuchaczy?

- D.B.: Zapewne, tym, że w rzeczywistości nie jesteśmy jedną i tą samą grupą w przeciągu długich lat. Zmieniamy się i zmieniają się nasze muzyczne fascynacje, poza tym dorastamy.
- D.Z.: Mamy nadzieję, że mimo wszystko to, co robimy, robimy szczerze.
- D.B.: ...i to, co nam się podoba, a nie to, co jest modne, co można dziś szybko sprzedać. Mamy inne zadanie: żeby grupa długo istaniała, a jeśli próbować być wyłącznie na fali popularności i czyhać na natychmiastowe zainteresowanie - długo się nie utrzymasz.

- A co dla was w waszej twórczości przez lata istnienia zmieniło się diametralnie?

- D.B.: Od strony technicznej zrobiło się lżej: nagrywanie jest bardziej dostępne - sami siebie nagrywamy, w swoim studiu, plus doświadczenia jest więcej - co robić, jak robić...Prócz tego, jest, o czym ludziom mówić. Wydaje mi się, że mając 16 lat jeszcze nie możesz nikomu niczego powiedzieć, ponieważ jesteś idiotą, z grubsza biorąc.
- M.S.: Ty, raczej, próbujesz powtórzyć to, co do ciebie powkładali.
- D.B.: Tak, albo w tym wypadku posługujesz sie jakimiś innymi autorami tekstów: na początkowym etapie istnienia OBELISKU było właśnie tak, dopiero potem zaczynasz podciągać swój poziom do poziomu sławnych i znanych autorów. Jakieś doświadczenie życiowe powinno być. Oczywiście można pisać dla takich samych 16-latków o tym, co ich, zapewne, interesuje, ale oni przecież wyrosną za 2-3 lata.















- Dmitrij, na początku wywiadu powiedziałeś o tym, że chciałbyś zobaczyć, jak słuchacz intelektualnie, wewnętrznie rozwija się. Tym nie mniej wśród fanów muzyki metalowej jest ogromna część ludzi, słuchających jej zwyczajnie dlatego, że "to jest super", zupełnie nie zamyślając się nad sensem...

- D.B.: Tak, tacy ludzie rzeczywiście są. Sekciarzy tacy, którym w większości pluć na to, w czym tkwi sens: "Najważniejsze, że daje kopa, najważniejsze, że wszyscy koledzy słuchają - i ja będę słuchać", dla towarzystwa. Tak i wcześniej było.

- To znaczy, że szczególnie w tym gatunku trudniej przekazywać swoje myśli adresatowi?

- D.B.: To nie tak. Bez różnicy, w jakim gatunku pracujesz: myśl albo jest, albo jej nie ma. I jeśli nie masz czego przekazywać, to tego nie zrobisz. A propos, jest też druga strona. Metale bardzo lubią się wyróżniać ze wspólnenej masy: "Jesteśmy fajniejsi, mądrzejsi, ponieważ słuchamy metalu", a tak prawdę mówiąc, uważam, że to nie jest tak. Odsetek idiotów w środowisku metali jest taki sam, jak i w środowisku ludzi, którzy słuchają РУКИ ВВЕРХ i tak dalej.
- M.S.: Bądźmy mimo wszystko optymistami i mówmy nie o w połowie pustej szklance, a o tym, że jest w połowie pełna.
- D.B.: Dobrze, będziemy mówić nie o idiotach, a o mądrych ludziach. Weźmy to z drugiej strony. Ludzie myślący nie zamykają się w jednym gatunku, słuchają róznych kierunków, dlatego też o wiele łatwiej przyjmują nowe prądy, tendencje i to, że ich ulubiona grupa zmienia się, a nie tak, jak ogołoceni fani heavy metalu, dla których najważniejsze jest, żeby były utrzymane kanony i nie daj Bóg, żebyś się, na przykład, ostrzygł.

- A jak, z waszej perspektywy, zmienia się wasza publiczność w ciągu tych lat?

- D.B.: Według mnie, więcej jest ludzi nie ogołoconych, a myślących. I mnie to tylko cieszy.

- A co myślicie o nowym pokoleniu muzyków, pracujących w waszym gatunku?

- D.B.:  Muzycy są różni. Jedni robią muzykę na potrzebę publiczności, inni - nie, ktoś idzie do przodu, ktoś przez dwadzieścia lat gra jedno i to samo, bojąc sie zrobić krok w bok.
- M.S.: A wymieńcie chociaż jedną ciężką współczesną grupę, która śpiewa społeczne teksty.
- D.B.: Rzeczywiście jest ich niewiele.
- M.S.: Dobrze - wymień.
- D.B.: AMATORY, LOUNA.
- M.S.: One grają w innym stylu.
- D.B.: My wielu z nich nie słyszymy i nie znamy. No i w ogóle zostawiając społecznościową tematykę: problem nie jest w tym, o czym ty śpiewasz, a jak o tym śpiewasz. Nie ważne, o czym jest utwór, ważne, jak jest napisany.


- To znaczy, że według was, ze wszystkiego można zrobić opowiadanie?

- D.Z.: Jeśli robisz to szczerze - to tak.
- D.B.: Dla przykładu - świętej pamięci Żan Sagadiejew, który bardzo profesjonalnie przekazywał każdy temat.

- Na czym teraz głównie skupia się wasza praca?

- D.B.: Teraz po prostu - "ukradł - wypił - do więzienia": czyli "nagrał - sprzedał - powłóczył się po Rosji".
- D.Z.: Tylko w danym przypadku - nie sprzedał, a wypuścił...
- D.B.: ...bo teraz sprzedawać nie ma komu. Przy okazji: dziękujemy Thankyou.ru za pomoc w rozpowszechnianiu twórczosci. W danym przypadku muzycy mają proste życie. U gwiazd rocka...
- M.S.: ...wszystkie linie proste.
- D.B.: Teraz chcielibyśmy zaśpiewać od nowa niektóre stare utwory, i zrobić to dobrze - trzeba by mysleć o kolejnym albumie, żeby za 6 lat nie było męczącego bólu, że nic nie mamy.

Wywiad prowadziła: Наталья Малахова
Tłumaczenie: Ksenia Przybyś

Я хочу поблагодарить г.Наталью Малахову и г.Сергея Хабарова за право на использование материала и за оказанную помощь.

2 komentarze:

  1. Rewelacyjne tempo (i jakość) tłumaczenia - Mitia ma ostry język, ale to do niego pasuje. I oby nie łagodniał.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. @insider: Bardzo dziękuję za komplement:), a co do Borisienkowa - fakt, jest dosadny, ale to tylko ubarwia jego mądre wypowiedzi, nie przeklina dla samego bycia wulgarnym. I też mam nadzieję, że z czasem nie zobojętnieje!

    OdpowiedzUsuń