czwartek, 29 marca 2012

Kipiełow jest dobry na wszystko

Lubię słuchać głośno muzyki - to zrozumiałe, kiedy na półce stoją głównie płyty z metalem. W tym też celu kupiłam sobie dobrej jakości słuchawki, bo szanuję przestrzeń wspólną zwaną eterem. Nie zamęczam sąsiadów swoim gustem, bo wiem, że oni nie muszą być fanami rosyjskiego metalu. Nie mam w zwyczaju urządzania głośnych imprez w domu - od tego są kluby, żeby w godzinach wieczornych i nocnych bawić się przy głośnej muzyce. Ludzie w domu odpoczywają. W bloku, którym mieszkam, jest sporo młodych małżeństw z małymi dziećmi - dzieci też lubią spać.

Jednak to, co mi wydaje się normą, nie jest taką oczywistością dla sąsiada z klatki obok, z którym na nieszczęście dzielę ścianę...Człowiek urządza imprezy, zawsze z soboty na niedzielę, które rozkwitają w godzinach 0.00 - 5.00. Rozkwitają to właściwie mało powiedziane - one buzują wrzaskami, krzykami, rykami i puszczanym w kółko koncertem Adele przeplatanym "hitami" z lat 80. i jakimś latynoskim disco, z takim natężeniem, że w moim domu drży podłoga.

Pogadać się z człowiekiem nie da, bo ma wszystkich w nosie, wzywana regularnie policja na miejscu odkrywa, że to ich były kolega z komendy, grozi paluszkiem, odjeżdża, a koleś puszcza w geście zemsty jeszcze głośniej...Mój sąsiad to przypadek nieuleczalny...

Tak mi się wydawało do czasu....

Nigdy czegoś takiego nie robiłam, bo uważam, że licytowanie się na waty to szczeniactwo, ale nerwy mi puściły i któregoś dnia, kiedy w ciągu dnia usłyszałam, iż sąsiad włączył latynoski przebój znany mi z sobotnich imprez, nie wytrzymałam!
W pokoju, który sąsiaduje z fanem Adele włączyłam na cały regulator płytę grupy KIPIEŁOW, a dokładnie utwór "Не сейчас".
Nie wiem, kiedy sąsiad wyłączył swoją łupankę, bo mam trochę głośniejsze od niego kolumny - ja odegrałam pół utworu. Do dziś nie uważam tego za mądre i nie chlubię się tym, ale do faceta chyba coś dotarło, bo imprezy (odpukać) skończyły się i nie puszcza już głośno muzyki w ciągu dnia. Może pojął, że inni też mają możliwości tylko ich nie wykorzystują. 

Dlatego dziś - ze specjalna dedykacja dla mojego "nawróconego" sąsiada - KIPIEŁOW!

1 komentarz: