poniedziałek, 6 lutego 2012

Rosyjska puprlemania

Tak jak teraz, gdy bardzo mocno "siedzę w muzyce rosyjskiej", kiedyś zachwycałam sie różnymi zachodnimi wynalazkami. Najdłużej i najmocniej trzymał mnie zachwyt nad Deep Purple oraz zespołami powiązanymi z tą grupą, a zwłaszcza twórczością Ritchie'go Blackmore'a. Wszystko, co charakterny gitarzysta nagrywał chciałam mieć na płycie, tak, że w końcu moją kolekcję zasiliły krążki, które jak mówił mój brat "słuchasz tylko ty i Blackmore...chociaż nie -  tylko ty, on już pewnie tego nie słucha". 
Nie zważając na docinki starszego brata (oni zawsze muszą dokuczać młodszym siostrom), powiększałam swoje zbiory o coraz to nowe okazy. Dziś na półkach stoją kompakty, winyle, książki, zapisy koncertów na DVD...

To tylko część...

A co ma Deep Purple do Rosji? Oj ma i to dużo. Purplemania dotknęła swego czasu nie tylko Zachód. Zespół cieszył się równie, jeśli nie większą, estymą także na Wschodzie. Stąd pojawiał się w Związku Radzieckim tamtejsze wydania analogów, jak choćby ta bardzo popularna składanka:

Dla niezaznajomionych z tematem - RAINBOW to był zespół Ritchie'ego

Książkowe publikacje, choć może dziś bawią niezdarną poligrafią, wówczas cieszyły oko wiernych fanów:



I trudno znaleźć dziś rosyjskiego muzyka rockowego/metalowego, który kiedyś nie zachwycał się tym zespołem. Wszyscy, jak jeden mąż, wymieniają Deep Purple wśród zespołów, które miały wpływ na ich muzyczny gust i późniejszą twórczość. 

W ostatnim poście zamieściłam "aryjski" przykład, dziś oddamy głos CZARNEMU OBELISKOWI z udziałem byłego wokalisty MECHANICAL POET i EPIDEMII - Maksima Samoswata (jak przyznają się  muzycy na wstępie - nie ćwiczyli wcześniej tego numeru) :


Możemy też posłuchać m.in. "Maybe I'm a Leo" w wykonaniu Walerego Kipiełowa i grupy MISTRZ w składzie: Alik Granowski(bas), Siergiej Popow(gitara), Toni Szender(perkusja). Jeśli nie macie czasu oglądać całego koncertu, to ten utwór zaczyna się tuż przed 27 minutą zapisu:



A dlaczego ja o swojej fascynacji piszę właściwie w czasie przeszłym? Niestety dla mnie DP to już zamknięty rozdział... Panowie nie wiedzieli kiedy ze sceny zejść i dziś niszą to, co przez lata budowali. Ta smutna prawda dotyczy niestety także Ritchie'go, który ze swoim projektem Blackmore's Night - popieranym z początku przeze mnie w całej rozciągłości - zagrał o kilkanaście utworów za dużo. Sorry, Mistrzu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz