środa, 29 lutego 2012

Od Margo dla DIO


Coraz więcej wiemy o nowym krążku spod znaku Dynastii Poświęconych. Margarita powoli uchyla rąbka tajemnicy i pozwala nam posłuchać utworu "Голос"/"Głos"/, który zadedykowała śp. Ronnie James Dio. Muzykę napisał zespół LEGION i on też wykonuje utwór.

Cała płyta, póki co nosi roboczy tytuł: "Poświęcenie", o dacie końcowej czarnowłosa Margo póki co milczy.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Andriej Smirnow = EVERLOST + dużo innych projektów

Andriej Smirnow (ur.31.12.1983r.) jest gitarzystą, wokalistą, kompozytorem, a na swoim koncie ma siedem albumów nagranych pod szyldem EVERLOST, MISTRZA oraz ostatni - pod własnym nazwiskiem.

Swoją przygodę z gitarą zaczął, gdy miał 12 lat, a potem to już jakoś tak się potoczyło, że konsekwentnie wchodził do świata muzyki zakładając własny zespół, a nawet broniąc pracy dyplomowej na uniwersytecie na temat: "Heavy metal w Rosji w latach 90, XX wieku: formowanie się muzycznego kanonu".

Od 2001 roku, kiedy dał się poznać szerszej publiczności, zdążył wziąć gościnnie udział w przeróżnych projektach, w tym m.in. na albumie EPIDEMII oraz solowym koncercie Maksima Samoswata, na płycie "Dynastia Poświęconych: Dzieci Savonaroli" oraz jej póki co niedokończonej kontynuacji (zwanej roboczo DP3)...



Z EVERLOST nagrał póki co cztery albumy i ma na koncie trasę koncertową z polskim VADEREM. Dla wielu ich drugi album - Noise Factory - stał się świeżym powiewem muzycznych idei na rosyjskim rynku.
Osobiście jeszcze nie złapałam ich bakcyla (może dlatego, że nie lubię growlingu i wolę, żeby rosyjskie zespoły śpiewały po rosyjsku - po to ich m.in. słucham), ale nigdy nie mów nigdy...Nie wszystkie utwory są śpiewane "z chusteczką w buzi" i nie wszystkie po angielsku, więc nie skreślam;)

Dyskografia EVERLOST:

2002 — Suicidal Instincts (Demo)
2004 — Bitterness Of The Triumph
2006 — Noise Factory
2009 — Эклектика
2011 — Путь непокорных
2012 — Плавится Воздух (EP)

A zainteresowanych ostatnim, solowym albumem Andrieja odsyłam tu, gdzie można usłyszeć na wokalu także Bierkuta, a na solowej gitarze chłopaka z ekipy Kipiełowa - Wiaczesława Mołczanowa.


sobota, 25 lutego 2012

W poniedziałek - EVERLOST

Wspomniany ostatnio przeze mnie Andriej Smirnow, który zasilił ekipę Di'Anno, właśnie udostępnił w sieci swój solowy album. Czas więc chyba najwyższy, żeby o nim szerzej wspomnieć.

Dziś, rzecz jasna, tylko mały fragment twórczości - utwór zespołu EVERLOST, którego założycielem, gitarzystą, wokalistą...jest Andriej.

wtorek, 21 lutego 2012

Kawałek IRON MAIDEN z wizytą w Rosji



Niedawno krótką trasę po Rosji odbyli wspólnie Blaze Bayley i Paul Di'Anno - byli wokaliści Iron Maiden. Panowie nie brali ze sobą muzyków, a ich ekipę zasilili rosyjscy nstrumentaliśći po uporzednim doborze. O tym, jak współpracował im się z Paulem opowiadali później w reportażu zamieszczonym na stronie Mastersland.

Muzycy jakkolwiek zachwyceni, że mają okazję grać z pierwszym wokalistą legendarnego zespołu, nie kryli jednocześnie tego, co o nim myślą. Po pierwsze muzyków ubawiło z jakim zdziwieniem przyjął ich Di'Anno: ciekawe, wy też umiecie całkiem nieźle grać, jakbyśmy byli gorszą kategorią muzyków, bo ze Wschodu..., Rosjanie z niedowierzaniem patrzyli, jak wokalista wszędzie, gdziekolwiek byli szukał wi-fi...
W końcu któryś z muzyków zażartował, gdy przejeżdżali z jednego miasta do drugiego patrzcie tu nie ma wi-fi! a za oknem akurat ciągnęły się lasy, pola...Cały autobus umierał ze śmiechu, tylko Di'Anno naburmuszył się i nie potrafił wykrzesać z siebie uśmiechu.

Gwiazdorskie zapędy Di'Anno dały znać także na koncertach: na jednym z nich sklął fana, który popchnął go i (podobno) odnowił mu tym kontuzję kolana, na ostatnim z koncertów zaczął nagle szarpać się z widzami o aparaty fotograficzne, a na końcu stwierdził, że fajnie się dla nich śpiewało i choć pewnie nikt nie zauważył, to było kilka "fucków". Gitarzysta, który to opowiadał skomentował to słowami: trudno było tych "fucków" nie zauważyć, ale co tam:)

Kiedy obejrzałam ten reportaż utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że Di'Anno to, delikatnie mówiąc, nie jest człowiek z klasą i choć grał w IRON MAIDEN, nie poszłabym na jego koncert.

Kto tworzył rosyjską ekipę ex-wokalistów IM? 

Andriej Smirnow - gitara (EVERLOST, ex-MISTRZ)
Michaił Winogradow - gitara (muzyk sesyjny)
Nikołaj Korszunow - bas (KREMATORIUM, BUTTERFLY TEMPLE, ARTERIA)
Andierj Iszczienko - perkusja (prowadzi cykl lekcji w ramach master-class)

Swoją drogą warto przybliżyć sylwetkę pierwszego gitarzysty, ale to już jest temat na inny wpis.

poniedziałek, 20 lutego 2012

DDT


nazwa: ДДТ/DDT/
rok powstania: 1980
miejsce powstania: Ufa/ Leningrad
język utworów: rosyjski
oficjalna strona: www.ddt.ru

Można nawet powiedzieć, że muzyka DDT stała się swego rodzaju ścieżką dźwiękową dla najnowszej historii Rosji.

Historię DDT możemy podzielić na dwie części, które łączy postać lidera - Jurija Szewczuka, który wpierw jednak związał swoje życie z rysunkiem. Na początku sam studiował, a potem uczył po wiejskich szkołach techniki rysowania.

DDT pierwszego okresu składał się z ufskich muzyków, którzy po wygranym konkursie mogli zacząć karierę w Moskwie, ale musieliby zacząć śpiewać teksty ludzi związanych z Partią. Nagrali, więc naprędce album z nowo poznanymi muzykami ze stolicy i wrócili do Baszkirii. 

Trzeci z kolei album grupy, opisujący realia życia na peryferii, nadepnął na odcisk miejscowym władzom. Zaczęły się naciski ze strony KGB, Szewczuka nazwano "agentem Watykanu" za wers "Вперед, Христос, мы за Тобой"/ "Naprzód, Chrystusie, jesteśmy z Tobą"/ i chcąc nie chcąc zespół musiał się rozpaść.

A oto skąd zespół zaczerpnął swoją nazwę

Szewczuk wyjechał z Ufy, a pozbawiany możliwości powrotu tułał się po kraju grywając koncerty po domach u znajomych. W końcu trafił do ówczesnego Leningradu i tutaj już osiadł. Jeżdżąc na gościnne występy do Moskwy nagrał tam kolejną płytę "Время"/"Czas"/, album zupełnie odmienny od wcześniejszych  hard rockowych nagrań DDT. Na "Czasie  mamy brzmienia raczej jazzowe.

W 1987 roku w Leningradzie powstaje w końcu drugie wcielenie DDT, które hurtem zaczyna zbierać nagrody na kolejnych festiwalach i rusza w trasę po całym kraju.
Na końcu lat 80. tournee DDT nabrały międzynarodowego wymiaru, zespół odwiedził m.in. Japonię, Francję, Czechosłowację, Polskę, Wielką Brytanię, Izrael, Australię i Nową Zelandię.

Początek lat 90. przynosi mniejszą ilość koncertów związaną z wejściem do własnego studia DDT Records i nagrywaniem płyty. Album w połowie zawiera utwory rock'n'rollowe o ironicznym wydźwięku, a w połowie to filozoficzne rozważania oo człowieku i świecie. Następne płyty to powrót do eksperymentów, zaangażowanie orkiestry symfonicznej i sekcji dętej.

Jurij Szewczuk - spiritus movens DDT

Ilość koncertów zespół zamienił na jakość - coraz więcej w nich spektaklu. 27 maja 1993, w dzień urodzin Petersburga, DDT dał bezpłatny koncert dla rekordowej liczby 120 000 widzów.

Jesienią 1994 roku na krótki czas skład zespołu zasilił Anatolij Krupnow - lider CZARNEGO OBELISKU.

W styczniu 1995 roku Szewczuk pojechał z misją pokojową do objętej wojną Czeczeni, gdzie dał około pięćdziesięciu koncertów dla rosyjskich żołnierzy. W tym samym roku, na zaproszenie menedżera AEROSMITH, zespół DDT pojechał do Stanów, gdzie przy okazji nagrał album.

Kolejne lata przynosiły następne koncerty, płyty. W 2000 roku grupa hucznie obchodziła swoje dwudziestolecie, żeby w następnych latach występować zarówno pod szyldem DDT, jak i z solowymi projektami poszczególnych uczestników zespołu. 

2001 rok przyniósł dużą niespodziankę dla fanów. Firma Grand wydała 15 starych albumów DDT z bonusami na płytach kompaktowych! 

I tak do dziś DDT utrzymuje się w orbicie najpopularniejszych zespołów w Rosji. Czy Wam się spodobają, proszę spróbować:

DDT - Jesień

DDT - Czarny pies Petersburg


DDT - Na niebie kruki

piątek, 17 lutego 2012

Muzyczne gadżety (3)

Co jeszcze tam chowam prócz "śpiewającej" poduszki i drewnianej repliki gitary firmy Jackson?

Hmm, zastrzegałam na samym początku tego cyklu, że jestem gadżeciarzem. Jednak przedmiot, o którym dziś chcę Wam opowiedzieć jest w tej kategorii wyjątkowo użyteczny!

Jest to zegarek na rękę. 
Ostatnimi czasy poprzedni, długo służący mi egzemplarz zwykłego czasomierza, zaczął się psuć. Dokładnie nawet nie sam mechanizm, a bransoletka na której był umocowany. A że bransoletka była przyczepiona do cyferblatu w taki sposób, że nie dało jej się wymienić na inną - znalazł się dostateczny pretekst, aby kupić nowy, bardziej muzyczny, zegarek.

Nie chodziło mi tu w żadnym wypadku o melodyjki w zegarku (!), ale o jego oprawę, jednak kiedy zaczęłam przeglądać oferty na aukcjach internetowych trochę się podłamałam...
Gitary, które tworzyły cyferblat lub jego obramowanie można było podzielić z grubsza na dwie kategorie. Pierwsze -  nieforemne (za krótki gryf w stosunku do pudła gitary tworzył instrumentalnego potworka), drugie  zaś błyszcząco-różowe ze "słodkimi" brylancikami. Były też egzemplarze ładne, ale wybitnie na dużą męską rękę, a nie moje 7 cm patyki, oraz typu unisex za cenę horrredalną.

Aż po długich poszukiwaniach znalazłam coś, co odpowiadało mi we wszystkich aspektach od cenowych po estetyczne.



Po 9 dniach (sic! towar szedł z Azji) kolejny muzyczny gadżet zasilił moją kolekcję. Tym razem przedmiot był z Hong Kongu (dobrze, że wysyłka była bezpłatna....). Swoja drogą aż sama jestem ciekawa, gdzie jeszcze mnie to moje zbieractwo zaniesie?

środa, 15 lutego 2012

Dynastia Poświęconych 3 w toku nagrań

Margarita Puszkina - twórca wszechstronny
(praca M.A. Puszkiny z oficjalnej strony Autorki)

O kontynuacji projektu MARGENTA Margarity Puszkinej dochodzą do nas coraz bardziej optymistyczne wieści. Po kilkumięsiecznym impasie nastąpił wreszcie przełom i strona tekściarki cieszy nas garścią wieści. 
Na najnowszą część Dynastii wejdzie m.in. utwór poświęcony pamięci Ronniego Jamesa Dio. "Голос"/ "Głos"/ nagrała dla projektu grupa LEGION z Bułhakowem na wokalu (nie, nie tym od "Mistrza i Małgorzaty", tylko Aleksiejem - tym, co przez pięć minut był wokalistą ARII).

Ostatnią nowinką jest natomiast potwierdzenie udziału wokalistki SLOT w Dynastii. Nookie udzieliła swojego głosu w utworze "Конец апреля"/"Koniec kwietnia"/. 

Z wcześniejszych doniesień, gwoli przypomnienia, wiemy, że na płycie wystąpią także Anżelika Markowa, która gościnnie wystąpiła kiedyś na płycie ARII, oraz Andriej Smirnoff (eks-MISTRZ, EVERLOST) o którym już niedługo napiszę trochę więcej.

Ciekawe, jaka będzie trzecia część Dynastii, czy dorówna pierwszej?
Oby. 
Życzmy tego Puszkinie i sobie.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Bierkut o hokeju

Ostatnio wspomniałam, że Artur Bierkut przygotowuje hymn dla młodzieżowej drużyny hokejowej i oto możemy posłuchać, a nawet pośpiewać (poniżej służę tekstem:D). Dla tych, którym język rosyjski jest obcy na szybko zrobiłam tłumaczenie. Myślę jednak, że siła tego utworu nie tkwi w słowach, ale w muzyce. Nie oszukujmy się: takie pisane na zamówienie utwory o sporcie nie mogą być jakąś wysoką poezją. Zresztą nikt tego od nich nie wymaga - mają dobrze śpiewać się/ skandować na trybunach. 





Официальный гимн МХЛ
(музыка Артура Беркута, слова Анатолия Жукова)

1.
Мы – надежда и успех, мы удачливее всех…
Твёрже лёд, точнее пас, удар сильней!!!
МХЛ – тяжёлый труд, МХЛ – для тех, кто крут…
Это лига для отчаянных парней.

Припев:
Триумф – лишь для нас!
Хоккей – высший класс!
Давай! Лишь вперёд!
И счастливым станет лёд!!!

Триумф – лишь для нас!
Хоккей – высший класс!
Вперёд! Наш пришёл черёд!

2.
Сокрушают лёд коньки, здесь играют по-мужски,
От восторга разрывает стадион.
Тот силён, вынослив, смел, кто играет в МХЛ,
Новичок – сегодня, завтра - чемпион.

Припев:
Триумф – лишь для нас!
Хоккей – высший класс!
Давай! Лишь вперёд!
И счастливым станет лёд!!!

Триумф – лишь для нас!
Хоккей – высший класс!
Вперёд! Наш пришёл черёд!

Бридж:
Победа, бывшая мечтой,
Отныне станет золотой...

Припев:
Триумф – лишь для нас!
Хоккей – высший класс!
Давай! Лишь вперёд!
И счастливым станет лёд!!!

Триумф – лишь для нас!
Хоккей – высший класс!
Вперёд! Наш пришёл черёд!

Триумф – лишь для нас!
Хоккей – высший класс!
Давай! Лишь вперёд!
И счастливым станет лёд!!!

Триумф – лишь для нас!
Хоккей – высший класс!
МХЛ! Наш пришёл черёд!

Oficjalny hymn MHL
(muzyka Artura Bierkuta, słowa Anatolija Żukowa)

1.
My - nadzieja i sukces, zdolniejsi od wszystkich...
Twardszy lód, lepszy suw, raz mocniejszy!!!
MHL - ciężki trud, MHL - dla super facetów
To liga dla świetnych chłopaków.

Refren:
Tryumf - tylko dla nas!
Hokej - wyższych klas!
Dawaj! Tylko wprzód!
I szczęśliwym będzie lód!!!

Tryumf - tylko dla nas!
Hokej - wyższych klas!
Naprzód! Nasz nadszedł czas!

2.
Kruszą lód łyżwy, tu się gra po męsku,
Od zachwytu rozrywa stadion.
Ten silny, wytrzymały, śmiały, kto gra w MHL,
Junior - dzisiaj, jutro - champion.

Refren:
Tryumf - tylko dla nas!
Hokej - wyższych klas!
Dawaj! Tylko wprzód!
I szczęśliwym będzie lód!!!

Tryumf - tylko dla nas!
Hokej - wyższych klas!
Naprzód! Nasz nadszedł czas!

Sukces, co był marzeniem,
Teraz złotem się mieni...

Tryumf - tylko dla nas!
Hokej - wyższych klas!
Dawaj! Tylko wprzód!
I szczęśliwym będzie lód!!!

Tryumf - tylko dla nas!
Hokej - wyższych klas!
Naprzód! Nasz nadszedł czas!

Tryumf - tylko dla nas!
Hokej - wyższych klas!
Dawaj! Tylko wprzód!
I szczęśliwym będzie lód!!!

Tryumf - tylko dla nas!
Hokej - wyższych klas!
Naprzód! Nasz nadszedł czas!

tłum.K.Przybyś

Swoją drogą, ciekawe o jakiej dyscyplinie będzie śpiewał obecny wokalista ARII, jeśli Kipiełow śpiewał o piłce nożnej, Bierkut o hokeju, to Żytniakow o boksie? Choć na ostatniej płycie ARII ("Feniks" 2011) jest utwór inspirowany wrestlingiem! "Бои без правил"/"Walki bez reguł"/, jak przyznała Puszkina, napisała po obejrzeniu filmu "Zapaśnik" z M. Rourke w roli głównej.

piątek, 10 lutego 2012

Jak po grudzie...

Idzie mi ostatnio jak po grudzie..czego się nie tknę, to zaraz utyka w martwym punkcie. Jak uda mi się jakąś sprawę pchnąć na krok do przodu, to za chwilę okazuje się, że nie tak szybko, ktoś coś zawalił a ty się teraz  z tego tłumacz i świeć oczami (nie mam ładnych oczu, nie mam czym świecić, chyba, że latarką....).

No nic przyjdzie mi uzbroić się w cały magazynek cierpliwości i czekać - a tego autentycznie nie trawię.

Trzeba zagryźć zęby i wziąć coś na uspokojenie, a nie ma to jak muzyka - niech inni wykrzyczą co mi leży na wątrobie:

wtorek, 7 lutego 2012

Wakat u Bierkuta



Aleksiej Strajk opuścił szeregi grupy Artura Bierkuta. Oddajmy głos samemu gitarzyście:


Drodzy przyjaciele, spieszę wam donieść, że moja misja w grupie Artur Bierkut skończyła się. W momencie, kiedy Artur poprosił mnie o pomoc, nie wiele myśląc, odłożyłem wszystkie sprawy i po samą szyję zatopiłem się w projekcie, bo zawsze dobrze o nim myślałem i wiedziałem jak jest ciężko, kiedy wyrzucają cię za burtę. Zasiedliśmy w studiu, w najkrótszy z możliwych terminów zrobiliśmy dwugodzinny program kokncertowy i nagraliśmy niezły sinegiel, czuję się dumny z tej pracy, ponieważ razem z dżwiękowcem Siergiejem Pudinem, cały tydzień nie wychodziliśmy nie śpiąc ze studia, nawet po nocach, żeby zrobić materiał na czas. Dlatego też na tym minialblumie, odpowiadam za każdą aranżację, za każdą zagraną nutę. Na samym końcu pracy napisałem intro, w którym słowa i muzyka, według mnie, bardzo dokładnie odzwierciedlały stan Artura w tamtym czasie i nadawały prawidłowy ton. Chcę podziękować J. Bogdanowowi, który odpowiedział na moją prośbę i w najkrótszy z możliwych terminów wytłoczył płytę. Dziękuję moim braciom Igorowi i Olegowi, dzięki profesjonalizmowi których wyszedł nam produkt dobrej jakości. Zagraliśmy kilka udanych koncertów i według mnie daliśmy świetny start projektowi imienia Artura Bierkuta. Jestem bardzo szczęśliwy, że w trudnym czasie umiałem pomóc koledze utrzymać się na powierzchni. Jak wszyscy widzimy, Atrur jest teraz rozchwytywany zarówno w planie działalności koncertowej, jak i udziału w przeróżnych projektach. Jestem bardzo szczęśliwy z jego dalszego rozkwitu całym sobą. Tak, że moje miejsce może teraz zająć nie mniej prestiżowy gitarzysta. A ja mogę spokojnie kontynuować wszystkie odłożone sprawy.
Spieszę donieść, że w najbliższym czasie otwieram dwie gitarowe szkoły-stuida, wszystkich chętnych uczęszczać w grupowych czy indywidualnych zajęciach zapraszam serdecznie, miejsca jeszcze są. Piszcie na priwa, a najlepiej na adres masterstrike@mail.ru
Tak więc przypominam, że moje studio "Corall" kontynuuje pracę, pełną parą idzie nagrywanie nowego solowego albumu i jeśli komuś z młodych artystów czy grup potrzebna jest pomoc przy nagrywaniu lub po prostu porada, to zawsze jestem gotów pomóc.

Ktoś reflektuje na miejsce Strajka?

poniedziałek, 6 lutego 2012

Rosyjska puprlemania

Tak jak teraz, gdy bardzo mocno "siedzę w muzyce rosyjskiej", kiedyś zachwycałam sie różnymi zachodnimi wynalazkami. Najdłużej i najmocniej trzymał mnie zachwyt nad Deep Purple oraz zespołami powiązanymi z tą grupą, a zwłaszcza twórczością Ritchie'go Blackmore'a. Wszystko, co charakterny gitarzysta nagrywał chciałam mieć na płycie, tak, że w końcu moją kolekcję zasiliły krążki, które jak mówił mój brat "słuchasz tylko ty i Blackmore...chociaż nie -  tylko ty, on już pewnie tego nie słucha". 
Nie zważając na docinki starszego brata (oni zawsze muszą dokuczać młodszym siostrom), powiększałam swoje zbiory o coraz to nowe okazy. Dziś na półkach stoją kompakty, winyle, książki, zapisy koncertów na DVD...

To tylko część...

A co ma Deep Purple do Rosji? Oj ma i to dużo. Purplemania dotknęła swego czasu nie tylko Zachód. Zespół cieszył się równie, jeśli nie większą, estymą także na Wschodzie. Stąd pojawiał się w Związku Radzieckim tamtejsze wydania analogów, jak choćby ta bardzo popularna składanka:

Dla niezaznajomionych z tematem - RAINBOW to był zespół Ritchie'ego

Książkowe publikacje, choć może dziś bawią niezdarną poligrafią, wówczas cieszyły oko wiernych fanów:



I trudno znaleźć dziś rosyjskiego muzyka rockowego/metalowego, który kiedyś nie zachwycał się tym zespołem. Wszyscy, jak jeden mąż, wymieniają Deep Purple wśród zespołów, które miały wpływ na ich muzyczny gust i późniejszą twórczość. 

W ostatnim poście zamieściłam "aryjski" przykład, dziś oddamy głos CZARNEMU OBELISKOWI z udziałem byłego wokalisty MECHANICAL POET i EPIDEMII - Maksima Samoswata (jak przyznają się  muzycy na wstępie - nie ćwiczyli wcześniej tego numeru) :


Możemy też posłuchać m.in. "Maybe I'm a Leo" w wykonaniu Walerego Kipiełowa i grupy MISTRZ w składzie: Alik Granowski(bas), Siergiej Popow(gitara), Toni Szender(perkusja). Jeśli nie macie czasu oglądać całego koncertu, to ten utwór zaczyna się tuż przed 27 minutą zapisu:



A dlaczego ja o swojej fascynacji piszę właściwie w czasie przeszłym? Niestety dla mnie DP to już zamknięty rozdział... Panowie nie wiedzieli kiedy ze sceny zejść i dziś niszą to, co przez lata budowali. Ta smutna prawda dotyczy niestety także Ritchie'go, który ze swoim projektem Blackmore's Night - popieranym z początku przeze mnie w całej rozciągłości - zagrał o kilkanaście utworów za dużo. Sorry, Mistrzu...

sobota, 4 lutego 2012

Co będzie w poniedziałek?

A tu znów zapowiedź poniedziałkowego posta. Póki co proszę obejrzeć sobie ARIĘ na próbie i popróbować się domyślić co też w poniedziałek Was czeka:)
Miłego weekendu!

czwartek, 2 lutego 2012

Siergiej Popow wśród zwierząt

Niedawno wysnułam teorię dotyczącą tego, że zespoły metalowe lubią fotografować się na tle muru, o czym można szerzej poczytać tu. W związku z powyższa teorią bardzo ciekawie wypada na jej tle kolekcja fotografii Siergieja Popowa. Ten były gitarzysta MISTRZA, a obecny ARII może pochwalić się interesującym zbiorem zdjęć, na których zobaczymy co następuje:

Siergiej i cielaczek

Siergiej i psy

Siergiej i uśmiechnięty złowieszczo kot

Siergiej i wąż

Siergiej i ryba

Siergiej i struś (a! i Dubinin:D)

Siergiej i kaczuszka (mają podobny ład na głowie;D)


Siergiej i naręcze kotów

oraz...

Siergiej i niedoszły kurczak:)

Prawda, że imponująca kolekcja? 
Gdzieś mi się jeszcze zagubiło zdjęcie ze świnką...
Dla tych, których jednak nie przekonałam do swojej koncepcji - zostaje muzyka. Mimo woli i tu wracamy do wątku animalistycznego, bo Popow to prawdziwe "sceniczne zwierzę":)

środa, 1 lutego 2012

Muzyczne gadżety (2)

Ostatnio w muzycznych gadżetach opisywałam Wam grającą poduszkę vel "śpiewający krzew":) Tym razem opowiem o jeszcze większym, bo z punktu widzenia przydatności - zupełnie nieużytkowym bibelocie, który zasilił moją kolekcję w sposób bardzo przypadkowy acz niezmiernie sympatyczny.

Drewniana replika gitary firmy Jackson z wzmacniaczem ENGL i kolumną głośnikową

Znalazłam przypadkowo w rosyjskim internecie pracę Maksima Karpowa. Była to drewniana miniaturowa gitara, a do jej wnętrza przez gryf wprowadzony został wkład do długopisu. Chwalił się nią przyjaciel rzeźbiarza-autora, a ja nawiązałam z nim mailową rozmowę.
Słowo do słowa i już przeszłam na konkretne zamówienie u samego Autora. Poprosiłam o mini replikę Jacksona plus wzmacniacz firmy ENGL.
Po wymianie kilkunastu maili uściślających moje życzenia i nowatorskie pomysły rzeźbiarza dostałam zdjęcie pracy.


Jak widać Autor dostrugał jeszcze z własnej inicjatywy kolumnę głośnikową! Po jakimś czasie przesyłka trafiła do mnie a w niej to:



Maksim ciągle kategorycznie obstawał przy tym, że jest to prezent i nie chce zapłaty za swoją pracę. Oczywiście nie mogłam zostać dłużna, wszak sama wysyłka, nie licząc poświęconego czasu i materiału, miała swoją cenę. Posłałam Maksimowi zestaw dłut i mam nadzieję, iż przydadzą mu się w realizacji nowych pomysłów, choć jak pisał - rzeźbi wyłącznie amatorsko. Amatorsko czy też nie - mi się efekt jego pracy  podoba i składam jeszcze raz podziękowania Maksimowi za powiększenie mojej kolekcji gadżetów muzycznych o tak niezwykłe egzemplarze!

Максим, еще раз спасибо за деревянную гитару с аппаратурой - это настоящий шедевр!

PS. Przypominam o konkursie! Zostały dwa tygodnie do końca!!!