czwartek, 8 grudnia 2011

Niespodzianka!

Oto część obiecanej niespodzianki: dostałam prawo na tłumacznie relacji i zamieszczenie zdjęć z koncertu CZARNEGO OBELISKU, czym z Wami spieszę sie podzielić.

CZARNY OBELISK ciagle jeszcze świetuje XXV-lecie swojego istnienia, ale jego nowa płyta tuż-tuż. Ale o niej w drugiej części niespodzianki, już niedługo.
Poniższy reportaż ukazał się na stronie Arock.

CZARNY OBELISK w Astrachaniu

Dla nieświadomego człowieka, któremu rosyjski rock kojarzy się wyłącznie z grupami KINO, ALICJA i ARIA, istnienie grupy CZARNY OBELISK byłoby wielkim zaskoczeniem. Jednak ten zespół, któremu w tym roku stuknęło nie mniej ni więcej a 25 lat (!), ma ogromną armię fanów! W tym i w naszym mieście. Dzięki nim i, oczywiście, wysiłkom ogranizatorów 30 listopada miał miejsce długo oczekiwany koncert CZARNEGO OBELISKU.



Kiedy wokalista grupy Dmitrij Borisienkow pojawił sie na scenie i ocenił sytuację na sali, zwrócił się do widowni ze słowami: "Dziś będziemy mieli sowiecki koncert. Wy siedzicie, a my tańczymy". Rzeczywiście, fotele na rockowym koncercie wydają się zupełnie niepotrzebnym i wręcz przeszkadzającym atrybutem. Ale i to nie zatrzymało fanów CZARNEGO OBELISKU. Po kilku wykonanych utworach prawie cała sala zaczęła przesuwać sie w stronę sceny, żeby być bliżej swoich ulubionych muzyków. W ogóle atmosfera była niesamowita - dawno nie widziałam, żeby sala z taką atencją przyjęła grupę. Tego wieczoru w stu procentach nie było zbędnych czy przypadkowych ludzi, którzy przyszli po prostu tak na "przyjezdną grupę", lub przyciągniętych nazwą znaną ze słyszenia. Wszyscy goście koncertu szli celowo i z przekonaniem na CZARNY OBELISK. I muzycy odczuwali tę pozytywną energię, podając hit za hitem.

Od czasu do czasu, w przerwach między utworami, w sali zaczynano skandować tytuł utworu "Я остаюсь"/"Ja zostaję"/. Grupa nie mogła zostawić swoich fanów bez jej wykonania i "Я остаюсь" w końcu zabrzmiało ze sceny. Podsumowując, CZARNY OBELISK zagrał pełnowartościowy dwugodzinny koncert. Na tym polu "staruszki" rosyjskiego rocka mogą dać przykład młodym grupom, jak czadowo można zagrać duży koncert na jednym oddechu, nie wypadając z rytmu i nie tracąc uwagi publiczności. Muzycy włożyli tyle serca, że gdzies w połowie wieczoru Dmitrij oświadczył sali, że "taktownik odniósł ranę: porwała się membrana". Ale grupa nie przestała grać.



Jako ostatni na tym koncercie zabrzmiał utwór, który CZARNY OBELISK dedykował płci pięknej, - "Сука.Разговоры"/"Suka.Rozmowy"/. I tyle, wszystkie utwory zagrane, wieczór miał się ku końcowi. Jednakże muzycy nie spieszyli sie schodzić ze sceny. Jeszcze długo szczęśliwi fani dostawali swoją zasłużoną porcję autografów i zdjęć z idolami. Dla niektórych kontakt miał swoją kontynuację także w części dla artystów Teatru Muzycznego. Jak się okazało, muzycy CZARNEGO OBELISKU, nie zważając na swój status, są bardzo przyjacielskimi i kontaktowymi ludźmi. Mnie udało się poznać odczucia Dmitrija Borisienkowa co do własnie zagranego koncertu: "Na początku było dziwnie, o tyle, że miejsca w sali były siedzące i przed sceną nie było praktycznie miejsca dla ludzi, którzy mogli by słuchać stojąc. Ale potem mimo wszystko podeszli do sceny". Na pytanie o astrachańskim przyjęciu, Dmitrij odpowiedział tak: "Szczególnie pod koniec było dobrze!".

Ten koncert zostanie zapamiętany zarówno przez samą grupę, jak i przez jej fanów. I choć tak niedawno to było, już ponownie czekamy na CZARNY OBELISK. Grupa była u nas po raz pierwszy i, jak potwierdził Dmitrij, nie ostatni: "Zaprosicie - przyjedziemy". A my zaprosimy obowiązkowo! 

tekst: Regina Ramazanowa 
foto: Kat Sobo - pozostałe zdjęcia z koncertu można obejrzeć tu.
tłumaczenie: Ksenia Przybyś

Я хочу поблагодарить г.Павела Росихина за право на первод - Ксения Пшибысь.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz