piątek, 23 grudnia 2011

Z najlepszymi życzeniami!

Już dziś (bo w końcu wypadałoby, żebym zabrała się za przygotowania;D) życzę wszystkim Czytelnikom: wesołych Świąt! dużo prezentów i bardzo muzycznych:)


Jeśli w przerwie świątecznej będziecie się jednak z jakiegoś powodu nudzili przedstawiam kilka pomysłów na miłe spędzenie czasu:

- można posłuchać nowej płytki EPIDEMII, całkiem legalnie (zabezpieczonego wklejonymi radiowymi jinglami) na stronie NASZEGO RADIA;

- można wziąć udział w czacie z Witalijem Dubininem na stronie Mastersland, wystarczy się tylko zarejestrować i zostawić pytanie, jeśli będzie interesujące Muzyk odpowie Wam;

- można po prostu siąść i czekać na nowy album CZARNEGO OBELISKU - "Martwy sezon" / "Мёртвый сезон", który ukaże się 21 stycznia 2012 roku - ale o nim napiszę więcej w następnym roku.

Życząc jeszcze raz wszystkiego dobrego - żegnam się do następnego roku!!!

wtorek, 20 grudnia 2011

Śpiąca Królewna vs Cerber

Jedną z rzeczy, która do dziś mnie zadziwia i poniekąd fascynuje jest kwestia ochrony rosyjskich muzyków w czasie koncertów. Można ją podzielić właściwie na dwie odmiany: ochrona bliska zeru i ochrona krępująca samego ochranianego.

Oczywiście, że wolą z punktu widzenia publiczności, aby ochrona może była trochę luźniejsza i pozwalała na jako taki kontakt z wykonawcą z drugiej strony widząc, co się dzieje na rosyjskich koncertach zaczynam się mocno przewartościowywać swoje poglądy.

Wolę, żeby muzycy mieli większy psychiczny komfort niż ci, których zobaczycie poniżej.





Można oczywiście powiedzieć, że powyższe przykłady są jak najbardziej pozytywne - w końcu fani  w ten sposób wyrażają swoją sympatię.
Ale czy tak trudno sobie wyobrazić, że wśród publiczności stoi jakiś obrażony na cały świat i wokalistę szaleniec z nożem w ręku? 
Niefrasobliwość ochrony jest w tym momencie bardzo niepokojąca.

Jak pisałam, wiele jest też takich koncertów, gdzie ochrona nadużywa swojej pozycji i kończy się to ostrą draką. Wtedy, jak podany poniżej przykład z koncertu ALICJI, muzycy czują się równie bezradni. Co mają robić: uspokajać ze sceny? grać dalej jak gdyby nigdy nic? czy samemu pójść rozgonić towarzystwo?

Raz Kinczew musiał uspokajać fanów, tłumacząc im, iż obiecał pani dyrektor tej sali, że widownia nie złamie ani jednego krzesła.



Innym razem musiał uspokajać ochronę, która zbyt agresywnie próbowała włączyć się w ochronę koncertu. Kinczew prosi milicjantów, aby zostawili młodzież i wroga szukali wśród obcych, a nie wśród swoich rodaków.



Wiem, że ochrona koncertów to nie bułka z masłem: z jednej strony trzeba zapewnić bezpieczeństwo muzykom, a z drugiej słuchać ich wytycznych, które nieraz nijak mają się do ogólnie przyjętych norm i wchodzą w jawny konflikt interesów.

Jednak nadal wierze, że pomiędzy Śpiąca Królewną i Cerberem istnieje złoty środek zadowalający wszystkie zainteresowane strony: muzyków, publiczność i ochronę.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Trochę lata pod koniec jesieni

nazwa: АВГУСТ
rok powstania: 1982
miejsce powstania: Leningrad
język utworów: rosyjski
oficjalna strona: www.avgustrock.net


Dziś będzie wyjątkowo klasycznie, a na dodatek z polskimi akcentami!
Grupa AWGUST (co można przetłumaczyć zarówno jako imię AUGUST, jak i SIERPIEŃ) jako pierwszy z zespołów reprezentowała ZSRR na Metalmanii w Katowicach w 1988r. W tamtych czasach grupa dawał po czterdzieści i więcej koncertów miesięcznie i jako jedna z nielicznych bardzo aktywnie występowała w Środkowej Europie. 
Sceną natomiast dzieła z takimi tuzami jak polskie TSA (!) i chyba przez niewielu pamiętany dziś zespół KORBA. 

I tu mała dygresja - pamiętam, że pierwszym koncertem, na jakim w życiu byłam, był właśnie występ KORBY na Długim Targu w Gdańsku, a w pamięć zapadły mi dwie rzeczy. Pierwsza - ich ówczesny hit "Biały rower", którego tekst w 90% do dziś pamiętam, druga - to jak ścierpły mi nogi, bo tata cały koncert trzymał mnie na barana, żebym cokolwiek widziała :)


Wracając do AWGUSTA - przypomniał mi się ostatnio dzięki wyszperanemu na aukcji analogowi. Od kilku dni kręci się więc na talerzu i raduje uszy. 
Fakt, że nagarnie zdradza duże niedociągnięcia produkcyjne, ale jako pamiątka z przeszłości niezmiernie mnie cieszy. Zwłaszcza, gdy opis na okładce zapowiada heavy metal, a z krążka płynie najwyżej hard rock:) 

Dziś choć zespół nadal koncertuje, a nawet pracuje nad nową płytą, AWGUST stracił swój status. Panowie grają na pomniejszych imprezach, natomiast niezmiennie punktem kulminacyjnym jest wykonanie tytułowego utworu z ich debiutanckiej płyty, który prezentowałam w sobotę, a który ostatnio często gości w moich głośnikach. 

sobota, 17 grudnia 2011

Do poniedziałku!

A dziś zapowiedź na poniedziałek - bardzo klasyczny hard rock. Z góry przepraszam za jakość video, ale to najlepsza jaką znalazłam z tych trochę starszych wersji.

piątek, 16 grudnia 2011

Romans Kipiełowa

Ostatnio znalazłam wreszcie w całości zapoznany rosyjski romans, który dla szerokiej publiczności na nowo odkryła Jewgienija Smoljaninowa. Oczywiście szukałam nie jej wykonania, a Kipiełowa i Spółki. Wokalista od dawna jest znany z tego, że bardzo bliskie są mu tradycyjne rosyjskie melodie. Często, jak wspomina w wywiadach, śpiewa je przed koncertami dla rozgrzania strun głosowych.

Rok temu na wiosennych koncertach KIPIEŁOW zrobił niespodziankę swoim fanom śpiewając tradycyjne pieśni z żeńskim kwartetem MALINOWKA. Zwłaszcza Ci, którzy pamiętają Kipiełowa jeszcze z czasów ARII byli zaskoczeni, ale mimo tego bardzo ciepło przyjęli pomysł wokalisty.

Nie wiem jak dla Was, ale moim zdaniem jego wykonanie "Kołysanki Rosji" jest bardzo dobre i pokazuje, jak wielkim wokalistą jest Walery. Zaśpiewać wyłącznie przy akustycznym akompaniamencie jest sztuką, zwłaszcza, gdy nie jest to mała salka, a wielki koncert.

środa, 14 grudnia 2011

Mocne uderzenie słabej(?) ręki

nazwa: Fiend
rok powstania: 2007
miejsce powstania: Moskwa
język utworów: angielski
oficjalna strona: www.fiendband.com


Powiem szczerze - do grupy FIEND przyciągnęła mnie okładka ich albumu, która była wariacją na temat powyższego logo. Potem zaczęłam słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać. I choć przeważnie wolę bardziej klasyczne dźwięki, to tym razem zaraziłam się energią death metalowego kwartetu.

Jakie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam, że na perkusji gra kobieta (!). Nie dość powiedzieć, że ona gra, ona - za przeproszeniem nawala po garach aż miło! Niby słaba płeć, a takiego powera w rękach mógłby Irze pozazdrościć nie jeden.

Rzadko sięgam po rosyjskie zespoły, które nie nagrywają utworów w ojczystym języku. Koniec końców, to w jego melodii czai się sekret ich wyjątkowości. Jednak diabelskie tempo FIENDa porywa mimo angielskojęzycznych tekstów.


Na razie trudno przewidzieć, w którą stronę podąży zespół i czy będzie się rozwijał. Dwa studyjne albumy to trochę za mało, bym mogła pokusić się o poważniejszy osąd. Póki co pozostaje słuchanie. Rozwój grupy będę na pewno śledzić.

A tu próbka ich możliwości. Dla zainteresowanych dodam, że ich muzyką można kupić na iTunes.

Dyskografia:
- "The Blooming Tremble" (2009)
- "Before My Eyes" (2011)

wtorek, 13 grudnia 2011

Pozdrowienia dla Czytelników rosyjskiegometalu z Astrachania!

Bardzo mi miło donieść drogim Czytelnikom, że piszą już o Was na Arock.ru!

Poniżej notatka, którą portal umieścił na swojej stronie. Pozdrawiam więc polskich Czytelników i приветсвтую русских Читателей моего блога - МЫ вместе!


Новости

НАС ЧИТАЮТ В ПОЛЬШЕ

11.12.2011
Черный Обелиск в АстраханиВ качестве читателей к нашему порталу присоединилась Восточная Европа, а точнее читатели с Польши. Отчет с концерта группы Черный Обелиск в Астрахани был переведен на польский язык и размещен на страницахпольского сайта.
Вот такая приятная воскресная новость. Собственно, это еще раз подтверждает наш постоянный слоган: "РОК В АСТРАХАНИ - www.arock.ru - МЫ вместе!".

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Smoki, elfy i power metal

nazwa: Эпидемия /Epidemia/
rok powstania: 1993 (oficjalnie 1995)
miejsce powstania: Moskwa
język utworów: rosyjski
oficjalna strona: www.epidemia.ru



25 listopada 2010 roku Maksim Samoswat ogłosił muzycznemu światu, że opuszcza grupę. Kilkanaście dni później poznaliśmy nazwisko nowego wokalisty EPIDEMII - trudną rolę zastępcy wziął na siebie Jewgienij Jegorow.
Ale zacznijmy od początku...

Zespół powstał w Moskwie w 1993 roku i długo pozostawał tak naprawdę grupą niszową. Swoje skrzydła rozwinął dopiero w 2000 roku, kiedy do EPIDEMII dołączył nowy solista - Samoswat. Wraz z nim grupa nagrała jedną z najciekawszych w swojej dotychczasowej dyskografii płytę - pierwszą rosyjską metal operę. Z niej właśnie umieściłam w sobotnim poście fragment "Пройли свой путь", w którym na mandolinie wspierał zespół producent - Władimir Hołstinin (tak, dobrze się skojarzyło Ci się drogi Czytelniku, mowa o gitarzyście ARII). Do recenzji płyty pozwolę sobie odesłać tu.


Grupa już od pierwszych płyt powoli wchodziła w tematykę rodem z literatury fantasy. Po latach przelotnych romansów ze smokami, elfami i resztą bandy z tego świata, EPIDEMIA stworzyła własną opowieść, którą rozwija na kolejnych albumach.

Jak wspomniałam, moim zdaniem zespół po "Elfowym rękopisie" na razie nie nagrał nic lepszego, ale jeszcze nie słyszałam ostatniego albumu - składanki z wokalem Jegorowa, który również śpiewał fragmenty na wspomnianym "Elfowym rękopisie" z 2003 roku.

Nie wiem, czy w tej konwencji zespół będzie w stanie jeszcze czymś zaskoczyć swoich słuchaczy. Mam nadzieję, że tak i czekam zarówno na nowe nagrania EPIDEMII, jak i Maksima Samoswata.



Dyskografia:
- "Воля к жизни" (1998)
- "На краю времени" (1999)
- "Загадка волшебной страны" (2001)
- "Эльфийская рукопись" (2003)
- "Жизнь в сумерках" (2005)
- "Эльфийская рукопись: Сказание на все времена" (2007)
- "Дорога домой" (2010)
- "Всадник из льда" (2011)

czwartek, 8 grudnia 2011

Niespodzianka!

Oto część obiecanej niespodzianki: dostałam prawo na tłumacznie relacji i zamieszczenie zdjęć z koncertu CZARNEGO OBELISKU, czym z Wami spieszę sie podzielić.

CZARNY OBELISK ciagle jeszcze świetuje XXV-lecie swojego istnienia, ale jego nowa płyta tuż-tuż. Ale o niej w drugiej części niespodzianki, już niedługo.
Poniższy reportaż ukazał się na stronie Arock.

CZARNY OBELISK w Astrachaniu

Dla nieświadomego człowieka, któremu rosyjski rock kojarzy się wyłącznie z grupami KINO, ALICJA i ARIA, istnienie grupy CZARNY OBELISK byłoby wielkim zaskoczeniem. Jednak ten zespół, któremu w tym roku stuknęło nie mniej ni więcej a 25 lat (!), ma ogromną armię fanów! W tym i w naszym mieście. Dzięki nim i, oczywiście, wysiłkom ogranizatorów 30 listopada miał miejsce długo oczekiwany koncert CZARNEGO OBELISKU.



Kiedy wokalista grupy Dmitrij Borisienkow pojawił sie na scenie i ocenił sytuację na sali, zwrócił się do widowni ze słowami: "Dziś będziemy mieli sowiecki koncert. Wy siedzicie, a my tańczymy". Rzeczywiście, fotele na rockowym koncercie wydają się zupełnie niepotrzebnym i wręcz przeszkadzającym atrybutem. Ale i to nie zatrzymało fanów CZARNEGO OBELISKU. Po kilku wykonanych utworach prawie cała sala zaczęła przesuwać sie w stronę sceny, żeby być bliżej swoich ulubionych muzyków. W ogóle atmosfera była niesamowita - dawno nie widziałam, żeby sala z taką atencją przyjęła grupę. Tego wieczoru w stu procentach nie było zbędnych czy przypadkowych ludzi, którzy przyszli po prostu tak na "przyjezdną grupę", lub przyciągniętych nazwą znaną ze słyszenia. Wszyscy goście koncertu szli celowo i z przekonaniem na CZARNY OBELISK. I muzycy odczuwali tę pozytywną energię, podając hit za hitem.

Od czasu do czasu, w przerwach między utworami, w sali zaczynano skandować tytuł utworu "Я остаюсь"/"Ja zostaję"/. Grupa nie mogła zostawić swoich fanów bez jej wykonania i "Я остаюсь" w końcu zabrzmiało ze sceny. Podsumowując, CZARNY OBELISK zagrał pełnowartościowy dwugodzinny koncert. Na tym polu "staruszki" rosyjskiego rocka mogą dać przykład młodym grupom, jak czadowo można zagrać duży koncert na jednym oddechu, nie wypadając z rytmu i nie tracąc uwagi publiczności. Muzycy włożyli tyle serca, że gdzies w połowie wieczoru Dmitrij oświadczył sali, że "taktownik odniósł ranę: porwała się membrana". Ale grupa nie przestała grać.



Jako ostatni na tym koncercie zabrzmiał utwór, który CZARNY OBELISK dedykował płci pięknej, - "Сука.Разговоры"/"Suka.Rozmowy"/. I tyle, wszystkie utwory zagrane, wieczór miał się ku końcowi. Jednakże muzycy nie spieszyli sie schodzić ze sceny. Jeszcze długo szczęśliwi fani dostawali swoją zasłużoną porcję autografów i zdjęć z idolami. Dla niektórych kontakt miał swoją kontynuację także w części dla artystów Teatru Muzycznego. Jak się okazało, muzycy CZARNEGO OBELISKU, nie zważając na swój status, są bardzo przyjacielskimi i kontaktowymi ludźmi. Mnie udało się poznać odczucia Dmitrija Borisienkowa co do własnie zagranego koncertu: "Na początku było dziwnie, o tyle, że miejsca w sali były siedzące i przed sceną nie było praktycznie miejsca dla ludzi, którzy mogli by słuchać stojąc. Ale potem mimo wszystko podeszli do sceny". Na pytanie o astrachańskim przyjęciu, Dmitrij odpowiedział tak: "Szczególnie pod koniec było dobrze!".

Ten koncert zostanie zapamiętany zarówno przez samą grupę, jak i przez jej fanów. I choć tak niedawno to było, już ponownie czekamy na CZARNY OBELISK. Grupa była u nas po raz pierwszy i, jak potwierdził Dmitrij, nie ostatni: "Zaprosicie - przyjedziemy". A my zaprosimy obowiązkowo! 

tekst: Regina Ramazanowa 
foto: Kat Sobo - pozostałe zdjęcia z koncertu można obejrzeć tu.
tłumaczenie: Ksenia Przybyś

Я хочу поблагодарить г.Павела Росихина за право на первод - Ксения Пшибысь.

wtorek, 6 grudnia 2011

List do Świętego Mikołaja/ Dziadka Mroza











Nie chcesz - to nie wierz. Ja tam w Ś.M. wierzę i dlatego piszę do niego list otwarty, bo pewnie poczta w Rovaniemi o tej porze już zapchana, a może Mikołaj nie wie co mi przynieść, to spieszę z pomocą!

Kochany Święty Mikołaju!
Byłam w tym roku...hmm, może pomińmy tą kwestię, w każdym razie bywały gorsze lata, a rózgi i tak mi nie przyniosłeś! Proszę Cię więc, abyś w tym roku przyniósł mi coś z tej skromnej listy:

- "Encyklopedia Omskiej Sceny Rockowej" Andrieja Trietjakowa /Энциклопедия омской рок-сцены/
- "Ten rosyjski rock'n'roll" Aleksandra Ustinowa /Этот русский рок-н-ролл/
- singiel "Когда-нибудь" CZARNEGO OBELISKU
- epkę "Чёрное - белое" też CZARNEGO OBELISKU
- prawa do tłumaczenia tych książek, o które w następnym roku poskładam propozycje :)

To tyle. Mam nadzieję, że to dla Ciebie nie problem.
Pozdrów ode mnie swoje renifery!

Twoja Ksenia

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Rosyjscy basiści

W nawiązaniu do mojej prywatnej listy ulubionych rosyjskich muzyków - teraz trochę o basistach.
Oczywiście część z muzyków grających na czterostunowej gitarze stanowi tylko tło dla reszty zespołu, ale dziś takich wyrobników pominę milczeniem i skupię się na prawdziwych wirtuozach, których nie opisuję  według zasług, ale wymieniam jednym tchem - w porządku alfabetycznym (rosyjskiego alfabetu).

АЛИК ГРАНОВСКИЙ



Aleksnder "Alik" Granowski - basista wręcz kultowy. Dla młodych adeptów basu, jego solówka wymyślona jeszcze za czasów bytności w ARII do utworu "Тореро"/"Toreador"/ stała się probierzem umiejętności.
Alik był pierwszym basistą ARII, a od 1987 roku, kiedy wraz z kolegami załorzył MISTRZA - niezmiennym liderem nowego projektu.

Nieiwielu basistów moze pochwalić się takim statusem, jakiego swoim talentem i charyzmą, dopracował sie Granowski. Każdy chce z nim grać, każdy chce wziać choc kilk alekcji u mistrza, bo te niezmiennie działają jak tajemnicze zaklęcie otwierajace sezam i podwoje najbardziej prestiżowych zespołów.

ВИТАЛИЙ ДУБИНИН



Witalij Dubinin to basista bardzo charakterystyczny. Jak z gitarzystami, których po przesłuchaniu większej dawkijestem w stanie rozpoznac na słuch, tak i Dubinina jako jednego z nielicznych basistów.
A jeśli dodać do tego, że około 80% repertuaru ARII powstało przy jego udziale, szacunek rośnie niepomiernie. A trzeba jeszcze wspomnieć, że Dubinin potrafi także całkiem nieźle śpiewać. Posiadając zupełnie przeciętną skalę głosu, umie wykorzystać drzemiacy w jego sile i barwie potencjał.
Jest niedoścignionym wzorem dla wielu, a sam wciąż sie uczy.

ДАНИИЛ ЗАХАРЕНКОВ


Daniił Zacharienkow - człowiek, który z basu wydobywa najbardziej sążniste kawałki. Takiego solidnego, mocnego basu można ze świecą szukać!
Daniił gra na pięciostrunowym basie, ale wydobywa z niego tyle dźwięków, że czasem odnoszę wrażenie, że tych strun ma ze dwa razy więcej. 

No i ta moc!
Tak soczyste dźwięki poruszają każdy organ w ciele słuchacza - wszystko drży w takt jego gry i to się nazywa mistrzostwo!

Zacharienkow - obecnie stanowi jeden z filarów CZARNEGO OBELISKU. Wcześniej grał w takich zespołach jak Э.С.Т., czy Adolf Castle.
O tych grupach pewnie wspomnę jeszcze przy okazji, a do basisty zapewne jeszcze nie raz będe wracać.

sobota, 3 grudnia 2011

Zamiast

Niestety, z przyczyn ode mnie zupełnie niezależnych, prezentacja zapowiedzianej wczoraj niespodzianki odbędzie się w innym terminie, za co Czytelników przepraszam. Jak pisał nasz wieszcz już był w ogródku, już witał się z gąską...a tu wpadł do dołka z napisem "biurokracja". 
Zamiast - proponuję dziś najlepszy z dotychczas nagranych przez ARIĘ teledysków.

piątek, 2 grudnia 2011

"Popiół" czyli bardzo dziwny album


To nie jest mój ulubiony album CZARNEGO OBELISKU, ale nadal jest dla mnie intrygującą zagadką i to stanowi o  jego sile. 
Z jednej strony patrząc - to pierwszy wydany po śmierci Anatolija Krupnowa z nowym wokalistą - Dmitrijem Borisienkowem. I jako taki, można określić jako najsłabszy z trzech wydanych dotąd albumów tego składu.
ALE...
No właśnie jest duże "ale". Prawie wszystkie utwory z tej płyty weszły na stałe do koncertowego repertuaru grupy i nic dziwnego, bo są tu właściwie wyłącznie dobre kawałki. Od samego początku, gdzie wita nas sążnisty bas Zacharienkowa, przez kolejne utwory, gdzie bajeczna perkusja Jermakowa i mocne gitary Borisienkowa i Swietłowa nie dają nam złapać oddechu!

Sekret albumu kryje się też w tym, że właściwie za każdym razem po jej przesłuchaniu, trzyma mnie dłużej coraz to inny kawałek. A jeśli nawet ten sam co przy poprzednim odsłuchiwaniu, to w innej wersji (bo na poszerzonym wydaniu z 2004 roku znajdują się cztery podwojone kompozycje).
Na poszerzonym wydaniu znajduje się również teledysk, który krąży oczywiście w sieci, ale czy to nie miło poczuć, że ma się jego kopię na własność?


Tak, "Popiołu" słucham często i nawet jeśli zmienię okładkę w zakładce teraz słucham na inną, to tego albumu nie odkładam daleko od odtwarzacza. Zwłaszcza, że mam taką przypadłość, że w nocy śni mi się bardzo często muzyka i potem chodzi za mną cały dzień. Żeby uciszyć muzykę w głowie - puszczam ja do uszu.
Czy to działa?
Tak na 50% :)

PS. Jutro - obecność obowiązkowa - będzie prawdziwa perełka muzyczna!!! ZAPRASZAM!