poniedziałek, 7 listopada 2011

Rosyjscy perkusiści

Jak powiedział kiedyś rosyjski bębniarz: Perkusista, to jedyny człowiek, który będąc na koncercie tak naprawdę go nie słyszy. 
Fakt, żeby się nie pogubić w rytmie perkusista w jednym uchu ma słuchawkę z której słyszy tykanie metronomu. W drugiej ma jeden z wybranych instrumentów, czyli słyszy klik, klik, brzdęk, brzdęk, klik, klik...i tak przez godzinę...I jak słusznie to skomentował gitarzysta i zarazem lider Гран-КуражЪ, Michaił Bugajew, pomyślcie, jaką to trzeba mieć psychikę! 

Oczywiście, nie wszyscy posługują się metronomem i mają w pierwszej słuchawce wokalistę, albo inny instrument. To jest już jednak wyższa szkoła jazdy.
Do pierwszej ligi rosyjskich perkusistów zalicza się kilku prawdziwych "wymiataczy".

Wowa i jego królestwo

Dla mnie najlepszym wśród nich jest (niestety już były) perkusista CZARNEGO OBELISKU Władimir Jermakow. To, co, jak nazywają go fani i przyjaciele - Wowa, wyczynia z perkusją zasługuje na miano mistrzostwa! Jest nie tylko dobry technicznie, gra z pasją, ogromną siłą i przy tym jeszcze większą wyobraźnią! Jermakow jako muzyk zachwyca w każdym calu.
I choć to moje prywatne zdanie, wiem, że w tej opinii nie jestem odosobniona, bo mało który perkusista ma tak oddane grono fanów.

Kolejny na mojej liście najlepszych perkusistów jest Maksim Udałow - perkusista ARII. Z wyglądu człowiek niepozorny, ale jako muzyk - wielki. Gra na wszystkim, co mu w ręce wpadnie. Jest pełen energii, pomysłów i niewyczerpanego dobrego humoru. A oto wykonanie, którym mnie absolutnie ujął:



Do grona najlepszych zalicza się jeszcze Aleksandr Maniakin (ex-ARIA;KIPIEŁOW) - jedyny rosyjski perkusista, który posiada pałeczki własnego nazwiska.


(TAMA H214P-AM, orzech)

W moim osobistym rankingu Maniakin jest jednak dopiero na trzecim miejscu. Krąży o nim wiele opowieści, a może bardziej legend.Jedna z nich jest taka, że Aleksandr choć profesjonalista i jeden z nielicznych, który potrafi grać na obie strony (bo jego pierwszym nauczycielem był mańkut), potrafi nieraz zapomnieć sie na scenie i zagrać coś innego niż reszta grupy. Krąży o nim w sieci nawet taki dowcip, który powstał jeszcze w czasach, gdy Maniakin grał w ARII:

Trwa koncert ARII. Kipiełow zapomniał nagle tekstu drugiej zwrotki - biegnie do gitarzysty i pyta, jak lecą dalej słowa - ten odsyła, go do basisty, bo sam nie pamięta. Basista odsyła do drugiego gitarzysty, w końcu Kipiełow trafia do Maniakina i pyta: Sasza, jak leci dalej tekst? Na co ten odbija pytanie: A którego utworu? :)

Wiem, pominęłam Kobrę (ex-MISTRZ; Artur Bierkut), Toniego Szendera (ex-MISTRZ) i wielu innych dobrych pałkarzy. Cóż, mimo ich niewątpliwych umiejętności - dla mnie Wowa rulez!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz