środa, 30 listopada 2011

Najszybszy gitarzysta świata



W swoich poszukiwaniach dobrej muzyki z Rosji zaszłam kiedyś do przedziału z napisem Wiktor Zinczuk. I wpierw oszołomiona ilością przyznanych mu nagród i wyróżnień zaczęłam tradycyjne odsłuchiwanie oraz wczytywanie się w muzyczną biografię gitarzysty. 
Zinczuk próbował swoich sił na scenie już na początku lat 80., a w 1988 roku założył własną grupę: basista, klawiszowiec i perkusista stworzyli tło dla wirtuoza i jego kompozycji w stylu heavy metalowym oraz aranżacji muzyki poważnej.

W 2001 roku Zinczuk trafił do Księgi Rekordów Guinessa za wykonanie "Lotu trzmiela" Rimskiego-Korsakowa w tempie 20 nut/sekundę, czyli cały utwór zagrał w 24 sekundy. Oto zapis video tego wydarzenia:



Jak już wspomniałam, Wiktor bardzo chętnie sięgał do muzyki klasycznej, w tym do bardzo lubianego przez gitarzystów (vide: mistrz Steve Vai) 24 Kaprysu Paganiniego.
W tym wypadku również teledysk, który zajął trzecie miejsce na międzynarodowym festiwalu "Złoty Jeleń w Transylwanii, wart jest zauważenia.



I wszystko było by pięknie, gdyby tylko Wiktor w swoich aranżacjach nie umieszczał tylu klawiszy rodem z kiepskiego wesela. Kunszt gitarzysty szczelnie przykrywają nie tylko dodatkowe "plastikowe" instrumenty, również sama aranżacja aż prosi się o muzyczne pogłębienie tematu, a nie spłaszczenie go do wymiaru melodyjki z monofonicznego telefonu...

Szczerze pisząc wiązałam duże nadzieje z ostatnim albumem Zinczuka, na którym miały znaleźć się jego interpretacje celtyckich motywów. Niestety "Celtycki album" niczym mnie szczególnie nie zachwycił. Koszmarne klawisze wciąż tu jeszcze pokutują, ale nie tracę nadziei. Może kolejny album mnie porwie? Czekam, bo wiem, że Zinczuk potrafi, tylko w procesie produkcji gubi swój talent. Trzymam kciuki i nie skreślam:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz