piątek, 18 listopada 2011

Muzyka na początek weekendu

A dziś coś na dobry początek weekendu.
CZARNY OBELISK "Ave Cezar"







Аве, Цезарь

(Музыка: А. Крупнов. Слова: А. Симаков.)

Аве, Цезарь, друг сердечный,
Ну заходи, давно заждались.
Нет, не поздно... Да, конечно,
Не развязывай сандалий.

Брось ты эту табуретку.
Ей, принесите гостю кресло!
Он у нас бывает редко,
Так пускай понежит чресла.

Пей, замерз ты как собака.
Угощайся. А, не курим.
Ей вы там, кончайте плакать,
Мы потом добалагурим.

Тут у нас такие гости -
Украшение компаний.
Что, не спится на погосте?
Или плохо закопали?


Или совесть беспокоит,
Иль соседи-кровопийцы,
Или что-нибудь такое,
Что забыли летописцы?


Или, может, не забыли?
Да, писать про это тошно!
Знать за это и убили -
Император не святоша.


Без убийства он не может
Удержатся на маршруте.
А в тоске, на смертном ложе,
Ты мечтал о Марке Бруте?!

Да, мечтал, а вышел кукиш
Эпитафией на прах мой.
Милосердия не купишь,
Не измеришь тетрадрахмой.

Милосердие для слабых,
Сильным - яду из флакона.
Мне бы слабость, я тогда бы
Не стоял у Рубикона.

Так почему же, боже правый,
Ты играл со мною в прятки?!
Почему не дал отравы?!
Тише, Цезарь, все в порядке…

Ты у нас душа святая,
Ты борец не за награды.
Что, пора уже? Светает?
Ну, заходи, мы будем рады...

Ave, Cezar

(Muzyka: А. Krupnow. Słowa: А. Simakow.)

Ave, Cezar, druhu serdeczny,
No wchodź, dawno żeśmy czekali.
Nie, nie późno...Tak, oczywiście,
Nie rozwiązuj swych sandałów.

Zostaw ten taborecik.
Ej, przynieście gościowi fotel!
On u nas bywa rzadko,
Weź roluźnij trochę biodra.

Pij, zmarzłeś jak
pies.
Częstuj się.A, nie palimy.
Ej wy tam, kończcie płakać,
My się potem domówimy.

Tu u nas są tacy goście -
Ozdoba naszej kompanii.
Co, kiepsko śpi się na cmentarzu?
Czyżby źle cię zakopali?

Lub sumienie niepokoi,
Lub sąsiedzi - krwiopijcy,
Albo jeszcze coś takiego,
O czym zapomnieli kronikarze?

Albo, może, nie zapomnieli?
Tak,pisać o tym nieprzyjemnie!
Widocznie i za to zabili -
Imperaor wszak nie święty.

Bez zabójstwa on nie może
Utrzymać się w marszrucie.
A w trosce, na
śmierci łożu,
Śniłeś o Marku Brutusie?

Tak, śniłeś, a wyszła figa
Epitafium na proch mój.
Litości za nic nie kupisz,
I nie zmierzysz tetradrachmą.

Litość nie jest dla słabych,
Silnym - trucizna z flakonu
Jeśli ja bym był słaby,
Nie stał bym u Rubikonu

Tak więc czemu, Boże drogi,
Grałeś ze mną w chowanego?!
Dlaczego nie dałeś trucizny?!
Ciszej, Cezar, już w porządku...

Ty dla nas dusza święta,
Ty wojownik nie za nagrody.
Co, czas już? słońce wstaje?
No, wpadnij, będziemy
radzi...

tłum.Ksenia Przybyś

2 komentarze:

  1. Świetny utwór. Lubię pierwszą wersję tego utworu. Jest bardziej dynamiczna i ma niepokojący klimat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Thunder: Masz racje, ze jest bardziej dynamiczna, ale jednak bardziej morczna wydaje mi sie ta wersja :) Pozdrawiam!

      Usuń