poniedziałek, 31 października 2011

Я свободен - Jestem wolny!

We wpisie o "rybach", gdzie pojawił się utwór "Я свободен"/ "Jestem wolny"/, obiecałam, że jeszcze wrócę do tej kompozycji. Obietnicy czynię więc zadość.



Po raz pierwszy pojawił się ona na płycie MAWRIN & KIPEŁOW "Смутное время"/"Czas smuty"/ w 1995 roku. Podpisani pod projektem Siergiej Mawrin - gitarzysta i Walery Kipiełow - wokalista, zrobili sobie tymczasową przerwę w graniu z macierzystą ARIĄ i nagrali własną płytę.


To właśnie na tym albumie po raz pierwszy pojawiła się kompozycja, za której muzykę odpowiadał Kipiełow, a za tekst Margarita Puszkina. Etatowa tekściarka ARII, tym razem stworzyła opowieść o wolności, która przychodzi razem ze śmiercią. I choć płyta sama w sobie była sukcesem, "Jestem wolny" przeszło niezauważone.

Siedem lat później...

W 2002r. Walery Kipiełow odszedł już na dobre z ARII i założył zespół pod własnym nazwiskiem, a do współpracy zaprosił m.in. Mawrina. Wspólnie opracowali nowe aranżacje do utworów z "Czasu smuty" i ruszyli w trasę koncertową. I wtedy stał się cud!
Nagle cała Rosja oszalał na punkcie "Jestem wolny". Bez przesady "cała", "Я свободен" podśpiewywali wszyscy od młodzieży, po staruszków.
W późniejszych wywiadach Kipiełow mówił, że nawet gdy kupował papierowy w pobliskim kiosku, to sklepikarz zaczepiał go słowami: "Co? Jestem wolny?".
Utwór doczekał wielu przeróbek, jedną z nich wykorzystano nawet w filmie "Бумер"/"Beema"/. Inna bawiła fanów ARII wykonaniem basisty zespołu, a którą możemy oglądać choćby tu:



"Jestem wolny" stał się utworem, który jeszcze długo będzie prześladował kompozytora, ale z drugiej strony to właśnie ta kompozycja, jak żadna inna, zyskała nieporównywalną popularność!

A oto tekst utworu i moje tłumaczenie:

Надо мною - тишина,
Небо, полное дождя,
Дождь проходит сквозь меня,
Но боли больше нет.
Под холодный шепот звезд
Мы сожгли последний мост
И все в бездну сорвалось,
Свободным стану я
От зла и от добра,
Моя душа была на лезвии ножа.



Я бы мог с тобою быть,
Я бы мог про все забыть,
Я бы мог тебя любить,
Но это лишь игра.
В шуме ветра за спиной
Я забуду голос твой,
И о той любви земной,
Что нас сжигала в прах,
И я сходил с ума…
В моей душе нет больше места для тебя!

Припев:
Я свободен, словно птица в небесах
Я свободен, я забыл, что значит страх,
Я свободен - с диким ветром наравне
Я свободен наяву, а не во сне!

Надо мною - тишина,
Небо, полное огня,
Свет проходит сквозь меня,
И я свободен вновь.
Я свободен от любви,
Oт вражды и от молвы,
От предсказанной судьбы
И от земных оков,
От зла и от добра…
В моей душе нет больше места для тебя!

A nade mną już cisza,
Niebo, deszcz wypełnia,
Deszcz przechodzi przeze mnie,
Lecz bólu już nie ma.
W takt zimnego szeptu gwiazd
Spaliliśmy ostatni most
W bez dna otchłań wszystko spadło,
Więc wolnym będę ja
Od zła i od dobra,
Moja dusza była na ostrzu noża.

Ja bym mógł z tobą być,
Ja bym mógł wszystko zapomnieć,
Ja bym mógł ciebie kochać,
Lecz to jest tylko gra.
W szumie wiatru za sobą
Ja zapomnę głos twój,
I tą miłość przyziemną,
Co nas spalała w proch,
I ja traciłem rozum...
W mojej duszy nie ma już miejsca dla ciebie!

Refren:
Jestem wolny, niczym ptak na niebiosach,
Jestem wolny, zapomniałem co to strach,
Jestem wolny – z dzikim wiatrem razem mknę
Jestem wolny na jawie, a nie we śnie!

A nade mną już cisza,
Niebo, ogień wypełnia,
Blask przechodzi przeze mnie,
I jestem wolny znów.
Jestem wolny od miłości,
Od wrogości i od świętości,
Od losu przeciwności
I od ziemskich kajdan,
Od zła i od dobra...
W mojej duszy nie ma już miejsca dla ciebie!

sobota, 29 października 2011

Rosyjska księgarnia, a może antykwariat?

W maju tego roku udało mi się wyśledzić w internetowej księgarni książkę - białego, a raczej czarnego kruka. Była to biografia zespołu ЧЁРНЫЙ ОБЕЛИСК /CZARNY OBELISK/, która ukazała się w 2004 roku w nakładzie 3000 egzemplarzy. Taka liczba, jak na dużą Rosję, jest naprawdę śmieszna, zwłaszcza, że Rosjanie nadal bardzo dużo czytają i kupują stosunkowo dużo książek. Nakład oczywiście rozszedł się momentalnie, więc znalezienie jednego wolnego egzemplarza równało się dla mnie z małym cudem.
Po kilku tygodniach dostałam od księgarni odpowiedź, że nie mają jednak tego tytułu na stanie (jak było to oznaczone na stronie), ale postarają się mi ją znaleźć. Po kolejnych kilku tygodniach straciłam nadzieję, a po następnych w ogóle zapomniałam o zamówieniu. I oto w połowie października dostałam kolejną wiadomość - sklep znalazł egzemplarz! Szybko opłaciłam transakcję i czekałam. Po dwunastu dniach w cieniutkim pakieciku przyszła zamówiona biografia...


Na jej temat można by pisać dużo (choćby to, że ukazała się w serii książeczek "100 stron", w której prócz biografii zagranicznych zespołów ukazały się m.in. historia ARII, KINO, MISTRZA, ALICJI), ale najbardziej intrygujący był stan książeczki...określiłabym go jako antykwaryczny, bo wygląda jakby komuś wyrwali ją z rąk...
Jakkolwiek - ja jestem szczęśliwa i mile zaskoczona, że sklep tak wytrwale szukał dla mnie zamówionej książki. Mam bardzo rzadki egzemplarz, spodziewam się, że jedyny w Polsce. A poprzedni właściciel....cóż może nie zauważy straty;)

czwartek, 27 października 2011

Ponownie w Trójce!!!


Już 29 października, czyli w najbliższą sobotę, w audycji Michała Owczarka "Strefa rokendrola wolna od angola" na falach Programu Trzeciego Polskiego Radia znów będzie można wygrać moja książkę - biografię ARII. 
Zarówno audycję, jak i konkurs, serdecznie wszystkim polecam oraz życzę powodzenia:)

środa, 26 października 2011

Siergiej Gałanin znaczy Kolczyk


Niedługo Siergiej Gałanin będzie hucznie obchodził 25-lecie pracy na scenie. Od czasu do czasu, zwłaszcza porą nocną, nachodzi mnie ochota na jego muzykę, którą można chyba nazwać ambitnym rockiem. Siergiej Gałanin, zwany od pierwszych liter swojego imienia i nazwiska Siergą (co znaczy też po rosyjsku "kolczyk"), w swojej dyskografii kilkanaście albumów, w tym dziesięć z grupą Sierga.
Gałanin może także pochwalić się, że ma na swoim koncie duet z dwoma najbardziej rozpoznawalnymi wokalistami: Konstantinem Kinczewem (wok.-ALICJI), i Walerym Kipiełowem (ex-ARIA; KIPIEŁOW). Co więcej, jak w jednym z programów telewizyjnych dziennikarz trafnie określił - śpiewanie w duecie z Kipiełowem to muzyczne samobójstwo, a Siergiej wyszedł z tej współpracy obronną ręką.


Jego muzyka bardzo nadaje się do relaksu. Dużo w niej, pomimo gitar, spokoju i optymizmu - świetnie sprawdza się nie tylko w czasie bezsennych nocy, ale i na długich jesiennych spacerach.
Dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Gałaninem - polecam składankę "Лучшие песни" z 2001 roku. Jest tam naprawdę celny dobór utworów, szkoda tylko, że umieszczona jako piąta piosenka "Чужой" jest w wersji bez Kipiełowa, ale tą można znaleźć na składance Walerego.


A to bardzo senny utwór, ale jak miły dla zmęczonych uszu i skołatanej duszy.

Dyskografia:
"Собачий вальс" (1994)
"СерьГа" (1995)
"Дорога в ночь" (1997)
"Долина глаз" (1997)
"Живая коллекция" (1998)
"Страна чудес" (1999)
"Лучшие песни" (2001)
"Я такой, как все" (2003)
"Ночная дорога в страну чудес" (2005)
"Нормальный человек" (2006)

wtorek, 25 października 2011

Fantastyka, piłka nożna i dentysta

Czym różni się popularność w Rosji od popularności w Polsce?
Na pewno rozmachem, ale to rozumie się sano przez się. Różni się też zasięgiem, bo popularność muzyka metalowego potrafi zaprowadzić jego nazwisko na karty książki z działu fantastyki, usta kibiców footballu, a nawet do sitkomu...
Ale po kolei.
Walery Kipiełow (ex-ARIA; KIPIEŁOW) to najbardziej znany w  Rosji rodzimy rockowo-metalowy wokalista. Jego postać trafiła na strony "Dziennego Patrolu" Siergiej Łukjanienki i Władimira Wasiljewa.


W tym bestsellerze, którego mam nadzieję, nie trzeba nikomu przybliżać, główny bohater zastanawia się słuchając utworu "Я свободен" Kipiełowa: Jeśli Kipiełow to Inny, to jest Ciemnym. Nikt nie może śpiewać o wolności TAK. I nikt, prócz Ciemnych, nie usłyszał w tym utworze jej instynktownego, najgłębszego sensu! [...] Mi z jakiejś przyczyny wydało się, że Kipiełow śpiewa o tym aż za dobrze znając sprawę. O krwi. O dnie. O niebie. On zupełnie prawdopodobnie może okazać się Innym, ten długowłosy idol rosyjskich metali. Jakby nie było, ja bym się wcale nie nie zdziwił.[tłum.K.P.]


Natomiast ze boiskami łączy Walerego hymn Spartaka. Wokalista nagrał dla moskiewskiego klubu piłkarskiego hymn, którym teraz fani footballu mogą się pochwalić, bo chyba żadna inna drużyna nie posiada tak profesjonalnego zapisu.
Nazwisko Kipiełowa trafiło także do popularnego rosyjskiego (nie jest to adaptacja obcego tematu) sitkomu "Папины дочки"/"Córeczki tatusia"/, gdzie jedna z tytułowych postaci stała się w jednym z odcinków zagorzałą fanką wokalisty i chciała sobie zrobić tatuaż na całe plecy z imieniem wokalisty, a potem wpadła na pomysł, że urodzi mu kilkanaścioro dzieci i wszystkie nazwą Walery! 


Również w twórczości kolegów po fachu przewija się postać sławnego solisty. 
Pierwsza z nich to ballada-żart grupy Radio Cha-Cha. W "Miłości metala" wplecione są m.in. takie słowa: ты без меня как АРИЯ без Кипелова/ ty beze mnie jak ARIA bez Kipiełowa/ i tekst ten oznacza mnie więcej tyle, że ona bez niego niewiele już znaczy, jak zespół dla wielu swoich fanów po odejściu wokalisty. Zdaniem  prawdziwych metali nie ma już ARII, choć, żeby to jakoś logicznie umotywować, to już jest problem...
A z bliższej samemu wokaliście półki, Kipiełow trafił także do piosenki Siegieja Gałanina, z którym kiedyś zaśpiewał nawet w duecie(ale o tej współpracy może innym razem). Walery gdzie pojawił się w roli bohatera utworu, który Gałanin ułożył w czasie jednego z największych rosyjskich rockowych festiwali НАШЕСТВИЕ/ATAK/. 
Oddajmy więc głos autorowi: Jak się domyślacie utwór jest poświęcony postaci - Waleremu, który przez trzy dni festiwalu nie dawał spokojnie żyć gościom. Na polu w Bolszom Zawidowo, co i raz rozlegał się krzyki: Walera! Kim jest ten Walera, po co jego wszyscy wołali, nikt nie wie, ale wszystkim było wesoło.
A gdzie tu Kipiełow? W tym oto fragmencie, gdzie festiwalowego bohatera porównują do wokalisty: мы думали, что он свободен, как Кипелов/ myśleliśmy, że jest wolny, jak Kipiełow/...Tak, tak to znów nawiązanie do "Я свободен"...:)


Walery dwukrotnie sam wykorzystał swoje nazwisko dla celów niemuzycznych. Raz była to reklama butów ( w radiu i razem z całą grupą na plakatach), a raz salonu dentystycznego (w telewizji)...cóż, każdy zarabia jak umie.

A może ktoś z Was znajdzie jeszcze jakąś perełkę o Walerym? Chętnie poczytam!

sobota, 22 października 2011

Znak czasu


Dwa dni temu alternatywny kanał telewizji rosyjskiej nadającej dotychczas muzykę z kręgu rocka, metalu, rocka alternatywnego, hard-core'u, britpopu, muzyki indie, gothic, reggae i ambitnej elektroniki, zmienił swój repertuar na hip-hop...Oczywiście, jak to zwykle bywa, zmiana nastąpiła wraz z przyjściem nowego producenta, który chce promować inny kierunek.
Szkoda, a nawet wielka szkoda. Kanał istniejący od 2005 roku był jednym z ciekawszych w rosyjskiej telewizji.Głosił dumne hasła, jak Jest alternatywa - alternatywa jest tutaj! czy Nie dla popu!, a nawet przez pięć lat przyznawał własną nagrodę RAMP (Rock Alternative Music Prize).


W czasie gali RAMPa występowały prócz laureatów i nominowanych z rosyjskiego podwórka takie grupy  jak KoЯn czy Franz Ferdinand.
Wielu dumnie dzierżyło w swych rękach nielekką statuetkę, ale czy teraz będą się nią chwalić?
A-One było organizatorem koncertów zachodnich gwiazd w Rosji, dzięki staraniom stacji przyjechali m.in. Linkin Park, Apocalyptica, Faith No More i in. Ciekawe, kogo teraz będą zapraszać?
Chyba jednak nie będę śledzić ich poczynań, bo mam takie niejasne przeczucie, że nazwiska, czy bardziej, pseudonimy artystów tym razem nic mi nie powiedzą. A przynajmniej nie to, co chciałabym usłyszeć...
Zmiana profilu A-One to, jak mówi jej obecny producent, znak czasu. W takim razie niewesołe idą dla mnie czasy...

piątek, 21 października 2011

"Ryby" z muzycznych głębin


Ostatnio zwróciłam się do dwóch polskich zespołów z najwyższej półki z pytaniem, jak muzycy między sobą nazywają próbny zapis wokalu. Chodziło mi dokładnie o takie nagranie, które ułatwia tekściarzowi napisać słowa pod muzykę, a gdzie wokalista w sobie tylko znanym języku śpiewa coś na wzór tekstu.
Odpowiedź uzyskałam wręcz błyskawicznie, za co jestem p.Markowi Piekarczykowi bardzo wdzięczna. Otóż wokalista TSA oświecił mnie, że po polsku taki pseudo-tekst wymyślany, aby zanotować linię wokalną i frazowanie tekstu nazywa się "rybą", tudzież "rybką".
Po rosyjsku tego typu taśmę demo też nazywa się "rybą". Język, w którym wokaliści śpiewają taką próbę, brzmi trochę jak angielski. Powstaje oczywiście pytanie: dlaczego nie jest to rosyjski? Cóż jak tłumaczył kiedyś lider grupy Гран-КуражЪ - taki tekst, choć bezsensowny, bardzo mocno "przylepia się" do piosenki. Więc, gdyby były to rosyjskie słowa - wokalista mógłby potem mylić tekst na koncertach.
Jakby nie było, wspomnianych demo-nagrań nie publikuje się, a nawet często po tym, jak powstaną już ostateczne słowa, kasuje się taki zapis i przepada on na zawsze.
Z jednej strony, to całkowicie zrozumiałe - wszak nikt nie lubi zdradzać kuluarów swojej działalności, z drugiej strony, wielu fanów chętnie posłuchałby jak brzmi materiał, który tekściarz dostaje do obróbki.
Na jednej z rosyjskich stron znalazłam taką perełkę i chętnie się nią podzielę.

Oto "ryba":


A to już gotowy utwór "Я свободен"/"Jestem wolny"/ w wykonaniu grupy KIPIEŁOW:


A o samym utworze napiszę szerzej, ale to już innym razem.

czwartek, 20 października 2011

Artur Bierkut, czyli interes rodzinny

Wywołana dwa dni temu do tablicy z tematu: Artur Bierkut i jego nowy projekt, udzielam odpowiedzi;)

Artur z końcem sierpnia odszedł z ARII, ale już wcześniej, kiedy o decyzji zespołu było głośno, wokalista nie krył się z pomysłem założenia własnej grupy. W jej skład weszli sami starzy znajomi, z którymi przez lata drogi Bierkuta krzyżowały się niejednokrotnie. Wspólnie nagrali EP-kę  "Право дано"/ "Prawo dano"/ i ruszyli w trasę koncertową.


Czym muzycznie uraczył nas Artur i spółka?
Jak dla mnie brzmi to jak Scorpions w swoim najlepszym wydaniu, tylko po rosyjsku. Dynamiczne kawałki eksponują głównie zadziorny, mocny wokal Bierkuta oraz melodyjną, acz mocną gitarę. Możemy powiedzieć, że muzycy Ameryki nie odkryli, ale też nikt od nich po pierwsze tego nie oczekiwał, a po drugie takich hardrockowych dobrych kapel ostatnio jest jak na lekarstwo.
Trzymam kciuki za Artura i jego rodzinny interes (żona - Oksana jest dyrektorem grupy, a syn - Artur Jr fotografem i webmasterem zarazem), bo znalazł niszę, w której kiedyś zachodnie grupy wręcz nie mieściły się, a teraz świeci ona pustkami. Oby starczyło muzykom pomysłów na nowe kompozycje.
Czekam na cały album z nadzieją, że znajdą się tam mocne rockowe utwory i nie koniecznie ballady.


A na koniec ciekawostka. 
Wśród fanów był ogłoszony konkurs na logo zespołu. Jak wygląda zwycięski projekt - widzimy choćby na okładce EP-ki. Zapraszam zainteresowanych do zobaczenia tych prac, które znalazły się w ścisłej czołówce na stronę artysty: http://arthur-berkut.ru/blog/luchshie_raboty_konkursa/2011-08-06-10.

środa, 19 października 2011

Wywiad

Od 27 czerwca grupa utrzymywała swoich fanów w niepewności kto zastąpi Artura Bierkuta przy mikrofonie. 16 września zaś ogłosiła światu, że nowym członkiem zespołu został Michaił Żytniakow. Korespondentowi KM.RU udało się przeprowadzić z nim pierwszy w nowej sytuacji wywiad na wyłączność, a mnie uzyskać prawa do jego tłumaczenia.


Przez trzy miesiące grupie ARIA udawało się trzymać fanów w niepewności co do osoby nowego wokalisty. I oto godzina „x” wybiła, witamy – Michaiła Żytniakowa.
KM.RU: Opowiedz o twoich pierwszych kontaktach z twórczością ARII.
Mieszkam (i zawsze mieszkałem) na takim osiedlu blisko centrum Obwodu moskiewskiego. W tutejszym Domu Kultury w swoim czasie było kółko zespołu wokalno-instrumentalnego. Mając około 14 lat zostałem jego członkiem. Na początku był to zespół dziecięcy, repertuar był, w przeważającej części, estradowy. Z czasem w zespole zachodziły zmiany i wiek jego członków znacznie się podniósł. Wtedy na jedną z prób któryś z muzyków przyniósł kasetę grupy ARIA „2000 и одна ночь” /„2000 i jedna noc”/. Nagranie wszystkim bardzo się spodobało i zaczęliśmy próbować dwie kompozycje – „Потерянный рай”/„Raj utracony”/ i „Улица роз” /„Ulica róż”/. Oczywiście, na początku wyszło nam dość prymitywnie, ale wszyscy się tym zarazili, chcieliśmy pracować w tym kierunku. Występując na jednym z lokalnych festiwali rockowych, poznałem się z muzykami grupy Кураж (późniejszego: Гран-КуражЪ – nazwa grupy jest fonetycznym zapisem francuskiego zwrotu i oznacza Wielką Odwagę – przyp.tłum.), do której za jakiś czas zostałem zaproszony w charakterze wokalisty. Najciekawsze, że pierwszą kompozycją na przesłuchaniu do tego zespołu była piosenka „Осколок льда” /„Odłamek lodu”/ ARII. Później z Кураж zrobiliśmy kilka „aryjskich” rzeczy, od czasu do czasu grając je na koncertach.
-
KM.RU: A jak poznałeś się z muzykami ARII?
Ze trzy lata temu przez znajomych udało mi się poznać z Margaritą Puszkiną, która, jak wiadomo, jest głównym autorem tekstów piosenek grupy ARIA. Ona akurat szukała wokalisty do piosenek dla swojego projektu Dynastia Poświęconych. Zaproponowano mi kompozycję „Опрокинутость”(В небе) /„Obalenie” (W niebie)/, którą zaśpiewałem z dużą radością. O ile wiem, Margarita Anatoljewna (imię odojcowskie Puszkiny – przyp.tłum.) była zadowolona z rezultatu mojego wykonania. Za jakiś czas przedstawiono mnie Witalijowi Dubininowi, z którym Margarita Anatoljewna, widocznie, podzieliła się swoimi wrażeniami. On nawet przyjechał do nas na koncert do moskiewskiego klubu „Plan B”, gdzie podarowaliśmy mu naszą płytę. Po tym nasz kontakt przeszedł w stan internetowej korespondencji. Znajomość z resztą „aryjczyków” zawarłem już po fakcie zaproszenia do grupy.
-
KM.RU: Dlaczego na tribute albumie ARII zdecydowałeś się nagrać taki nieoczywisty kawałek jak „Вулкан”/„Wulkan”/? [Utwór ten nigdy nie ukazał się na na płycie, istnieje tylko jego nieoficjalna kopia z koncertu w Stawropolu bardzo kiepskiej jakości – przyp.tłum.]
W 2010 roku zaproponowano nam wzięcie udziału w tribute sesji „ARIA XXV lat”, dla której wybraliśmy nie wydaną piosenkę „Wulkan”. Mieliśmy kilka wariantów, ale mimo wszystko jakoś od razu zdecydowaliśmy się wziąć za tę rzecz. Po pierwsze, piosenka nie była nagrana w studio, więc tym samym dla fanów ARII stworzyliśmy wyjątkową możliwość usłyszeć „Wulkan” w studyjnej wersji. Druga sprawa, ale nie mniej ważna, to że chcieliśmy oddać hołd pamięci autorowi tej piosenki Wiktorowi Jakowlewiczowi Weksztejnowi – człowiekowi, który zrobił bardzo dużo dla ARII i dzięki któremu grupę poznał cały kraj. Troszeczkę zmieniliśmy aranżację, unowocześniliśmy ją troszeczkę i na pewno zrobiliśmy ją cięższą. Mam nadzieję, że nasz wariant „Wulkanu” przypadł do gustu słuchaczom.
-
KM.RU: Nie masz specjalnego wokalnego wykształcenia. Jak uczyłeś się śpiewać i na kim się wzorowałeś?
Faktycznie nie skończyłem żadnej szkoły muzycznej, ale zawsze ciągnęło mnie do muzyki. Przy czym najpierw marzyłem, żeby nauczyć się grać na gitarze i dość szybko opanowałem ten instrument na tyle, żeby akompaniować sobie samemu. Potem coraz bardziej chciałem zostać wokalistą. Moje zainteresowania z wiekiem i po dawce przesłuchanej muzyki ciągle rozszerzały się. Pierwszym wokalistą, który wywarł na mnie niezapomniane wrażenie, był Walerij Kipiełow [pierwszy wokalista ARII – przyp.tłum.], dzięki któremu w ogóle zacząłem słuchać ciężkiej muzyki. A na pierwszy koncert rockowy, na który poszedłem, to był wspólny występ ARII i Udo Dirkschneidera w Moskwie. Jestem szczęśliwy, że wystąpili tam Niemcy, bo, prócz mojej ulubionej grupy, zobaczyłem i zrozumiałem, że taka ciężka muzyka, jaką gra U.D.O., może tak dobrze brzmieć i być takiej jakości. Później, kiedy zacząłem więcej słuchać muzyki rockowej, odkryłem dla siebie wielu wokalistów, takich jak K.Meine, D.Coverdale, J.Lande i innych, ale głos Walerego Kipiełowa na tyle silnie zapadł mi do głowy, że nawet kiedy wykonywałem zupełnie inną muzykę, nierzadko mi mówili „Coś tak jakby do Kipiełowa podobne!”. Bardzo mi to imponowało i miałem wrażenie, że idę się w dobrym kierunku.
Jednak brak muzycznego wykształcenia zawsze mnie zawstydzał. Rzecz w tym, że w ramach koncertowego programu z Гран-КуражЪ pojawiły się dostatecznie długie sesje ciągnące się nieraz po dwie godziny. Tu już trzeba było pomyśleć o warsztacie głosu. Dlatego zawsze z dużym entuzjazmem przysłuchiwałem się radom tych charyzmatycznych ludzi, których spotykałem na mojej artystycznej drodze.
-
KM.RU: Kogo, na przykład?
Jednym z pierwszych ludzi, który zaczął mi coś doradzać, był Dymitr Borisienkow [wokalista grupy Черный Обелиск/Czarny Obelisk/ - przyp.tłum.], który brał aktywny udział w nagraniu naszego albumu i nagraniu „Obalenia”. Ponieważ współpraca z Margaritą Puszkiną nie była jednorazowa, wyszedł potem jeszcze singiel „Цветок майорана”/„Kwiat majeranku”/, który zaproponowano mi, żebym zaspiewał. W czasie nagrania producentem i inżynierem dźwięku był wszystkim znany Siergiej Tierentjew [lider i gitarzysta zespołu Артерия/Arteria/, ex-gitarzysta ARII]. Od niego też dostałem wiele potrzebnych informacji, które starałem się wykorzystywać. Wszystko to skończyło się tym, że chęć opanowania prawidłowej techniki wokalnej nie dawała mi spokoju i poszedłem na zajęcia do dość znanego nauczyciela muzyki Jekatieriny Biełobrowej. To ona uczyła takich dobrych wokalistów jak Maksim Samoswat (ex-Эпидемия/Epidemia/), Daria Stawrowicz (СЛОТ/SLOT/), Jewgienij Jegorow (zajął miejsce Samoswata w Epidemii) i innych. Jej nauka dała już pewne rezultaty, ale sądzę, że póki co znajduję się jeszcze w stadium poznania. Praca jeszcze się nie skończyła, w miarę możliwości, kontynuuję naukę u Jekatieriny Biełobrowej.
-
KM.RU: A co w tym przypadku dał ci Witalij Dubinin?
Po tym, jak przyszła do mnie oferta pracy w grupie ARIA, od razu powiedziałem o moim braku jakiegokolwiek wykształcenia muzycznego, ale całkowicie byłem otwarty na jego uzupełnienie. Rzecz w tym, że w swoim czasie, rozmawiając z jednym muzycznym autorytetem, zrozumiałem, że trzeba być ostrożnym przy wyborze nauczyciela wokalu, bo wielu z nich może po prostu kopiować jakiś określony głos, który brzmi im w głowach, a nie zważać na wokalne możliwości i charakter głosu ucznia zamkną cię w pewne ramy i zrobią jednym z wielu. I to ostrzeżenie w dużym stopniu przez wszystkie te lata mnie wstrzymywało. Ale po rozmowie z Witalijem Dubininem, który sam, jak wiadomo, ma wokalne wykształcenie, stanowczo zdecydowałem udać się do nauczyciela. Kiedy popracowałem trochę z nauczycielem, zrozumiałem, że pracy przede mną jest jeszcze dużo. Wiele jest takich niuansów, na które wcześniej nie zwracałem żadnej uwagi. Praca nadal trwa. Mam nadzieję, że wcześniej czy później da to jakiś wymierny rezultat. Także w czasie nagrywania albumu Witalij zaprezentował się jako wspaniały wokalny producent o przejrzystej wizji materiału, który umie znaleźć potrzebne słowa i objaśnić – gdzie i jak trzeba zaśpiewać. Bardzo mi się spodobał rezultat. Mam nadzieję, że słuchaczom też.
-
KM.RU: Jakie pojawiały się tarcia i trudności w procesie nagrywania albumu ARII?
Od razu mogę powiedzieć, że było bardzo trudno. Jestem bardzo wdzięczny członkom zespołu, którzy stworzyli prawdziwie niewymuszoną przyjacielska atmosferę. Ale biorąc pod uwagę wysoki profesjonalny poziom grupy, wymagania co do nagrania wokalu były dość wyśrubowane. Nawet mając jakieś tam studyjne doświadczenie, znalazłem dla siebie dosyć niuansów, które zrozumieć pomagali mi wszyscy muzycy bez wyjątku – a przede wszystkim Witalij Dubinin. Za każdym razem, z każdą piosenką coraz szybciej rozumieliśmy się wzajemnie. Myślę, że udało mi się zrobić to, co chciał usłyszeć Witalij. Mam nadzieję, że dany poziom uda się nam zademonstrować.
-
KM.RU: Opowiedziałeś dokładnie o swoim stosunku do Kipiełowa. A na ile jest ci bliska twórczość ARII z czasów Artura Bierkuta?
Artur Bierkut, bez wątpienia, jest utalentowanym profesjonalnym wokalistą, operującym bardzo mocnym rozpoznawalnym tembrem. Takich wokalistów jest u nas zaledwie kilku! Bardzo mi się podoba jego twórczość, związana, w pierwszej kolejności, z grupą „Автограф”/Autograf/. Jego głos świetnie harmonizował z tą muzyką, którą wykonywał zespół! Album ARII „Крещение огнем” /”Chrzest ogniem”/dobrze zademonstrował, że Artur może zmieniać manierę wykonania pod materiał grupy. Takie utwory, jak „Колизей”/„Koloseum”/ czy „Палач”/„Kat”/, bez wątpienia, są hitami. Druga sprawa, że jeśli miałbym porównywać ARIĘ i Autograf, to właśnie w Autografie Bierkut był na 100% w swoim żywiole. Jego profesjonalizm nie podlega dyskusji. Nie było łatwo w odległym 2002 roku, bo dla wielu ARIA kojarzy się w pierwszej kolejności z Walerym Kipiełowem, który posiada nieco inną manierę wykonawstwa i tessiturę [fragment skali głosu, w którym najlepiej przejawia się charakter głosu – przyp.tłum.] (nie mówię teraz o ich wokalnych skalach, wszak Artur też dostatecznie wysoko śpiewał w Autografie). Biorąc to pod uwagę, wydaje mi się, że piosenki z czasów Kipiełowa okazały się dla Bierkuta niewygodne do wykonywania. Choć byłem na koncertach ARII z Arturem na wokalu i wychodziłem z nich będąc pod wrażeniem. Artur świetnie się sprawdzał.

-
KM.RU: A do tego Artur pokazał się w ARII jako nieprzeciętny i ciekawy showman. Na ile ty jesteś gotowy pokazać na występach grupy dobry show?
Oprócz wokalnych umiejętności, Artur, bez dwóch zdań, posiada talent niezwyczajnego frontmana. On umie przyciągać i zatrzymywać uwagę sali. Wiedząc o tym, bardzo dobrze rozumiem, że stoi przede mną bardzo trudne zadanie. W każdym wypadku wokalista stoi trochę z przodu i jest twarzą grupy. Tak więc przede mną poważna sprawa. Do trasy koncertowej zostało jeszcze trochę czasu i na najbliższych próbach na pewno będziemy nad tym pracować. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć swój własny wizerunek, tak jak i Artur i Walery, na swój sposób niepowtarzalny. Próba aby ich kopiować byłaby bardzo niepożądanym krokiem. Choć mimo wszystko uwagę skupię głównie na wokalu. Dla mnie wokalista – to, po pierwsze, ten człowiek, który śpiewa, a dopiero potem jest twarzą zespołu, aktorem itp.
-
KM.RU: Czy targały Tobą wątpliwości, kiedy otrzymałeś propozycję zostać wokalistą ARII? Co w ogóle wtedy czułeś?
Byłem w szoku! Do tego czasu nic nie wiedziałem o stosunkach w grupie, o tym, jak się tam mają sprawy. ARIA zawsze była dla mnie czymś niedoścignionym. Przybliżyć się na taką odległość, żeby zrozumieć, co to są za ludzie, było dla mnie zwyczajnie nierealnym. Kiedy dostałem propozycję, zdębiałem. Prawdę mówiąc nie byłem gotowy do takiego przewrotu i nie mogłem od razu odpowiedzieć. Oczywiście, jakiś czas musiałem pomyśleć. Do tego wszystkiego zrozumiałem, że praca w grupie ARIA całkowicie zmieni moje życie. Wszak do tego czasu muzyka była dla mnie czymś w rodzaju hobby. Grypa Гран-КуражЪ była dla nas wszystkich ulubionym zajęciem, które nie przynosiło realnego dochodu. Rozumiałem, że w późniejszym czasie przyjdzie mi zdecydować się co do mojej głównej pracy, która teraz przynosi w miarę stabilny dochód i, z grubsza licząc, zaspokaja moje potrzeby. Wątpliwości, oczywiście, były. Ale zgodziłem się, rozumiejąc, że taka propozycja trafia się być może raz w życiu. W tym samym czasie moje wątpliwości były związane dodatkowo i z tym, że bałem się zawieść to zaufanie muzyków, które mi okazywali. Wszakże ARIA – to grupa z dużą historią i tradycjami. Wszystkim wiadomo, że trzy pokolenia ludzi przychodzą na ich koncerty. Wszystko to mnie przygniatało. Wszyscy „aryjczycy” i przede wszystkim Witalij Dubinin, bardzo mi pomogli w podjęciu ostatecznej decyzji.
-
KM.RU: Znaczy się różnica wieku szczególnie nie przeszkadza?
Dosłownie po pierwszym spotkaniu z chłopakami wszedłem w tamtą atmosferę, która od razu nakazała mi o tej różnicy zapomnieć.
-
KM.RU: To znaczy, że ze wszystkimi członkami grupy wytworzyły się świetne stosunki?
Dokładnie! Wszyscy wywarli na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie i bardzo mocno pomagają i wspierają. W takim przyjaznym klimacie jest bardzo przyjemnie pracować. Jednocześnie rozumiem, że trafiłem do bardzo profesjonalnego zespołu, gdzie nie ma miejsca na pewne rzeczy, na które mogłem pozwolić sobie wcześniej.
-
KM.RU: Ale jesteś gotowy na sytuację, kiedy fani będą porównywać cię z Bierkutem, przy czym, często, nie na twoją korzyść? Przecież, w odróżnieniu od Artura, nie masz za sobą takiego doświadczenia.
Tak, rzeczywiście, kiedy Artur zaczynał w ARII, nie było mu czego zazdrościć. Walery Kipiełow w swoim czasie postawił tak wysoko poprzeczkę, że powtórzyć to lub zrównać się z nią, choćby przybliżyć się do niej – to wystarczająco poważne zadanie.
-
KM.RU: A ciebie będą porównywać od razu z oboma?
Tak. I Walery i Artur posiadali silną charyzmę, dlatego od pierwszego dnia, kiedy dostałem propozycję, myślałem i o tym. Z czasem zrozumiałem, że jeśli będę stale pracował nad sobą, mniej oglądał się na to co się dzieje dookoła, to mogę dojść do takiego poziomu, żeby oceniali mnie jak o człowieka. Rozumiem, że od porównań mimo wszystko nie ucieknę. Jeśli zaś mówić o przygotowaniu na to, to do końca będzie można to zrozumieć tylko wtedy, gdy wyjdzie album i pojawią się pierwsze opinie. Ja mimo wszystko mam nadzieję, że przy nagraniu udało mi się pokazać pewien poziom. A jaki on jest – to już jednak należy osądzić słuchaczom.
-
KM.RU: A jak się ma do tego groźba zachorowania na gwiazdorstwo?
Jeśli bym trafił do grupy na takim poziomie prosto z piaskownicy, to, zapewne, stopień zagrożenia byłby wysoki. Każdy muzyk, w tym czy innym stopniu, odczuwa twórczy wzrost i dostaje pewne poparcie. Na początku słucha cię garstka ludzi, potem ten krąg stopniowo się rozrasta. Tak czy inaczej, to stanowi próbę ognia. Mogę powiedzieć, że otaczający mnie ludzie uważają moje zachowanie za dosyć poprawne i nie widzą we mnie chełpliwości. Z drugiej strony, żadnemu człowiekowi o twórczym zawodzie, zapewne, nie obca jest taka cecha jak samolubstwo.
-
KM.RU: Lub co najmniej chęć bycia sławnym…
Tak! Te dwa uczucia w pewnym stopniu są dźwignią postępu. Jeśli chcesz podobać się ludziom, chcesz, żeby twoja praca przyniosła owoce, jesteś zobligowany do tego, aby nad sobą pracować. Tak więc doza zdrowego samolubstwa we mnie, oczywiście jest. Czy przeradza się ona w gwiazdorstwo, nie wiem. Uważam siebie za człowieka, w jakimś stopniu wypróbowanego i myślę, że mogę poradzić sobie z podobnymi symptomami.
-
KM.RU: Można wytrzymać napady fanów i zdławić w sobie bezpodstawne ambicje. Ale jak utrzymać ton w wykańczających trasach, kiedy niewyspanie i zmęczenie są po prostu nie do uniknięcia?
Mam i taki cień wątpliwości. Myślę, że wszystkie nawyki przychodzą z czasem. Myślę, że te próby, które jeszcze są przed nami, będą uczyć mnie nie tylko poprawnego wykonania ale i, żeby tak powiedzieć, wytrzymałości. Zapewne wszystko, koniec końców, zależy od tego przygotowania, które muszę teraz przejść! Nie święci garnki lepią – wszystko można osiągnąć pracą. Czas, który pozostał do trasy koncertowej zamierzam spędzić z korzyścią dla siebie i dla grupy. Mam nadzieję, że to przyniesie konkretne owoce.
-
KM.RU: Jak przyjęli twoją decyzję koledzy z grupy Гран-КуражЪ?
Pierwszym człowiekiem, który się dowiedział, że będę wokalistą ARII był lider grupy Гран-КуражЪ gitarzysta Michaił Bugajew. Rzecz w tym, że w momencie kiedy dostałem propozycję, grupa nagrała praktycznie wszystkie instrumentalne partie na swój nowy album i wszystko to było przygotowane pod mój głos. Zostawić chłopaków na tym etapie bez wokalisty byłoby niezbyt ładnie. Zaproponowałem, czy nie zechciałby zmienić wokalisty, na co on mi powiedział: „Prócz ciebie w grupie nikogo nie widzę, dlatego będziemy czekać, kiedy będziesz mógł wziąć udział w nagraniach albumu”. Moja decyzja była przez chłopaków przyjęta dwojako: z jednej strony – radość za kolegę, któremu udało się trafić do tak ważnej grupy, z drugiej – pewnie żal związany z rozwojem naszej grupy. Myślę, że z grupą Гран-КуражЪ wszystko będzie dobrze. Na dzień dzisiejszy jesteśmy z chłopakami dobrymi przyjaciółmi, o tych samych poglądach na muzykę. Czeka nas nagranie trzeciego albumu, który próbowaliśmy cały 2010 rok. Myślę, że ludzie na pewno jeszcze zobaczą nas na wspólnych koncertach.
-
KM.RU: A jak bliscy odnieśli się do twojej nowej sytuacji?
Wielu bliskich mi ludzi jest daleko od muzycznej branży. Dlatego wszystko tu skupiło się wokół zasady, „żeby nie stracić”. Z żoną na ten temat rozmawialiśmy, jestem szczęśliwy, że moje argumenty ją przekonały. Bez jej wsparcia byłoby bardzo trudno zdecydować się. Oczywiście ona, jako prawdziwa kobieta, bardzo przeżywa z powodu tego, że czekają mnie ciężkie koncerty i jak, w konsekwencji, długo mnie nie będzie. Ale jesteśmy już wystarczająco dorosłymi ludźmi i wierzymy sobie wzajemnie.
-
KM.RU: Jak udawało ci się wytrzymać w przeciągu całego lata burzę pytań typu: czy to prawda, że zostałeś wokalistą ARII?
Przychodziło mi być dyplomatą. Aktywnie korzystam z internetu, a cały szum, w pierwszej kolejności, rozszalał się właśnie tam. Mam konta na portalach społecznościowych, więc nie znalazłem nic lepszego od tego, by zamieścić tam ogłoszenia: „słuchów o swoim możliwym przejściu do ARII nie komentuję”. Ale to wywołało dodatkowe zainteresowanie. Nawet ci ludzie, którzy mogliby nawet nie pomyśleć, że to mogę być ja, chcąc nie chcąc zastanawiali się. Faktycznie, napisałem to nieprzypadkowo. Zanim ustawiłem ten status rzeczywiście przysyłano mi pytania, które zadawano mi bezpośrednio „na twarz”. Cwaniaczyłem, jak tylko mogłem, przecież przyjaciołom kłamać nie można. Starałem się uchylać od jednoznacznych odpowiedzi i odbijałem pytaniami typu „chłopaki, co wy, wszyscy się tam zmówiliście?”. Na wielu to działało odstraszająco, a ja z ulgą oddychałem, bo nie musiałem wprost mówić „nie”. Ale byli i tacy, którzy okazywali się uparci w swoich pytaniach. Myślę, że oni z czasem zrozumieją, iż, koniec końców, to była nie moja tajemnica. Także ogłosić swój nowy status byłoby nieładnie wobec Artura. Grupa ARIA specjalnie nie ogłaszała do czasu o nowym wokaliście, uważam, że to było prawidłowe i etyczne zachowanie. Ale ARIA jest tak powszechnym przedmiotem zainteresowania ogółu, że ludzie wytoczyli najcięższe działa. Takich burzliwych osądów na portalach internetowych po prostu jeszcze nie widziałem. W wolnym czasie jest dla mnie, oczywiście, ciekawie popatrzeć, co piszą ludzie. Naturalnie, nie oczekiwałem, że będą takie spekulacje na temat imienia wokalisty. Ludzie jakąś logiczną dedukcją faktycznie włączyli mnie do grona głównych kandydatów. Kiedy imię zostanie wyjawione, dla wielu nie będzie już objawieniem (śmiech).
-
KM.RU: Witalij Dubinin mówił, że przyniosłeś na próbę około 20 utworów ARII, które jesteś gotów wykonać. A czy są takie kompozycje, które ci się albo nie podobają, albo są technicznie trudne dla ciebie?
Gdy przyniosłem tę garść piosenek, chłopaki od razu zaczęli gasić mój zapał, mówiąc, że nie przyszedłem do grupy na jeden dzień i będę jeszcze miał czas popróbować zaśpiewać wszystko. W rzeczywistości, biorąc pod uwagę moje upodobana, wspólnie zestawiliśmy program trasy koncertowej. Faktycznie, spróbować wszystkich piosenek z czysto fizycznych powodów nie udało mi się, ponieważ jest bardzo dużo innych zajęć. Na pewno, tak, są takie piosenki, których słuchałem rzadziej niż innych. Ale są też utwory-faworyci, które nieraz już wykonywałem wcześniej. Mając na względzie to, że na obecny moment dopiero przystępujemy do prób, nie jestem gotowy teraz powiedzieć, czy są takie piosenki, których nie mogę zaśpiewać. Najważniejsze, żeby życzenie grupy grać te czy inne piosenki pokrywało się z życzeniem publiczności, aby tych piosenek słuchać.
-
KM.RU: A jakie swoje ulubione albumy ARII możesz wymienić? Na przykład, ja, będąc zagorzałym fanem grupy zawsze faworyzowałem „Кровь за кровь”/„Krew za krew”/.
Ja także „Кровь за кровь” uważam za jeden z lepszych albumów. Ale wybieram nie tyle ulubione albumy, ile ulubione utwory. Ze wszystkich płyt ARII najbardziej wyróżnia się „Генератор зла”/„Generator zła”/. W pierwszej kolejności podoba mi się jego brzmienie. Trochę różni się od tego, co dotychczas robiła grupa – dźwięk jest bardziej współczesny moim zdaniem. Co zaś tyczy się ulubionych utworów, to, bezsprzecznie, mogę wymienić kawałki z albumów „Кровь за кровь”, „Игра с огнем”/„Gra z ogniem”/, „Герой асфальта”/„Heros asfaltu”/. Na ostatniej z nich nie było wypełniaczy, wszystkie kawałki można uznać za niezbędne i są wciąż wykorzystywane na wszystkich trasach. Podobają mi się także utwory z albumów, nagranych z Arturem Bierkutem.
-
Rozmawiał: Denis Stupnikow
Tłumaczyła: Ksenia Przybyś
Dziękuję bardzo p. Denisowi Stupnikowowi za udzielenie
mi praw do tłumaczenia powyższego wywiadu. Tłumacz
Я благодарю г. Дениса Ступникова за право
на перевод этого интервью. Переводчи
к
-

wtorek, 18 października 2011

ARIA "Feniks"

"Феникс"/"Feniks"/(2011)

1. Чёрный квадрат/Czarny kwadrat/ 5:20
2. Равновесие сил/Równowaga sił/ 4:12
3. История одного убийцы/Historia pewnego zabójcy/ 6:22
4. Чёрная легенда/Czarna legenda/ 8:02
5. Бои без правил/Walki bez reguł/ 6:53
6. Феникс/Feniks/ 6:34
7. Симфония огня/Symfonia ognia/ 5:30
8. Аттила/Attyla/ 7:56
9. Дальний свет/Długie światła/ 4:56
10. Реквием/Requiem/ 4:25

27 czerwca tego roku dla wielu rosyjskich(i nie tylko)słuchaczy ciężkiej muzyki "pękło niebo" i to już drugi raz w tym stuleciu.
Pierwszy raz miał miejsce w 2002 roku, kiedy od legendarnego zespołu ARIA odszedł wokalista Walery Kipiełow, który następnie założył grupę pod własnym nazwiskiem. Przez siedemnaście lat Walery na tyle silnie zlał się z wizerunkiem ARII, że trudno było sobie wyobrazić, iż zespół będzie nadal pierwszoligowym zespołem.
Po latach okazało się, że Artur Bierkut, który zamienił Kipiełowa za mikrofonem, poradził sobie z presją i oczekiwaniami fanów. Artur stworzył własny image i przekonał do siebie gros fanów, a nawet zdobył nową grupę słuchaczy, którzy nie załapali się na występy z poprzednim wokalistą.
W tym roku gruchnęła wiadomość, że Artur opuszcza zespół i przez długie dni grupa utrzymywała w głębokiej tajemnicy nazwisko tego, kto zastąpi Bierkuta, który wzorem swojego poprzednika także założył już zespół pod swoim nazwiskiem. Nowym wokalistą okazał się Michaił Żytniakow (ex-Гран-КуражЪ), z którym ARIA nagrała swój jedenasty z kolei studyjny album.
"Feniks", bo taki tytuł otrzymała płyta, zawiera dziesięć utworów, które otwierają nowy rozdział w życiu zespołu. Z jednej strony kompozycje utrzymane są w klasycznym heavymetalowym stylu, z drugiej strony stanowią krok naprzód. Jest tu bardzo dużo melodii, gitarowych wysmakowanych solówek, mocnego basu i całej gamy instrumentów perkusyjnych.
A co z wokalem?
Nie należę do ludzi, którzy na hura przyjęli Żytniakowa, jednak trudno nie docenić postępów, jakie ten młody człowiek robi w swoim fachu. Próbki z koncertów, które można oglądać na YouTube, pokazują, że efekt głosu, jaki otrzymaliśmy na płycie, nie był wynikiem magicznych sztuczek producenta. Michaił radzi sobie wokalnie i nie ma innego wyjścia, jak dać mu szansę.
Oto próbka scenicznych możliwości Żytniakowa:
Jedna z najbardziej oczekiwanych płyt w Rosji tematycznie nawiązuje do szerokiego wachlarza motywów od literackich ("Pachnidło", "Mistrz i Małgorzata", "451 stopni Fahrenheita"), przez mitologię (feniks), po historię (Attyla, Święta Inkwizycja), a wszystko to podlane sosem ogólnoludzkich zagadnień, które sprawiają, że teksty stają się ponadczasowe. Za ich powstanie odpowiadają głównie Margarita Puszkina - od dwudziestu pięciu lat współpracująca z zespołem oraz Igor Łobanow (na co dzień wokalista alternatywnej grupy СЛОТ/SLOT/).
Podsumowując "Feniksa" muszę przyznać, iż jest to płyta bardzo uzależniająca i mam nadzieję, że się obroni na tle całej twórczości ARII, bo jest tego warta!

sobota, 15 października 2011

Alicja w Krainie Czarów i w sądzie

АЛИСА [wym.alisa] = ALICJA
rok powstania: 1983
miejsce działalności: Leningrad, Moskwa
język utworów: rosyjski
oficjalna strona zespołu: http://www.AlisA.net/


Początek istnienia zespołu wyznacza dokładniej rok 1984, kiedy do grupy dołączył Konstantin Panfiłow, występujacy pod nazwiskiem swojego dziadka i znany jako Konstantin Kinczew. Nowy wokalista sprawdził się szybko także w roli kompozytora, autora tekstów oraz charyzmatycznego lidera, nadając ALICJI charakterystycznego kolorytu.
Nazwę grupa zapożyczyła od tytułowej bohaterki opowieści C.S.Lewisa. "Alicja w Krainie Czarów" stała się także jednym z tematów, do którego zespół nawiązywał na swojej debiutanckiej płycie, gdzie motywy z twórczości wspomnianego Anglika przeplatały się z aktualnymi problemami społecznościowymi. Utwory z kolejnych płyt, których autorem był w większości Kinczew, zarysowały ideologię z którą fani zaczęli sie utożsamiać. 
ALICJA jest jedną z tych grup, których słuchacze bardzo silnie akcentują swoje preferencje zarówno muzyczne, jak i światopogląd. Skupieni wokół fanklubów w swoich miastach - głównie młodzi, zbuntowani ludzie - znają się nawzajem i tworzą swego rodzaju klany. Do skupiania się wokół tzw. Armii ALICJI w 1991 r. namawiał sam wokalista. I tak powstały m.in. Czerwono-Czarna Sotnia w Petersburgu i Armia Życia w Moskwie. Ich nazwy, wbrew pozorom, brzmią groźnie - wręcz nazistowsko. Jednak pod warstwą sloganów, czy zmieniającego się trzykrotnie w ciągu ponad ćwierćwiecznej historii zespołu logo, kryje się po prostu patriotyzm. Oczywiście, jak wszędzie, i tu znajdzie się czarne owce, ale sama grupa odcina się od tego typu poglądów. Zwłaszcza po głośnym procesie w listopadzie 1987 r., kiedy wokalista pozwał do sądu dziennikarza gazety "Смена", który opublikował relację z koncertu, na którym Konstantin rzekomo wołał heil Hitler... Po zakończeniu "sprawy Kinczewa", dziennikarz musiał publicznie przeprosić wokalistę, a zespołowi, jak to zwykle w takich przypadkach bywa, przybyła garść nowych fanów:)

Kinczew na sali sądowej ze swoim adwokatem

Do dziś muzyka ALICJI oscylująca wokół cięższego rocka jest bardzo popularna w Rosji, a zachrypnięty głos Kinczewa można już po przesłuchaniu kilka nagrań rozpoznać dosłownie wszędzie.
Historii zespołu nie da się streścić w jednym wpisie, sama działalność artystyczna Konstantina zajęłaby kilkadziesiąt stron. Kinczew nie ograniczył się do ALICJI, zagrał, nagrodzoną później, główną rolę w filmie "Włamywacz". W 1993 roku z rąk Borysa Jelcyna otrzymał natomiast medal za aktywną obronę Białego Domu. Medal pozostał przez rok w posiadaniu wokalisty - do czasu aż ten zrzekł się zaszczytu na znak potępienia ówczesnych działań rządu, za którym stały m.in. zabójstwo opozycyjnego dziennikarza oraz rozpoczęcie działań wojennych w Czeczeni. Dzięki szerokiej działalności Konstantina, przyjęło się, że ALICJA to on, zwłaszcza kiedy dekadę temu obaj założyciele opuścili zespół. Wokalista zaś wyrósł ostatecznie na lidera-właściciela nazwy i grupy, która zaczynała swoją muzyczną przygodę po drugiej stronie lustra.
Polskiego słuchacza teksty i cały image ALICJI mogą trochę razić swoim narodopowściowo-religjnym ukierunkowaniem. Jednak warto przebić się przez te dwa czynniki, albo je po prostu zaakceptować i spróbować posłuchać jednego z najbardziej znanych zespołów w Rosji. 
Tu jedna mała wyszukana przeze mnie ciekawostka. Wśród utworów ALICJI znalazł się duet Kinczewa z jego córką Wierą. Ciekawe, że "Родина"/"Ojczyzna"/ brzmi jak utwór Buzu Squat "Nasze przebudzenie", to ten, w którego refrenie powtarzają sie słowa: Nie wiesz, nie wiesz, nie rozumiesz nic...Ale może to tylko moje wrażenie. Proszę posłuchać i skonfrontować. 


Dyskografia:
-"Кривозеркале"(1984)
-"Энергия"(1985)
-"Поколение Икс"(1986)
-"БлокАда"(1987)
-"Шестой лесничий"(1989)
-"Ст.206 ч.2"(1989)
-"Шабаш"(live)(1991)
-"Для тех, кто свалился с луны"(1993)
-"Чёрная метка"(1994)
-"Jazz" (1996)
-"Дурень"(1997)
-"Солнцеворот"(2000)
-"Танцевать"(2001)
-"Сейчас позднее, чем ты думаешь"(2003)
-"Изгой"(2005)
-"Стать Севера"(2007)
-"Пульс хранителя дверей лабиринта"(2008)
-"Ъ"(2010)
-"2012"(2011)

wtorek, 4 października 2011

Osobliwości rosyjskich płyt

Kiedy kupiłam sobie pierwszą płytę kompaktową w Rosji poczułam powiew prawdziwej egzotyki. 
Pierwszy w oczy rzucił mi się, wyglądający jak znaczek pocztowy, hologram. Z czasem odcyfrowałam znajdujący na nim skrót i sens rysunku. Jednak okazało się, że na kolejnych kupowanych przeze mnie płytach hologram wygląda trochę inaczej: raz pojawiają się cyfry, raz napisy, a jeszcze innym razem jest użyty jakiś inny kolor.
Okazało się, że НДП oznacza skrót od Niekomercyjnego Partnerstwa Dystrybutorów, które raz na jakiś czas wprowadza zmiany. Bywa, że dany znaczek obowiązuje tylko kilka miesięcy i związek znów modyfikuje wygląd hologramu. Cóż, ich sprawa, tylko jak przeciętny nabywca ma się zorientować w tej plątaninie? Zastanawia mnie jak uzasadnić sens tych innowacji? W końcu podróbka od oryginału różni się detalami, a NPD ciągle nimi żongluje...
Nagrania wydawane w latach 2002-2005 były okraszone takimi znakami:





Poniżej pokazuję obecnie obowiązujące hologramy:



Pytanie za stop punktów: jak długo powyższe hologramy będą w użyciu?

Jeśli hologram może budzić wątpliwości, czy dany produkt jest oryginalny, to poniższy napis je automatycznie rozwiewa:

Nie do sprzedaży w Moskwie

Fakt, płyta sprzedawana w Kaliningradzie ma małe szanse, żeby podpaść pod moskiewski wymiar sprawiedliwości, ale takie jawne piractwo było dla mnie zaskoczeniem. Zwłaszcza, że album, na którym znalazłam ten napis, nie był sprzedawany na rynku, czy w kiosku z 1001 drobiazgów, ale w sklepie w jednym z największych centrów handlowych...

Ostatnia rzecz jest absurdem, który bawi mnie do dziś.
Tak jak w wielu innych krajach, także i w Rosji istnieją płyty w wersji uproszczonej i w wersji wzbogaconej o  kilkustronicową książeczkę. Z zewnątrz wydania nie różnią się niczym, dopiero po zdjęciu folii i otwarciu pudełeczka naszym oczom może objawić się poniższa ramka:


Oczywiście wersje rozróżnimy po cenie, chyba, że trafimy na nieuczciwego sprzedawcę...chyba że...
Niestety polskie sklepy sprowadzające płyty ze Wschodu (o których warto wspomnieć szerzej, więc zostawiam to na inną okazję)albo nie wiedzą o tym, że zakupują prostsze wersje, albo wydaje im się, iż kupują coś w promocji...O trzecią ewentualność: polskie sklepy naciągają nieświadomych nabywców, nie chcę nikogo posądzać.

Sam dwujęzyczny napis przypomina mi stary dowcip.
Statek podpływa do kei i stojący na burcie rosyjski marynarz woła do przychodnia, aby ten złapał linę i zacumował statek:
- Dierży linu!
- Nie rozumiem - odpowiada przechodzień.
- Parlez-vous francais?
- Nie.
- Sprechen sie deutsch?
- Nie.
- Do you speak english?
- Yes, I do!
- So, dierży linu!...